Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

czwartek, 14 listopada 2019

Przyroda to przygoda, czyli nowa seria od Jedności

"Sikorka i jej przyjaciele" 
Friederun Reichenstetter
Wydawnictwo: Jedność
Kielce 2019
Tytuł oryginału: Die kleine Meise und ihre Freunde
Przekład (z j. niemieckiego): Magdalena Jałowiec
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Ilustrował: Hans-Gunther Doring 
ISBN: 978-83-8144-088-2













"Pszczoły i ich niezwykły świat" 
Friederun Reichenstetter
Wydawnictwo: Jedność
Kielce 2019
Tytuł oryginału: Wie lebt die kleine Honigiene?
Przekład (z j. niemieckiego): Magdalena Jałowiec
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Ilustrował: Hans-Gunther Doring 
ISBN: 978-83-8144-087-5








 
 
 
 
"Biedronka i inni mieszkańcy łąki" 
Friederun Reichenstetter
Wydawnictwo: Jedność
Kielce 2019
Tytuł oryginału: Die kleine Marienkafer und die Tiereauf der Wiese
Przekład (z j. niemieckiego): Magdalena Jałowiec
Oprawa: twarda
Liczba stron: 32
Ilustrował: Hans-Gunther Doring 
ISBN: 978-83-8144-089-9
 
 
 
 
 
Choć zima zbliża się coraz większymi krokami i właściwie zaczynamy już odliczać dni do Bożego Narodzenia, Wydawnictwo Jedność zaprasza nas do przyrodniczej przygody. Jego nakładem ukazały się właśnie na rynku trzy rewelacyjne książki autorstwa Friederuna Reichenstettera, a do każdej z nich dołączona jest piękna płyta z nagraniem.
Wszystkie książki podzielone są na niezbyt długie, na ogół dwustronicowe rozdziały, których jest, w każdej z nich, kilkanaście. Pozwala to na spokojne przyswojenie wiadomości i nieznudzenie dzieci nadmiarem informacji. Seria jest również pięknie zilustrowana przez Hansa-Gunhtera Doringa, którego barwne ilustracje bardzo przypominają fotografie. Do tego stopnia, że naprawdę aż się wzdrygałam, kiedy na kolejnych stronach pojawiały się różne "robaki".
Jak wskazuje tytuł "Sikorka i jej przyjaciele" pozycja ta nie traktuje jedynie o sikorkach, ale o wielu różnych ptakach. To niesamowicie ciekawa opowieść o latających zwierzętach – głównie tych, które możemy spotkać na co dzień na polskiej wsi i w polskim mieście (choć autor jest Niemcem, przyroda w Niemczech nie różni się tak bardzo od naszej). Z książki młody czytelnik dowie się między innymi, co jest smakołykiem dla ptaków, jak brzmią ich odgłosy, jacy nieprzyjaciele czekają na młode ptaszki, a jakie są dla nich pokarmem, czy też jak odróżnić kruka od gawrona, wrony i kawki. Na końcu zaś czeka na niego mały atlas ptaków. Moim zdaniem idealna rzecz – można go sobie skserować i pociąć, bo jest w formie oddalonych od siebie kwadratów, i na przykład zrobić z niego grę memory, przy której dziecko będzie nie tylko szukało pasujących par, ale uczyło się nazw podniebnych mieszkańców Ziemi. Na dołączonej do książki płycie znajduje się interesująco opowiedziana historia, której towarzyszą odgłosy ptaków. Dzięki temu dzieci poznają otaczający je świat i nauczą się rozpoznawać ptasie głosy.
"Pszczoły i ich niezwykły świat" to pozycja, która rzeczywiście skupia się na pszczołach, wspominając inne zwierzęta tylko wówczas, gdy jest to rzeczywiście konieczne. Poznajemy życie pszczół od samego początku, a więc od złożenia jaj przez królową. Oglądamy od środka ul, niemalże nasłuchujemy bzyczenia, dowiadujemy się o tym jakie zadania mają poszczególne pszczoły, kto w świecie przyrody jest ich nieprzyjacielem, jak pszczoły ze sobą rozmawiają. I, oczywiście, jak powstaje miód. Dla najbardziej zainteresowanych – budowa ciała pszczoły i pszczela Księga Guinnesa. Natomiast na płycie CD – interesująco opowiedziana historia, z towarzyszącymi jej odgłosami przyrody.
I w końcu trzeci tytuł, czyli "Biedronka i inni mieszkańcy łąki" – książka, która mnie osobiście spodobała się najmniej, co wcale nie mówi o niej źle. Wręcz przeciwnie. Jest niezmiernie ciekawa, ale... za dużo w niej robaków, które wyglądają jakby zaraz miały wyjść z kartek. Tu ukłon dla ilustratora. Świetnie sobie poradził. Oczywiście biedronki są śliczne, ale na łące żyje wiele innych bożych stworzonek. Niestety, ja od dziecka mam uraz do dotykania nawet zdjęć robali, więc dla mnie to za wiele. Myślę jednak, że wielu dzieciakom właśnie dlatego może się ona szczególnie podobać. Na dołączonej do książki płycie CD znajduje się opowieść, której towarzyszą odgłosy przyrody i quiz.
Moja ocena całej serii jest naprawdę bardzo wysoka. To solidna porcja wiedzy w bardzo ładnej, przejrzystej odsłonie. Dodatkowym plusem są oczywiście płyty, które urozmaicają przyrodniczą przygodę. Mam nadzieję, że w serii ukaże się jeszcze więcej tytułów.
Gorąco polecam dla dzieciaków w każdym chyba wieku. 
 
 




Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa Jedność

czwartek, 7 listopada 2019

Zaczarowane baletki – Noel Streatfeild

Wydawnictwo: Dwie Siostry
Warszawa 2019
Oprawa: twarda
Liczba stron: 264
Tytuł oryginału: Ballet Shoes
Przekład (z j. angielskiego): Ewa Fiszer
Ilustracje: Ruth Gervis
ISBN: 978-83-8150-056-2








Moje wewnętrzne dziecko chyba nigdy nie umrze, i bardzo mi z tym dobrze. Że niby jestem dziecinna? Ok, nie widzę problemu. Zawsze lubiłam bajki dla dzieci. Teraz częściej sięgam po dziecięcą i młodzieżową lekturę niż filmy i udaje mi się czasem trafić na takie właśnie perełki, jak tym razem.
"Zaczarowane baletki" (do tytułu jeszcze powrócę) to powieść charakterystyczna dla czasów, kiedy została spisana. Bo nie jest to tak naprawdę nowość. Pierwsze wydanie pojawiło się na półkach księgarskich w 1936 roku. Fabuła rozgrywa się właśnie w latach 30. minionego stulecia, w Londynie, mieście zdecydowanie bardziej brytyjskim niż dzisiejsza stolica Wielkiej Brytanii. W społeczeństwie wyraźnie wyróżniają się jeszcze różne klasy, choć wszystko idzie powoli ku zmianom przyniesionym po Drugiej wojnie światowej. Wojna też zbliża się już nieubłaganie, ale jest jeszcze tak daleko na horyzoncie, że nikt z bohaterów "Zaczarowanych baletek" nie ma prawa podejrzewać, że kiedykolwiek wybuchnie konflikt poważniejszy od Wielkiej wojny.
Wszystko zaczyna się od wydarzeń dość tragicznych, bo jakże inaczej nazwać niespodziewane pojawienie się w domu trzech sierot (zupełnie z sobą niespokrewnionych), którymi zająć się ma kobieta, która sama przed laty została osierocona? Wygląda na to, że życie nie jest usłane różami i ciężko będzie je oglądac przez różowe okulary. Tymczasem dzieci powoli podrastają, ale... ich opiekun wyjeżdża w daleką podróż. Zostawia pieniądze, które powinny utrzymać dom i jego mieszkańców przez najbliższe pięć lat i wyrusza w nieznane. Niestety, po pięciu latach nie wraca, ani po sześciu, ani po dziesięciu. Słuch o nim ginie, pieniądze na koncie się kończą. Sylwia, opiekuna dziewczynek, szukając sposobu na załatanie dziur w budżecie postanawia wynająć część pokoi lokatorom. 
I to właśnie wówczas rozpoczyna się prawdziwa przygoda. Dziewczynki nie tylko poznają nowe, niesamowite charaktery, pasje i historie, ale również trafią do Dziecięcej Akademii Tańca i Sztuki Aktorskiej. Szkoły, która ma je przygotować do pracy w biznesie taneczno-teatralnym.
Tak, tak, dzieciaki będą musiały na siebie zarabiać, jeśli nie chcą trafić na ulicę. Sylwia, zwana przez nie Kunką, nie może pozwolić na to, by skończyły tak jak ona – totalnie uzależnione od pieniędzy opiekuna, nie mające żadnego wykształcenia i zawodu.
Najstarsza z dziewczynek, Paulina, kocha teatr i w nim właśnie widzi swoją, świetlaną, przyszłość. Odnosi też sukcesy, więc utwierdza się w przekonaniu, że właśnie tędy droga. Piertowna tak naprawdę nie lubi ani tańca, ani śpiewu, ani recytacji. Szkoła ją męczy, nudzi, denerwuje. Marzy o tym, by jeździć automobilem, a w przyszłości latach aeroplanem. Ale jest dziewczynką... I przede wszystkim chce pomóc Kunce w utrzymaniu domu. Najmłodsza, Pusia, żyje tańcem i bez niegonie umie chyba nawet oddychać. Akademia jest dla niej przepustką do najsławniejszych baletów. O ile, oczywiście, okaże się wystarczająco dobra.
Powieść jest zachwycająca, porywająca i urocza. Opowiada o przyjaźni, miłości, przywiązaniu. Choć dziewczynek nie łączą więzy krwi i żadna nie jest również spokrewniona z Sylwią-Kunką, tworzą zgraną, kochającą się rodzinę, której członkowie zawsze mogą na siebie wzajemnie liczyć. Wspólnie zmagają się z trudnościami, wspólnie przeżywają wzloty i upadki, sukcesy i niepowodzenia. To opowieść o marzeniach i o tym, że zawsze warto dążyć do ich ziszczenia. Często tylko i wyłącznie dzięki zawzięciu i bardzo ciężkiej pracy można je osiągnąć, ale wtedy właśnie można poznać prawdziwy smak zwycięstwa. 
Dodatkowym atutem jest umieszczenie historii w realiach Londynu lat 30. XX wieku, kiedy to dziewczynki nie miały zbyt wielkiego wyboru co do swej przyszłości. Szczególnie te, które nie należały do wyższych sfer i nie mogły liczyć na spokojne i dostatnie życie. 
Przy całym trudzie, który autorka książki włożyła w pokazanie świata takim, jakim jest, ze wszelkimi jego trudnościami i przeciwnościami, realnego środowiska, w którym przecież niektórym przewraca się w głowie, a inni nie potrafią pogodzić się z porażką – zupełnie nie pojmuję dlaczego polski tytuł brzmi "Zaczarowane baletki". Dlaczego zaczarowane? Gdzie w powieści jest choćby w domyśle cokolwiek o czarach? Nawet baletki, które Pusia odziedziczyła po swej mamie-baletnicy, nie służą jej specjalnie długo, ani w niczym nie pomagają, a już na pewno nie są magiczne. Nie  lubię takich zabiegów, moim zdaniem czysto marketingowych. I nie mam tu pretensji do wydawnictwa. Zdaję sobie sprawę, że taki tytuł przyjął się już wcześniej, bo powieść była już na naszym rynku wydawana, a i film z początku tego wieku pewnie odniósł jakiś sukces i miał na niego wpływ (filmu nie widziałam, chciałam najpierw napisać recenzję). Do Wydawnictwa Dwie Siostry mogę mieć uwagę jedynie co do zbyt licznych, moim zdaniem, błędów, które się w tekście pojawiły.
"Zaczarowane baletki" to książka, która bardzo różni się od współczesnej prozy dziecięcej czy młodzieżowej. Chyba przede wszystkim dlatego, że naprawdę napawa nadzieją. Jest pięknie napisana i cudownie zilustrowana. Ciekawostka: ilustratorką jest siostra autorki, choć wydawca nie wiedział o tym, kiedy cenioną ilustratorkę książek dla dzieci, rysowniczkę, malarkę i rzeźbiarkę prosił o zilustrowanie literackiego debiutu.
Pozostaje więc zadać, za Pietrowną, jedno pytanie: A ty którą z dziewczynek  chciałabyś być?



 



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dwie  Siostry
http://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/

piątek, 25 października 2019

1632 – Eric Flint

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Poznań 2019
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 680
Tytuł oryginału: 1632
Przekład (z j. angielskiego): Barbara Giecold i Michał Bochenek
ISBN: 978-83-8116-650-8





Co by się stało, gdyby niewielkie amerykańskie miasteczko końca dwudziestego, czy początku dwudziestego pierwszego wieku cofnęło się w czasie... w sam środek wojny trzydziestoletniej? Otóż... To właśnie się dzieje na stronicach tej niesamowitej powieści z gatunku historii alternatywnej. Fantastyczna narracja, genialne pomysły, nietuzinkowi bohaterowie i wiedza o czasach, o których Flint pisze. Tak, chylę czoła, gdyż facet naprawdę przyłożył się do tego, co dzisiaj szumnie nazywamy z angielska researchem.
Pomyślcie tylko – trwa wojna trzydziestoletnia. Katolicy walczą z protestantami. Wolność religijna? To niezbyt chwytliwe hasło. Europa jest pogrążona w walkach, miasta i wsie palone są przez przeciwnika, który przecież tak niedawno mógł być sąsiadem. Do tego jeszcze dochodzi całkiem prężnie działająca Inkwizycja. A nawet – o, zgrozo – dwie: papieska i hiszpańska. Świat pogrążony w chaosie. Końca wojny nie widać, dla zwykłego zjadacza chleba nie ma światełka w tunelu. Nagle i niespodziewanie, z zupełnie niewyjaśnionych powodów w samym środku tego konfliktu pojawia się nowa siła. Niewielkie miasteczko, zamieszkane przez równie niewielu mieszkańców... Posiada jednak wiedzę z przyszłości. I choć zasoby szybko się kurczą, paliwo zostaje zarekwirowane właściwie na rzecz nowopowstających sił zbrojnych, ilość leków jest ograniczona, a znaczna część ludności to młodzież w wieku szkolnym... wojna nie jest im straszna. Mają bowiem hart ducha i iście amerykański styl życia. Wolność religijna? Toż to przecież podstawa ich systemu!
Amerykanie nie dadzą łatwo za wygraną i znajdą sprzymierzeńców, choć przyjdzie im stoczyć w tym celu niejedną batalię. Nie tylko w wojskowym tego słowa znaczeniu. Zupełnie inny światopogląd i podejście do życia, którym się charakteryzują czasami okaże się właściwie zbawieniem, czasami jednak stanie się przeszkodą. Czy jednak Amerykanom straszne są przeszkody? W końcu mają swoją tradycję, swoje ideały demokratyczne i... nowoczesną broń, działającą elektrownię oraz transportery opancerzone.
Jak się zakończy ta przygoda? Nie wiem... Okazuje się bowiem, że Eric Flint zrobił rzecz niesamowitą. Jego powieść tak zachwyciła, że kolejni autorzy piszą historie w wykreowanym przez niego świecie. Tomów jest już niemal dwadzieścia i zastanawia jedynie, jaka jest szansa, że zostaną one przetłumaczone na język polski. Cóż, nazwiska autorów może zachęcą polskiego wydawcę, ot, choćby Weber.
Jak już wcześniej zauważyłam – Flint wykonał kawał dobrej roboty. Realia czasu i miejsca, w które przenieśli się mieszkańcy Grantville są niesamowicie i pieczołowicie oddane. Nawet sposób myślenia niemieckiego chłopstwa i mieszczaństwa wydaje się taki naturalny dla tamtych czasów. Może jedynie trochę dziwić szybkie przyzwyczajenie się do nowych okoliczności Rebeki Abrabanel, jednak była to wykształcona kobieta o otwartym umyśle...
Wartka akcja, częste zwroty akcji, dwutorowa narracja, która w pewnym momencie łączy dwa światy... Genialne!
Bardzo pomocne są mapki znajdujące się na początku książki. Dzięki nim łatwiej zorientować się w sytuacji, jeśli ktoś nie jest specjalistą od tamtego okresu historycznego.
Książka prezentuje się przepięknie. Elegancka, stylowa okładka, pasująca wyklejka, dość grube, lekko kremowe strony. Wszystko to nadaje klimatu starych ksiąg, ładnie komponując się z treścią.
Ze swojej strony mogę jedynie tę powieść polecić. Sama zaś oczekuję pojawienia się na księgarskich półkach kolejnych części. Cóż, jeśli nie po polsku to pewnie zabiorę się do lektury w oryginale.



 



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Zysk i S-ka:

czwartek, 24 października 2019

Awaria elektrowni – Tina Oziewicz

Wydawnictwo: Dwie Siostry
Warszawa 2019
Oprawa: twarda
Liczba stron: 40
Ilustracje: Rita Kaczmarska
ISBN: 978-83-8150-037-1







To zdecydowanie jedna z najciekawszych książek dziecięcych, jakie w ostatnim czasie trafiły w moje ręce. Choć nie mogę narzekać, bo rzeczywiście sporo  wybitnych pozycji miałam już okazję przeczytać. Czy "Awaria w elektrowni" jest wybitna? Niezupełnie, choć i tak zachwyciła mnie – zarówno samym pomysłem, jak i jego wykonaniem.
Wbrew pozorom, którym i ja w pierwszej chwili uległam, nie jest to książka o elektrowni. Zupełnie nie. To niesamowita opowieść o tym, co dzieje się w mieście, kiedy nagle gasną wszystkie światła. Dla naszych pradziadów to może i była codzienność, ale dla nas, a tym bardziej dla naszych maluchów... Toż to istny armagedon. Zero lamp, zero lodówek, tramwajów, telewizji. Zero Internetu! Wyładowane komórki! Naprawdę nie wiemy wówczas, co z sobą począć. Tymczasem cały świat wokoło budzi się w zdziwieniu, że nagle... jest jak dawniej... I o tym właśnie jest ta historia – o nocnym życiu różnych zwierząt, począwszy od ćmy, a na raku skończywszy (choć chronologia ich pojawiania się na kartach książki jest zupełnie inna). 
Poetyckość (sic! w dzisiejszych czasach niektórzy wciąż potrafią tak pisać) tekstów została pięknie uzupełniona ilustracjami. Duet Oziewicz-Kaczmarska to związek idealny. Oglądane przez nas obrazy są tajemnicze, nieco mroczne, a jednocześnie pełne życia. Już na pierwszych stronach widzimy, że dzieje się coś niesamowitego. Ta sama scena, ten sam widok, a jednak... zupełnie inny, kiedy wyłączyć prąd. Nagle nie tylko przestajemy coś widzieć, ale zaczynamy dostrzegać zupełnie inne rzeczy, zauważać innych ludzi. I gwiazdy na niebie. To, czego mi chyba najbardziej brakuje, bo choć mieszkam na wsi, to jest tu jasno jak w centrum dużego miasta. Czasami chciałoby się taką godzinną awarię, by móc popatrzyć w gwiazdy.
Choć początkowo ludzie nie są tą sytuacją zachwyceni, główni bohaterowie podchodzą do tematu zgoła inaczej. Bo nie są nimi, jak już wspomniałam, ludzie, ale zwierzęta. I tak poznajemy ich liczne zwyczaje, jednocześnie uświadamiając sobie, w jak różny sposób można patrzyć na otaczający nasz świat. Bo to, co dla człowieka wydaje się katastrofą, dla zwierzęcia może być prawdziwym zrządzeniem losu. I nie mówimy tu o jakichś wielkich kataklizmach. Wiadomo, że każdy z nas uważa swą pracę za ważną i wiele złego mogłoby się wydarzyć, gdybyśmy nie wykonali jej na czas, bo nagle nie ma prądu. Ale przecież poza pacą jest jeszcze życie. ŻYCIE nie tylko nasze. O tym na co dzień zapominamy. Warto natomiast czasami sobie o tym przypomnieć. I uświadomić najmłodszych, że nie jesteśmy pępkiem świata.
Perspektywa zaproponowana przez Tinę Oziewicz jest wyjątkowa i niesamowicie ciekawa. Niezbyt długie, a jednak treściwe, mądre i piękne opisy przyrody "po ciemku" chwytają za serce. A ilustracje Rity Kaczmarskiej na długo zapadają w pamięć. Trudno oderwać od nich wzrok. Ważny jest tu każdy detal, a przede wszystkim... każdy odcień. Ogląda się je jak wyśmienity album malarski.
Bo świat bez prądu wygląda zgoła inaczej od tego, który oglądamy na co dzień.
Aria i Rebeka z zainteresowaniem książkę obejrzały. Czytałyśmy na trzy albo cztery raty. Wydaje mi się, że jest to jednak pozycja dla dzieci trochę starszych, jak zresztą proponuje samo wydawnictwo. Wrócimy do niej na wiosnę, jak Dziewczynki nieco podrosną. Myślę, że wówczas wywoła u nich tak wielki zachwyt, jak u mnie.



 



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dwie  Siostry
http://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/

Alicja Biedrzycka o królowej Jadwidze

"Najpiękniejsze opowiadania i legendy o św. Jadwidze"
Wydawnictwo: PETRUS
  Kraków 2019
Oprawa: twarda
Liczba stron: 40
Ilustracje: Halina Nowakowska
ISBN: 978-83-7720-486-3
 
 
 


 
 
 
 
 
 
 
 
 
"Królowa Jadwiga. Marzenia i rozterki"
Wydawnictwo: PETRUS
Kraków 2019
Oprawa: twarda
Liczba stron: 64
Ilustracje: Halina Nowakowska
ISBN: 978-83-7720-481-8








Tym razem moje córeczki zostały obdarowane przepięknymi książkami Alicji Biedrzyckiej, która opisała życie Jadwigi Andegaweńskiej. Jadwigi, która zawsze była w pewnym stopniu bliska memu sercu, nie tylko dlatego, że przez długie lata mieszkałam na ulicy noszącej jej imię. Kiedy więc tylko zauważyłam, że te książki pojawiły się na rynku wydawniczym, od razu zamarzyło mi się czytanie ich moim ciekawym świata dzieciaczkom.
Na początku myślałam, że jedna z nich jest dla dzieci młodszych, a druga dla nieco starszych. Okazało się jednak, że wiek odbiorcy jest raczej podobny, a po prostu "Królowa Jadwiga. Marzenia i rozterki" to opowieść o dalszych losach Jadwigi, czyli o tym, co wydarzyło się po zakończeniu książki "Najpękniejsze opowiadania i legendy o św. Jadwidze".  Tak  więc książki stanowią całość (choć z  pewnością można je czytać niezależnie, choć wówczas wiele można stracić), jedną piękną, niesamowitą opowieść o naprawdę nietuzinkowej postaci.
Jadwiga to o nie tylko jedyny król Polski będący kobietą, i nie tylko królowa i żona Jagiełły. Tak bardzo pomijana w szkole, spychana niemalże na margines. Nie dała mężowi dziedzica, więc niewiele się o niej właściwie wspomina (tak przynajmniej było za moich czasów). A jeszcze mniej osób wie, jak wyglądała jej historia zanim została koronowana w Krakowie czy poślubiona Jagielle. Tym ciekawsze są więc rozdziały, w których poznajemy jej rodziców, siostry, pierwszą miłość, z która wiązała tyle nadziei... To barwna, pięknie napisana opowieść, która jednocześnie jest naprawdę ważną lekcją historii.
W obu książkach, napisanych lekkim, przyjemnym dla dziecka językiem, rozdziały są niedługie – można je dziecku przeczytać "na jedno posiedzenie", dzięki czemu młody czytelnik nie ma czasu się znudzić. Moje Dziewczynki były naprawdę zainteresowane tym, co będzie dalej. No i najbardziej podobały im się, oczywiście, ilustracje. Musiałam długo o nich opowiadać, robiąc całe mnóstwo dygresji, co było ciekawym wstępem do różnych tematów związanych ze średniowieczem ogólnie oraz życiem dziewczynek i kobiet w dawnych czasach. Ilustracje są doprawdy przepiękne i dodają książkom delikatności, subtelności i są doskonałym ich uzupełnieniem. Przypominają mi nieco kreskę z książki "Historia Polski dla Piotrka", w której zaczytywałam się całymi godzinami, dniami i miesiącami, kiedy chodziłam do podstawówki i zaczynałam pasjonującą przygodę z historią.
Dodatkowo warto jeszcze zauważyć, że "Najpiękniejsze opowieści i legendy o św. Jadwidze" można nabyć również w formie audiobooka, jeśli ktoś woli słuchać zamiast czytać. Na stronie Wydawnictwa PETRUS można odsłuchać przykładowe fragmenty, by przekonać się, czy audiobook  przypadnie nam do gustu.
Osobiście jestem obiema książkami całkowicie zauroczona. Mam nadzieję, że takich pozycji na naszym rynku wydawniczym będzie coraz więcej. To właśnie dzięki nim można rozkochać dzieciaki w historii i pomóc im zrozumieć świat. I przyznajmy szczerze, wielu rodzicom również się taka lektura przyda. Dla uzupełnienia wiedzy, nadrobienia zaległości, czy choćby przypomnienia – i to w naprawdę pięknej odsłonie. Gorąco polecamy!


 
 



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa PETRUS
https://www.wydawnictwopetrus.pl/


piątek, 18 października 2019

Ósme urodziny bloga

Dziękuję Wam wszystkim za te osiem lat wspólnego czytania i pisania o książkach. Mam nadzieję, że będziemy razem przez kolejne przynajmniej osiem lat. Ze swojej strony mogę jedynie obiecać, że będę nadal starała się pisać o ciekawych lekturach, zarówno nowościach, jak i starszych pozycjach, które ostatnimi czasy coraz częściej czytuję.
Sto lat dla nas wszystkich!

czwartek, 17 października 2019

Anonimowa dziewczyna – Greer Hendricks, Sarah Pekkanen

Wydawnictwo: Zysk i S-ka 
Poznań 2019
Oprawa: miękka
Liczba stron: 446
Tytuł oryginału: An Anonimous Girl
Przekład (z j. angielskiego): Marta Faber
ISBN: 978-83-8116-706-2




Kolejna recenzja przedpremierowa na Dune Fairytales! Tym razem mam nie lada gratkę dla wielbicieli thrillerów, w szczególności psychologicznych.  Choć to moje pierwsze spotkanie z autorkami, dziś już wiem, że z wielką chęcią zapoznam się z pozostałymi dziełami tego duetu.
Choć bohaterów mamy znacznie więcej,  to powieść napisana jest z perspektywy dwóch z nich. Narracja jest więc dwutorowa. Z jedenj strony każde wydarzenie widzimy oczami młodej wizażystki, Jessiki Farris, która z powodu problemów finansowych rodziny podejmuje się wzięcia udziału w nieco dziwnym, ale zaskakująco dobrze płatnym badaniu psychologicznym. Druga narracja należy do doktor Lyndy Shields, psychologa przeprowadzającego badanie. Jedna szybka decyzja Jess, by wkręcić się w lukratywne badanie doprowadzi ją do rozterek, których naprawdę nie można jej pozazdrościć.  Wszystko to zaś zobaczymy oczami tych dwóch, zupełnie różnych, a jednak podobnych do siebie, kobiet. Każdą niemal scenę opisze każda z nich. To doprawdy niezwykle ciekawe doświadczenie literackie. 
Jessica początkowo jest tylko anonimową dziewczyną, Badaną 52. Jednak doktor Shields dostrzega w niej coś, co powoduje, że zaprasza Jess do kontynuowania badania na bardziej prywatnej stopie. W całą tę hstorię zostaną w końcu wplątani rodzice i siostra Jess, jej nowy chłopak Noah i pewien atrakcyjny mężczyzna imieniem Thomas, o którym nic więcej napisać nie mogę, by nie popsuć Wam frajdy z czytania. Okaże się on jednak osobą, która nieświadomie spowodowała całą lawinę zdarzeń, aż do śmierci pewnych osób.
Badanie było ciekawe, choć trudne. Łatwo zarobione pieniądze popychają  więc Jess do tego, by podjąć się wyzwania i kontynuować współpracę w doktor Shields. Jednak natarczywość pytań w pewnym momencie staje się nie tylko problematyczna, ale podejrzana, a zadania, które psycholog każe wykonywać Badanej 52 zaczynają być niebezpieczne.  Czy rzeczywiście Jessica ma pełną kontrolę nad sytuacją i może się w każdej chwili wycofać z zadania? Co się stanie, gdy powie doktor Shields, że nie ma już ochoty na kontynuowanie badania?
Co jest prawdą, a co fikcją, co się dzieje rzeczywiście, a co jest li tylko wytworem chorej wyobraźni popadającej w paranoję młodej kobiety, która od lat ma wiele tajemnic i żyje w poczuciu winy? Niepewność odczuwa nie tylko główna bohaterka, ale i czytelnik. W pewnym momencie naprawdę nie potrafiłam zupełnie oddzielić tego, co jest prawdą (oczywiście w świecie fabuły), a co nie. W sieci powiązań, podstępów, półprawd łatwo się zagubić nawet najbardziej wnikliwemu i zwracającemu na szczegóły człowiekowi. Do tego dochodzą jeszcze liczne zwroty akcji, które są w stanie zmienić właściwie wszystko – tak fabułę, jak i nasze postrzeganie konkretnych bohaterów.
Powieść charakteryzują wyraziste postaci pełne życia i... sekretów oraz ukrytych celów. Wartka akcja, która czasem przyspiesza niczym TeJeVe na pewno również Was nie zawiedzie.
Książka każe się też zastanowić nad wieloma zagadnieniami z pogranicza psychologii i moralności. Gdzie są granice prowadzenia badań psychologicznych? Czy wynagrodzenie finansowe może być w ogóle rekompensatą za nadszarpnięte nerwy, a nawet początki paranoi? Do czego zdolny jest człowiek  zakochany i kiedy miłość staje się chorobą? I w końcu te pytania, od których właściwie cała powieść się zaczyna... Czy mogłabyś skłamać i nie mieć wyrzutów sumienia? Czy zraniłeś kiedyś osobę, na której ci zależy? Czy kara zawsze powinna być współmierna do przestępstwa? Czy ofiara ma prawo do zemsty? Warto, by każdy z nas zadał sobie te pytania i szczerze na nie odpowiedział, choćby tylko przed sobą samym.
Jedynym minusem powieści są... błędy. Jest ich dość dużo, co mnie bardzo denerwowało. Mam nadzieję, że to coś, co zostanie poprawione przed premierą (recenzuję wszak pre-booka).
Zakończenie jest rzeczywiście zaskakujące. Recenzent "People Magazine" miał rację. Jednak... czegoś mi w nim zabrakło. Może to to, że spodziewałam się wielkiego WOW!, a było tylko wow! Oczywiście zupełnie nie do przewidzenia, co mnie niezmiernie cieszy i w żadnym razie nie umniejsza bardzo wysokiej oceny, jaką tej książce przyznaję. Zresztą najlepiej zrobicie, jak sami się przekonacie. Chętnie poznam Wasze zdanie.
Premiera już 22 października!


 
 



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Zysk i S-ka: