Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

sobota, 26 marca 2016

Wesołego Alleluja!


Jak radzić sobie ze złością i kaprysami. 35 ćwiczeń dla dzieci w wieku 3-10 lat – Gilles Diederichs

Wydawnictwo: Jedność
Kielce 2016
Oprawa: twarda 
Liczba stron: 40
Tytuł oryginału: Gener coleres et caprices. 35 activites pour les 3-10 ans
Przekład (z francuskiego): Monika Szewc-Osiecka
Ilustracje: Atelier Aout a Paris, Muriel Douru
ISBN: 978-83-7971-329-5



Kolejna książeczka z serii "Szczęście mojego dziecka" ma pomóc w walce ze złością i kaprysami dzieci. Pomóc zarówno samym dzieciom, jak i ich rodzicom. Czy spełnia te zadania, okaże się w praktyce. Dzisiaj mogę napisać jedynie o tym, jak odebrałam ją z perspektywy mamy na torbach, czyli oczekującej cudu narodzin już za kilka dni.
Według opisu książka "pomaga również w zapanowaniu nad wybuchami wściekłości, w radzeniu sobie z narastającą frustracją i nagłymi zachciankami. Uczy właściwej komunikacji z innymi, zwłaszcza w trudnych sytuacjach, pogłębia więzi rodzinne poprzez zachęcanie do współdziałania". Wydaje mi się, że słowa te nie są rzucane na wiatr – rzeczywiście w czasie lektury miałam wrażenie, że wiele z zaproponowanych ćwiczeń może pomóc dzieciaczkom w opanowaniu frustracji i zrozumieniu własnych emocji. Jest to ciekawa, dobrze napisana książka. Widać, że autor bardzo sie do niej przyłożył.
35 ćwiczeń to całkiem dużo, choć nie wszystkie mnie przekonały (o tym jednak za chwilę). Właściwie to jest ich dwa razy więcej, bo przy każdym można znaleźć propozycję dodatkowego wariantu. Ponadto na każdej stronie znajdziecie porady dotyczące tak ćwiczeń, jak i problemów z dziecięcą psychiką. 
Wykonywanie poszczególnych zadań często wymaga ścisłej współpracy rodziców z dzieckiem, co z kolei pozwala na wzajemne poznanie się i podjęcie wspólnej walki ze złością i kaprysami. Pomaga na nawiązanie bardziej szczerej i głębokiej więzi między nimi.
Książeczka jest bardzo ładnie wydana – to dobrze, bo wiele treści skierowanych jest wprost do dzieci, a jak wiadomo – ładna oprawa graficzna może je bardziej zachęcić do zapoznawania się z treścią książki. 
Proponowane ćwiczenia zahaczają o wiele różnych dziedzin. Możecie znaleźć zadania spod znaku kulinariów, arteterapii, jogi, masażu, rękodzieła czy muzykoterapii. Wachlarz jest doprawdy szeroki.
Uwagi krytyczne? Nie wszystkie ćwiczenia uważam za odpowiednie dla dzieci. Rozumiem, że rozładowywanie negatywnych uczuć jest w tym przypadku priorytetem, ale pomysł szycia zabawki, która ma służyć jedynie temu, by móc ją boksować, bić i kopać to już jednak pewna przesada. Polecam zatem, ale doradzam dokładne zapoznanie się z każdym ćwiczeniem, zanim zaproponujemy je swemu dziecku.





Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa Jedność

sobota, 19 marca 2016

Dobroczynne masaże dla maluszków. 35 masaży dla dzieci w wieku 0-3 lat – Gilles Diederichs

Wydawnictwo: Jedność
Kielce 2016
Oprawa: twarda 
Liczba stron: 40
Tytuł oryginału: Massages pour bebe. 35 massages pour les 0-3 ans
Przekład (z francuskiego): Monika Szewc-Osiecka
Ilustracje: Atelier Aout a Paris, Muriel Douru
ISBN: 978-83-7971-328-8










Jeszcze nie książka dla dzieci, ale dla rodziców wszystkich maluchów. Z pewnością przyda się każdemu, kto chce, by jego niemowlę (ale i starsze dziecko) dobrze się rozwijało, było spokojne, radosne i uśmiechnięte.
"Dobroczynne masaże dla maluszków..." to jedna z czterech (przynajmniej dotychczas, bo być może ukaże się ich więcej) niedługich, acz bardzo wartościowych książeczek z serii "Szczęście mojego dziecka". W najbliższym czasie pojawią się recenzje dwóch kolejnych (szukajcie po etykietach).
35 różnych masaży proponowanych przez Autora ma przynieść dzieciom ukojenie, wspomóc koordynację ruchową i rozwój poszczególnych części ciała, zrównoważyć napięcie mięśni, rozluźnić stawy, zrelaksować dziecko, w końcu budować więź między rodzicami a maluszkiem. Każdy z masaży jest dokładnie, krok po krok, opisany. Bardzo pomocne są tu również ilustracje obrazujące kolejne etapy masażu, ułożenie dziecka i dłoni masującego go rodzica. Do każdego masażu dodano jedno, dwa zdania komentarza dodatkowego, nazwanego poradą – mają one ułatwić bądź też urozmaicić dany masaż. 
Książeczka jest napisana i zilustrowana bardzo przejrzyście. Oczywiście Autor zaznacza, których masaży nie należy wykonywać na dzieciach zbyt małych, z którymi zacząć nieco później, jak je modyfikować, by jak najlepiej oddziaływały na rosnące ciałko i rozwijający się umysł dziecka. Poręczna wielkość, twarda oprawa, przejrzystość – to niekwestionowane plusy tej pozycji. Pozwalają na korzystanie z niej nawet w trakcie masażu, dzięki czemu niewprawiony w masowaniu rodzic nie musi się martwić, że o czymś zapomniał albo wykonuje masaż niewłaściwie – może mieć książeczkę cały czas przed oczami. 
Właściwie nie mam żadnych uwag negatywnych jeśli chodzi o tę pozycję. Drażniło mnie jedynie nazywanie receptorów punktami refleksyjnymi. 
Gorąco polecam wszystkim rodzicom (i przyszłym rodzicom).




Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa Jedność