Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło


Moja recenzja została zamieszczona na okładce powieści "Wojownicy. Odwet Wysokiej Gwiazdy" Erin Hunter

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – "Niewidzialna korona"

piątek, 25 października 2019

1632 – Eric Flint

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Poznań 2019
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 680
Tytuł oryginału: 1632
Przekład (z j. angielskiego): Barbara Giecold i Michał Bochenek
ISBN: 978-83-8116-650-8





Co by się stało, gdyby niewielkie amerykańskie miasteczko końca dwudziestego, czy początku dwudziestego pierwszego wieku cofnęło się w czasie... w sam środek wojny trzydziestoletniej? Otóż... To właśnie się dzieje na stronicach tej niesamowitej powieści z gatunku historii alternatywnej. Fantastyczna narracja, genialne pomysły, nietuzinkowi bohaterowie i wiedza o czasach, o których Flint pisze. Tak, chylę czoła, gdyż facet naprawdę przyłożył się do tego, co dzisiaj szumnie nazywamy z angielska researchem.
Pomyślcie tylko – trwa wojna trzydziestoletnia. Katolicy walczą z protestantami. Wolność religijna? To niezbyt chwytliwe hasło. Europa jest pogrążona w walkach, miasta i wsie palone są przez przeciwnika, który przecież tak niedawno mógł być sąsiadem. Do tego jeszcze dochodzi całkiem prężnie działająca Inkwizycja. A nawet – o, zgrozo – dwie: papieska i hiszpańska. Świat pogrążony w chaosie. Końca wojny nie widać, dla zwykłego zjadacza chleba nie ma światełka w tunelu. Nagle i niespodziewanie, z zupełnie niewyjaśnionych powodów w samym środku tego konfliktu pojawia się nowa siła. Niewielkie miasteczko, zamieszkane przez równie niewielu mieszkańców... Posiada jednak wiedzę z przyszłości. I choć zasoby szybko się kurczą, paliwo zostaje zarekwirowane właściwie na rzecz nowopowstających sił zbrojnych, ilość leków jest ograniczona, a znaczna część ludności to młodzież w wieku szkolnym... wojna nie jest im straszna. Mają bowiem hart ducha i iście amerykański styl życia. Wolność religijna? Toż to przecież podstawa ich systemu!
Amerykanie nie dadzą łatwo za wygraną i znajdą sprzymierzeńców, choć przyjdzie im stoczyć w tym celu niejedną batalię. Nie tylko w wojskowym tego słowa znaczeniu. Zupełnie inny światopogląd i podejście do życia, którym się charakteryzują czasami okaże się właściwie zbawieniem, czasami jednak stanie się przeszkodą. Czy jednak Amerykanom straszne są przeszkody? W końcu mają swoją tradycję, swoje ideały demokratyczne i... nowoczesną broń, działającą elektrownię oraz transportery opancerzone.
Jak się zakończy ta przygoda? Nie wiem... Okazuje się bowiem, że Eric Flint zrobił rzecz niesamowitą. Jego powieść tak zachwyciła, że kolejni autorzy piszą historie w wykreowanym przez niego świecie. Tomów jest już niemal dwadzieścia i zastanawia jedynie, jaka jest szansa, że zostaną one przetłumaczone na język polski. Cóż, nazwiska autorów może zachęcą polskiego wydawcę, ot, choćby Weber.
Jak już wcześniej zauważyłam – Flint wykonał kawał dobrej roboty. Realia czasu i miejsca, w które przenieśli się mieszkańcy Grantville są niesamowicie i pieczołowicie oddane. Nawet sposób myślenia niemieckiego chłopstwa i mieszczaństwa wydaje się taki naturalny dla tamtych czasów. Może jedynie trochę dziwić szybkie przyzwyczajenie się do nowych okoliczności Rebeki Abrabanel, jednak była to wykształcona kobieta o otwartym umyśle...
Wartka akcja, częste zwroty akcji, dwutorowa narracja, która w pewnym momencie łączy dwa światy... Genialne!
Bardzo pomocne są mapki znajdujące się na początku książki. Dzięki nim łatwiej zorientować się w sytuacji, jeśli ktoś nie jest specjalistą od tamtego okresu historycznego.
Książka prezentuje się przepięknie. Elegancka, stylowa okładka, pasująca wyklejka, dość grube, lekko kremowe strony. Wszystko to nadaje klimatu starych ksiąg, ładnie komponując się z treścią.
Ze swojej strony mogę jedynie tę powieść polecić. Sama zaś oczekuję pojawienia się na księgarskich półkach kolejnych części. Cóż, jeśli nie po polsku to pewnie zabiorę się do lektury w oryginale.



 



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Zysk i S-ka:

czwartek, 24 października 2019

Awaria elektrowni – Tina Oziewicz

Wydawnictwo: Dwie Siostry
Warszawa 2019
Oprawa: twarda
Liczba stron: 40
Ilustracje: Rita Kaczmarska
ISBN: 978-83-8150-037-1







To zdecydowanie jedna z najciekawszych książek dziecięcych, jakie w ostatnim czasie trafiły w moje ręce. Choć nie mogę narzekać, bo rzeczywiście sporo  wybitnych pozycji miałam już okazję przeczytać. Czy "Awaria w elektrowni" jest wybitna? Niezupełnie, choć i tak zachwyciła mnie – zarówno samym pomysłem, jak i jego wykonaniem.
Wbrew pozorom, którym i ja w pierwszej chwili uległam, nie jest to książka o elektrowni. Zupełnie nie. To niesamowita opowieść o tym, co dzieje się w mieście, kiedy nagle gasną wszystkie światła. Dla naszych pradziadów to może i była codzienność, ale dla nas, a tym bardziej dla naszych maluchów... Toż to istny armagedon. Zero lamp, zero lodówek, tramwajów, telewizji. Zero Internetu! Wyładowane komórki! Naprawdę nie wiemy wówczas, co z sobą począć. Tymczasem cały świat wokoło budzi się w zdziwieniu, że nagle... jest jak dawniej... I o tym właśnie jest ta historia – o nocnym życiu różnych zwierząt, począwszy od ćmy, a na raku skończywszy (choć chronologia ich pojawiania się na kartach książki jest zupełnie inna). 
Poetyckość (sic! w dzisiejszych czasach niektórzy wciąż potrafią tak pisać) tekstów została pięknie uzupełniona ilustracjami. Duet Oziewicz-Kaczmarska to związek idealny. Oglądane przez nas obrazy są tajemnicze, nieco mroczne, a jednocześnie pełne życia. Już na pierwszych stronach widzimy, że dzieje się coś niesamowitego. Ta sama scena, ten sam widok, a jednak... zupełnie inny, kiedy wyłączyć prąd. Nagle nie tylko przestajemy coś widzieć, ale zaczynamy dostrzegać zupełnie inne rzeczy, zauważać innych ludzi. I gwiazdy na niebie. To, czego mi chyba najbardziej brakuje, bo choć mieszkam na wsi, to jest tu jasno jak w centrum dużego miasta. Czasami chciałoby się taką godzinną awarię, by móc popatrzyć w gwiazdy.
Choć początkowo ludzie nie są tą sytuacją zachwyceni, główni bohaterowie podchodzą do tematu zgoła inaczej. Bo nie są nimi, jak już wspomniałam, ludzie, ale zwierzęta. I tak poznajemy ich liczne zwyczaje, jednocześnie uświadamiając sobie, w jak różny sposób można patrzyć na otaczający nasz świat. Bo to, co dla człowieka wydaje się katastrofą, dla zwierzęcia może być prawdziwym zrządzeniem losu. I nie mówimy tu o jakichś wielkich kataklizmach. Wiadomo, że każdy z nas uważa swą pracę za ważną i wiele złego mogłoby się wydarzyć, gdybyśmy nie wykonali jej na czas, bo nagle nie ma prądu. Ale przecież poza pacą jest jeszcze życie. ŻYCIE nie tylko nasze. O tym na co dzień zapominamy. Warto natomiast czasami sobie o tym przypomnieć. I uświadomić najmłodszych, że nie jesteśmy pępkiem świata.
Perspektywa zaproponowana przez Tinę Oziewicz jest wyjątkowa i niesamowicie ciekawa. Niezbyt długie, a jednak treściwe, mądre i piękne opisy przyrody "po ciemku" chwytają za serce. A ilustracje Rity Kaczmarskiej na długo zapadają w pamięć. Trudno oderwać od nich wzrok. Ważny jest tu każdy detal, a przede wszystkim... każdy odcień. Ogląda się je jak wyśmienity album malarski.
Bo świat bez prądu wygląda zgoła inaczej od tego, który oglądamy na co dzień.
Aria i Rebeka z zainteresowaniem książkę obejrzały. Czytałyśmy na trzy albo cztery raty. Wydaje mi się, że jest to jednak pozycja dla dzieci trochę starszych, jak zresztą proponuje samo wydawnictwo. Wrócimy do niej na wiosnę, jak Dziewczynki nieco podrosną. Myślę, że wówczas wywoła u nich tak wielki zachwyt, jak u mnie.



 



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dwie  Siostry
http://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/

Alicja Biedrzycka o królowej Jadwidze

"Najpiękniejsze opowiadania i legendy o św. Jadwidze"
Wydawnictwo: PETRUS
  Kraków 2019
Oprawa: twarda
Liczba stron: 40
Ilustracje: Halina Nowakowska
ISBN: 978-83-7720-486-3
 
 
 


 
 
 
 
 
 
 
 
 
"Królowa Jadwiga. Marzenia i rozterki"
Wydawnictwo: PETRUS
Kraków 2019
Oprawa: twarda
Liczba stron: 64
Ilustracje: Halina Nowakowska
ISBN: 978-83-7720-481-8








Tym razem moje córeczki zostały obdarowane przepięknymi książkami Alicji Biedrzyckiej, która opisała życie Jadwigi Andegaweńskiej. Jadwigi, która zawsze była w pewnym stopniu bliska memu sercu, nie tylko dlatego, że przez długie lata mieszkałam na ulicy noszącej jej imię. Kiedy więc tylko zauważyłam, że te książki pojawiły się na rynku wydawniczym, od razu zamarzyło mi się czytanie ich moim ciekawym świata dzieciaczkom.
Na początku myślałam, że jedna z nich jest dla dzieci młodszych, a druga dla nieco starszych. Okazało się jednak, że wiek odbiorcy jest raczej podobny, a po prostu "Królowa Jadwiga. Marzenia i rozterki" to opowieść o dalszych losach Jadwigi, czyli o tym, co wydarzyło się po zakończeniu książki "Najpękniejsze opowiadania i legendy o św. Jadwidze".  Tak  więc książki stanowią całość (choć z  pewnością można je czytać niezależnie, choć wówczas wiele można stracić), jedną piękną, niesamowitą opowieść o naprawdę nietuzinkowej postaci.
Jadwiga to o nie tylko jedyny król Polski będący kobietą, i nie tylko królowa i żona Jagiełły. Tak bardzo pomijana w szkole, spychana niemalże na margines. Nie dała mężowi dziedzica, więc niewiele się o niej właściwie wspomina (tak przynajmniej było za moich czasów). A jeszcze mniej osób wie, jak wyglądała jej historia zanim została koronowana w Krakowie czy poślubiona Jagielle. Tym ciekawsze są więc rozdziały, w których poznajemy jej rodziców, siostry, pierwszą miłość, z która wiązała tyle nadziei... To barwna, pięknie napisana opowieść, która jednocześnie jest naprawdę ważną lekcją historii.
W obu książkach, napisanych lekkim, przyjemnym dla dziecka językiem, rozdziały są niedługie – można je dziecku przeczytać "na jedno posiedzenie", dzięki czemu młody czytelnik nie ma czasu się znudzić. Moje Dziewczynki były naprawdę zainteresowane tym, co będzie dalej. No i najbardziej podobały im się, oczywiście, ilustracje. Musiałam długo o nich opowiadać, robiąc całe mnóstwo dygresji, co było ciekawym wstępem do różnych tematów związanych ze średniowieczem ogólnie oraz życiem dziewczynek i kobiet w dawnych czasach. Ilustracje są doprawdy przepiękne i dodają książkom delikatności, subtelności i są doskonałym ich uzupełnieniem. Przypominają mi nieco kreskę z książki "Historia Polski dla Piotrka", w której zaczytywałam się całymi godzinami, dniami i miesiącami, kiedy chodziłam do podstawówki i zaczynałam pasjonującą przygodę z historią.
Dodatkowo warto jeszcze zauważyć, że "Najpiękniejsze opowieści i legendy o św. Jadwidze" można nabyć również w formie audiobooka, jeśli ktoś woli słuchać zamiast czytać. Na stronie Wydawnictwa PETRUS można odsłuchać przykładowe fragmenty, by przekonać się, czy audiobook  przypadnie nam do gustu.
Osobiście jestem obiema książkami całkowicie zauroczona. Mam nadzieję, że takich pozycji na naszym rynku wydawniczym będzie coraz więcej. To właśnie dzięki nim można rozkochać dzieciaki w historii i pomóc im zrozumieć świat. I przyznajmy szczerze, wielu rodzicom również się taka lektura przyda. Dla uzupełnienia wiedzy, nadrobienia zaległości, czy choćby przypomnienia – i to w naprawdę pięknej odsłonie. Gorąco polecamy!


 
 



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa PETRUS
https://www.wydawnictwopetrus.pl/


piątek, 18 października 2019

Ósme urodziny bloga

Dziękuję Wam wszystkim za te osiem lat wspólnego czytania i pisania o książkach. Mam nadzieję, że będziemy razem przez kolejne przynajmniej osiem lat. Ze swojej strony mogę jedynie obiecać, że będę nadal starała się pisać o ciekawych lekturach, zarówno nowościach, jak i starszych pozycjach, które ostatnimi czasy coraz częściej czytuję.
Sto lat dla nas wszystkich!

czwartek, 17 października 2019

Anonimowa dziewczyna – Greer Hendricks, Sarah Pekkanen

Wydawnictwo: Zysk i S-ka 
Poznań 2019
Oprawa: miękka
Liczba stron: 446
Tytuł oryginału: An Anonimous Girl
Przekład (z j. angielskiego): Marta Faber
ISBN: 978-83-8116-706-2




Kolejna recenzja przedpremierowa na Dune Fairytales! Tym razem mam nie lada gratkę dla wielbicieli thrillerów, w szczególności psychologicznych.  Choć to moje pierwsze spotkanie z autorkami, dziś już wiem, że z wielką chęcią zapoznam się z pozostałymi dziełami tego duetu.
Choć bohaterów mamy znacznie więcej,  to powieść napisana jest z perspektywy dwóch z nich. Narracja jest więc dwutorowa. Z jedenj strony każde wydarzenie widzimy oczami młodej wizażystki, Jessiki Farris, która z powodu problemów finansowych rodziny podejmuje się wzięcia udziału w nieco dziwnym, ale zaskakująco dobrze płatnym badaniu psychologicznym. Druga narracja należy do doktor Lyndy Shields, psychologa przeprowadzającego badanie. Jedna szybka decyzja Jess, by wkręcić się w lukratywne badanie doprowadzi ją do rozterek, których naprawdę nie można jej pozazdrościć.  Wszystko to zaś zobaczymy oczami tych dwóch, zupełnie różnych, a jednak podobnych do siebie, kobiet. Każdą niemal scenę opisze każda z nich. To doprawdy niezwykle ciekawe doświadczenie literackie. 
Jessica początkowo jest tylko anonimową dziewczyną, Badaną 52. Jednak doktor Shields dostrzega w niej coś, co powoduje, że zaprasza Jess do kontynuowania badania na bardziej prywatnej stopie. W całą tę hstorię zostaną w końcu wplątani rodzice i siostra Jess, jej nowy chłopak Noah i pewien atrakcyjny mężczyzna imieniem Thomas, o którym nic więcej napisać nie mogę, by nie popsuć Wam frajdy z czytania. Okaże się on jednak osobą, która nieświadomie spowodowała całą lawinę zdarzeń, aż do śmierci pewnych osób.
Badanie było ciekawe, choć trudne. Łatwo zarobione pieniądze popychają  więc Jess do tego, by podjąć się wyzwania i kontynuować współpracę w doktor Shields. Jednak natarczywość pytań w pewnym momencie staje się nie tylko problematyczna, ale podejrzana, a zadania, które psycholog każe wykonywać Badanej 52 zaczynają być niebezpieczne.  Czy rzeczywiście Jessica ma pełną kontrolę nad sytuacją i może się w każdej chwili wycofać z zadania? Co się stanie, gdy powie doktor Shields, że nie ma już ochoty na kontynuowanie badania?
Co jest prawdą, a co fikcją, co się dzieje rzeczywiście, a co jest li tylko wytworem chorej wyobraźni popadającej w paranoję młodej kobiety, która od lat ma wiele tajemnic i żyje w poczuciu winy? Niepewność odczuwa nie tylko główna bohaterka, ale i czytelnik. W pewnym momencie naprawdę nie potrafiłam zupełnie oddzielić tego, co jest prawdą (oczywiście w świecie fabuły), a co nie. W sieci powiązań, podstępów, półprawd łatwo się zagubić nawet najbardziej wnikliwemu i zwracającemu na szczegóły człowiekowi. Do tego dochodzą jeszcze liczne zwroty akcji, które są w stanie zmienić właściwie wszystko – tak fabułę, jak i nasze postrzeganie konkretnych bohaterów.
Powieść charakteryzują wyraziste postaci pełne życia i... sekretów oraz ukrytych celów. Wartka akcja, która czasem przyspiesza niczym TeJeVe na pewno również Was nie zawiedzie.
Książka każe się też zastanowić nad wieloma zagadnieniami z pogranicza psychologii i moralności. Gdzie są granice prowadzenia badań psychologicznych? Czy wynagrodzenie finansowe może być w ogóle rekompensatą za nadszarpnięte nerwy, a nawet początki paranoi? Do czego zdolny jest człowiek  zakochany i kiedy miłość staje się chorobą? I w końcu te pytania, od których właściwie cała powieść się zaczyna... Czy mogłabyś skłamać i nie mieć wyrzutów sumienia? Czy zraniłeś kiedyś osobę, na której ci zależy? Czy kara zawsze powinna być współmierna do przestępstwa? Czy ofiara ma prawo do zemsty? Warto, by każdy z nas zadał sobie te pytania i szczerze na nie odpowiedział, choćby tylko przed sobą samym.
Jedynym minusem powieści są... błędy. Jest ich dość dużo, co mnie bardzo denerwowało. Mam nadzieję, że to coś, co zostanie poprawione przed premierą (recenzuję wszak pre-booka).
Zakończenie jest rzeczywiście zaskakujące. Recenzent "People Magazine" miał rację. Jednak... czegoś mi w nim zabrakło. Może to to, że spodziewałam się wielkiego WOW!, a było tylko wow! Oczywiście zupełnie nie do przewidzenia, co mnie niezmiernie cieszy i w żadnym razie nie umniejsza bardzo wysokiej oceny, jaką tej książce przyznaję. Zresztą najlepiej zrobicie, jak sami się przekonacie. Chętnie poznam Wasze zdanie.
Premiera już 22 października!


 
 



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Zysk i S-ka:

piątek, 11 października 2019

Szekspir, róże i Święty Graal, czyli gdzie jest skarb esesmana? – Robert M. Rynkowski

Wydawnictwo: PETRUS
Kraków 2019
Oprawa: miękka
Liczba stron: 210
ISBN: 978-83-7720-406-1









Tym razem w moje książkolubne ręce wpadł trzeci tom przygód Karioki i jej gangu. Dwóch poprzednich dotąd nie znam, ale całkiem prawdopodobne, że te braki nadrobię za kilka lat z moimi córkami. Jest to bowiem powieść, którą spokojnie można zaklasyfikować do grupy young adult, choć i dla mnie czytanie jej to była czysta przyjemność.
Nie bójcie się zatem, jeśli i Wy nie znacie wcześniejszych dwóch tomów. Wszystko, co potrzebne zostało tu wyjaśnione (w pewnym momencie wydarzenia z drugiego tomu okazują się niezmiernie ważne dla akcji tomu trzeciego), czy to w dialogach, czy w narracji. Dlatego zapoznanie się z poprzednimi przygodami Karioki i jej zwariowanej ekipy może kusić jedynie dlatego, że jest to naprawdę przyjemna lektura. Przygodówka, obyczajówka, opowieść z Historią w tle. Może nieco bardziej dla dziewczyn, choć wydaje mi się, że i chłopakom może przypaść do gustu.
Wszystko zaczyna się od wyjazdu w Bieszczady, który miał na celu między innymi doprowadzić do kilku ważnych rozmów z członkami gangu. Niestety, nic nie idzie zgodnie z planem Karoliny, zwanej przez znajomych Karioką. Gang się od niej odwraca, przyjaciółka wybiera chłopaka ponad przyjaciółkę, pozostali również są coraz bardziej niechętni szalonym pomysłom swojej przywódczyni. Kiedy wydaje się już, że wyjazd okaże się totalnym fiaskiem, Karioka spotyka Emilkę i... natrafia na ślad kolejnej niesamowitej tajemnicy, która zaprowadzi ją zupełnie nie tam, gdzie by się tego można spodziewać. Natomiast tajemnice i przygody to jet dokładnie to, co Karioka lubi najbardziej.
Jeśli i Was zaintrygował tytuł powieści to dobrze. Bo kto przy zdrowych zmysłach połączyłby cytaty z szekspirowskich sztuk, róże i Świętego Graala? Na dodatek jeszcze esesmana, powstanie warszawskie i jakiś zakopany, pewnie w ruinach powstańczej Warszawy, skarb? Takie rzeczy tylko u Karioki. A jednak wszystko to trzyma się przysłowiowej kupy. Zasłyszana raz opowieść, podarowany przez starego mężczyznę pamiętnik esesmana... Cytaty z Szekspira, jakieś dziwne rysunki. Znów powrót do odnalezionych przed rokiem piwnic kamedulskich. Wykopaliska, podejrzani archeologowie. Róża... I jeszcze rozpad  gangu, poznanie nowych znajomych, zauroczenie chłopakiem. Dużo jak na jedne wakacje, nawet dla tak zwariowanej czternastolatki, jaką jest Karolina. 
Bardzo ciekawym zabiegiem było uczynienie dwóch weteranów, od których zacznie się całe poszukiwanie skarbu, żołnierzami... hitlerowskimi. Pobudza to do myślenia, choć wydaje mi się, że można było ten wątek trochę pogłębić. Tak, żeby i Karioka i Emilka trochę więcej czasu poświęciły na przemyślenia dotyczące tego, dlaczego i w jaki sposób ktoś w czasach wojennych stawał po tej czy drugiej stronie barykady. Rozumiem jednak, że jest to raczej powieść przygodowo-sensacyjna, a nie filozoficzna, więc się nie czepiam.
Bohaterowie powieści są wyraziści, od razu wiadomo, kto jest kim. Choć jest ich całkiem sporo, a na dodatek członkowie gangu noszą przezwiska, nie miałam żadnych problemów, żeby ich ogarnąć. Narracja prowadzona w przyjemny sposób, dialogi wypadają bardzo naturalnie. To duży plus, szczególnie, że rzeczywiście czuć, iż rozmawiają ze sobą nastolatki, a nie dorosłe osoby, które tylko w dokumentach mają wpisane "lat czternaście".  Sceneria zmienia się dość często, młodzi dużo podróżują. Poza Bieszczadami mamy Warszawę, Stary Róg, Suwałki. Młodzież jeździ w tę i z powrotem. I to chyba jedyny mankament powieści. Coś za często jak na czternastolatki. Te zmiany mają jednak i plusy – widzimy  kilka naprawdę ciekawych miejsc i być może młody czytelnik sam zechce się o nich nieco więcej dowiedzieć (jak i ja uczyniłam), a może nawet je odwiedzić.
Książkę mogę szczerze polecić młodemu i starszemu czytelnikowi, choć wydaje mi się, że najlepiej zostanie przyjęta przez młodzież na przełomie podstawówki i liceum.  Dla tej zresztą grupy została chyba napisana i może stać się miłą, lekką, a jednocześnie ciekawą odskocznią od szkolnej codzienności.




 



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa PETRUS
https://www.wydawnictwopetrus.pl/

czwartek, 10 października 2019

Z ostatniej chwili


Olga Tokarczuk naszą piątą noblistką literacką!!!


(Źródło zdjęcia: https://www.rmf24.pl/kultura/news-olga-tokarczuk-pisarka-psycholog-pracowala-jako-pokojowka,nId,3270720)

środa, 9 października 2019

Zapowiedź

Wydawnictwo Zysk i S-ka zapowiada thriller Greer Hendricks i Sarah Pekkanen "Anonimowa dziewczyna".


Gdy Jessica Farris zgłasza się do udziału w badaniu psychologicznym prowadzonym przez tajemniczą doktor Shields jest przekonana, że będzie musiała jedynie odpowiedzieć na kilka pytań, po czym odbierze wynagrodzenie i na tym skończy się jej rola.
Jednak gdy pytania stają się coraz bardziej natarczywe i dogłębne, a sesje badawcze przeradzają się w zadania do wykonania, podczas których Jessica dostaje wytyczne, jak ma się ubrać i zachowywać, dziewczyna zaczyna mieć odczucie, że doktor Shields zna jej myśli… i wie, co Jess ma do ukrycia.
W im większą Jess popada paranoję, tym bardziej jasne staje się dla niej, że nie wie już, co w jej życiu jest realne, a co stanowi jeden z eksperymentów manipulacyjnych doktor Shields. Uwikłana w sieci podstępnych oszustw i zazdrości, dziewczyna szybko się przekonuje, że niektóre obsesje bywają zabójcze…


„Kolejna gęsta, trzymająca w napięciu powieść… Bawcie się dobrze, obserwując, jak rozgrywa się ta zabawa w kotka i myszkę”.
Kirkus Reviews

„Hendricks i Pekkanen w szczytowej formie. Nie przewidzicie finałowego zwrotu akcji!”.
People Magazine


WYRÓŻNIENIA:
„Książka tygodnia” People Magazine
„50 najbardziej wyczekiwanych książek 2019 roku” HelloGiggles
„Najlepsza powieść kobieca 2019 roku Marie Claire
„Książki, których nie możesz przegapić” Hypable
„Książki 2019 roku, które musisz zabrać na spotkanie klubu książki” Cosmopolitan 


- - - Premiera 22 października 2019 - - -

Recenzja przedpremierowa już wkrótce!


czwartek, 3 października 2019

Książki z serii "To moja bajka" od Wydawnictwa Wilga

"... jeździ koparką"
Danielle McLean
Tytuł oryginału: Star in Your Own Story – Drives a Digger
Przekład (z j. angielskiego): Ewelina Węgrzyn
Wydawnictwo: Wilga
Warszawa 2019
Oprawa: twarda
Liczba stron: 20
Ilustracje: Kathryn Selbert
ISBN: 978-83-280-6840-7
 




"... ratuje przyjaciół"
Georgiana Deutsch
Tytuł oryginału: Star in Your Own Story –Saves the Day
Przekład (z j. angielskiego): Ewelina Węgrzyn
Wydawnictwo: Wilga
Warszawa 2019
Oprawa: twarda
Liczba stron: 20
Ilustracje: Vicki Gausden
ISBN: 978-83-280-6839-1





Niemal dekada minęła już od chwili, kiedy pomyślałam, że chciałabym współtworzyć wydawnictwo, które zajmowało się wypuszczaniem na rynek spersonalizowanych książeczek dla dzieci. Nic jednak, z różnych powodów, z tego przedsięwzięcia nie wyszło. Niemalże o tym zapomniałam, kiedy nagle, jakiś miesiąc temu, Rebeczka powiedziała, że chciałaby książeczkę, w której to ona jest bohaterem. Masz ci los.... I tu na pomoc przyszło wydawnictwo Wilga, które akurat w tym czasie wydało swym nakładem dwa tytuły, w których to każde dziecko może wcielić się w głównego bohatera opowieści.
"... jeździ koparką" i "...ratuje przyjaciół" to przekłady z języka angielskiego i składają się na serię "To moja bajka". Ciekawa jestem, czy pojawią się w niej kolejne tytuły. Mam nadzieję, że tak, bo przychodzi mi do głowy przynajmniej kilkoro dzieciaków, które bardzo by się ucieszyły z takich właśnie prezentów.
Dzięki zamieszczonym z tyłu naklejkom rodzic może w książce umieścić imię swojego (bądź cudzego) dziecka. Będzie ono widoczne na wszystkich prawych stronach książeczki oraz na okładce, ponieważ we wszystkich kartach i okładce wycięty jest specjalny otwór służący właśnie temu celowi. Literki są ładne, kolorowe, dość duże. Dzieci które potrafią już czytać choćby tylko swoje imię, nie będą więc miały żadnego problemu, by rozpoznać, że ta książeczka jest rzeczywiście o nich. Resztę naklejek można zgrabnie usunąć razem z folią, na której się znajdują i wykorzystać w jakimś innym celu.
Dzieciaki stają się zatem postaciami z bajki. W pierwszej historii nasza Ariunia jest zielonym krokodylem, operatorem żółtej koparki. Możecie sobie wyobrazić jej radość? Sama niedawno w takiej właśnie koparze siedziała i uwielbia o tym opowiadać. Teraz natomiast ma o tym prawdziwą książkę. Na dodatek krokodyla Ariunię spotka nie lada przygoda. Zakończy się pomyślnie, ale początkowo wygląda całkiem groźnie. W drugiej opowieści nasza Rebeczka, wiewiórka w płaszczu superbohatera, będzie pomagała swym leśnym przyjaciołom pokonać strach. Jednocześnie uratuje małego zajączka, który zawisł na gałęzi i nie umiał z niej zejść. Prawdziwy superbohater!
Książeczki wydano w twardych oprawach. Są przepięknie, barwnie ilustrowane. Teksty nie są długie, za to zrozumiałe nawet dla najmłodszych. Będą z pewnością również świetnym materiałem do nauki czytania, ponieważ czcionka jest duża i wyraźna.
To marzenie każdej dziewczynki i każdego chłopca. Rodzice, kupujcie!









Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa Wilga

Pucio umie opowiadać – Marta Galewska-Kustra

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 
Warszawa 2019
Oprawa: twarda
Liczba stron: 40
Ilustracje: Joanna Kłos
ISBN: 978-83-10-13518-6





To już piąty tom znakomicie przyjętej, zarówno przez dzieci, jak i ich rodziców, serii książezek o sympatycznym chłopcu i jego rodzinie. 
My poznaliśmy Pucia trochę przypadkowo. Bo choć w wielu miejscach czytałam o tym, jak dobra jest to książka, to jakoś nie mogłam się do niej przekonać. Tymczasem Dziewczynki dostały Pucia (tom pierwszy) na swoje pierwsze urodziny i... zakochały się w nim. Ja, początkowo sceptyczna, też ostatecznie uznałam, że to fantastyczna książka, mająca wielki potencjał. To z Puciem, Misią i ich najbliższymi uczyłyśmy się pierwszych dźwięków, a potem słów. Drugiej części nie nabyłyśmy, ponieważ jakoś zupełnie nie była nam potrzebna, a i nie spotkaliśmy się z zachęcającymi opiniami. Natomiast trzecia okazała się strzałem w dziesiątkę. Czwartą wypożyczyłyśmy w bibliotece, a teraz trafiła do nas piąta. I muszę przyznać, że jesteśmy bardzo zadowolone. Bo Pucio to nie tylko świetna zabawa, ale nauka na najwyższym poziomie, świetnie dopasowana do możliwości dzieci. To natomiast zasługa autorki, doświadczonej pedagog i logopedy, Marty Galewskiej-Kustry i ilustratorki, bez której te książki nie miałyby racji bytu, czyli Joanny Kłos.
O ile w pierwszej części dzieciaki uczyły się dźwięków, o tyle piąta przeznaczona jest dla tych maluchów, które potrafią już ładnie i składnie mówić. Podobnie jak Pucio, opowiadają, czy też przynajmniej uczą się opowiadać. Wiadomo nie od dziś, że aby snuć opowieść potrzebny jest pewien zasób słownictwa oraz świadomość istnienia związków przyczynowo-skutkowych. I na te ostatnie położony jest w tej książce duży nacisk. Co bardzo cieszy, bo nie jest to temat tak łatwy, jakby się mogło zdawać.
Tym razem nie poznajemy dalszych losów Pucia i jego rodziny. Pucio zabiera nas w przeszłość i... opowiada o tym, jak na świecie pojawił się Bobo,  jak się o tym dowiedzieli, skąd to imię, i jak w ogóle wyglądał świat w czasie, kiedy w rodzinie przybyło kolejne dziecko. O wszystkich strachach, radościach, oczekiwaniach, zmianach, które niesie za sobą pojawienie się nowego malucha. Fantastyczna opowieść z perspektywy dziecka, która oswaja je z tym trudnym i nieraz bolesnym tematem. U nas co prawda żadne nowe dziecko nie ma się pojawić, ale Dziewczynki uwielbiają rozmawiać o tym, jak to było, kiedy były "mini-mini", w mamusi brzuszku, w szpitalu, w koszu Mojżesza itd. Książka zatem od razu przypadła im tematycznie do gustu.
Pod opowieścią Pucia – trzeba przyznać dość mocno rozbudowaną, co jest wielkim plusem –  mamy na dole każdej strony dodatkowe obrazki i pytanie o to, co się wydarzyło. Zatem po przeczytaniu historii dzieci mogą same opowiedzieć, po kolei, co dzieje się w danym "rozdziale". Dodatkowym atutem są pytania do rodziców. Podpowiedzi, o czym mogą porozmawiać z dzieckiem i jak przedstawić dany etap, który sami przeżywali, kiedy ono miało się pojawić na świecie bądź już się na nim pojawiło.  My akurat mamy to już dobrze przerobione, myślę jednak, że przed wieloma rodzicami te rozmowy dopiero są i Pucio z pewnością może im w tym pomóc.
Na samym końcu książki znajduje się coś jakby komiks. Jeden rysunek do każdej opowieści. Bez tekstu. Teraz dzieci same mogą opowiadać, co się dzieje w życiu rodziny Pucia. Dodawać swoje spostrzeżenia, swoje odczucia. To rewelacyjny trening dla ich pamięci oraz sprawdzenie, na ile zapamiętały nowe słownictwo i czy rzeczywiście rozumieją związki przyczynowo-skutkowe. 
Jak już wspomniałam integralną częścią książek o Puciu są ilustracje. Można ich nie lubić, można je uwielbiać, można być wobec nich obojętnym. Jedno jest pewne – dzieciaki je kochają. A że obrazki są całkiem przyjemne i dość proste, każdy dzieciaczek od razu rozpoznaje występujące w opowieści postaci, przedmioty i miejsca. 
Książka, tak jak poprzednie tomy, została wydana na grubych kartonowych kartach, dzięki czemu przetrwa wiele "sesji czytelniczych". Można ją spokojnie dać do rąk nawet najmłodszym miłośnikom literatury. 
My wracamy do lektury, a Wam gorąco polecamy. Kto nie ma, niech kupuje, bo naprawdę warto przeżyć kolejną przygodę z Puciem.

 
 

 
 



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia:
https://nk.com.pl/