Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło


Moja recenzja została zamieszczona na okładce powieści "Wojownicy. Odwet Wysokiej Gwiazdy" Erin Hunter

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – "Niewidzialna korona"

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krystyna Mirek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krystyna Mirek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Szczęśliwy dom – Krystyna Mirek

Wydawnictwo: Filia
Poznań 2015
Seria: Jabłoniowy Sad, tom I
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 358
ISBN: 978-83-8075-024-1







Książki pani Krystyny Mirek przenoszą czytelnika w inny świat. Są pełne magii i miłości, a przecież tak naprawdę pokazują to, co mamy wokół siebie na co dzień. Ludzkie marzenia, tęsknoty, problemy. Tajemnice, bóle, cierpienie, małe i duże radości. Często ciężką drogę do celu i czekającą na końcu tej drogi nagrodę. Łączą w sobie ciepło, jakim epatuje Autorka, piękny język, dogłębny obraz psychologiczny współczesnych Polaków z dozą humoru i iskierką magii. I tym razem też się nie zawiodłam, dostałam to, czego oczekiwałam po jej najnowszej powieści... a nawet więcej.
"Szczęśliwy dom" to pierwszy tom nowej współczesnej sagi rodzinnej zatytułowanej, bardzo swojsko, a jednocześnie romantycznie – "Jabłoniowy Sad". 
W sadzie stoi dom, który Jan Zagórski wybudował dla swej pięknej żony Heleny i czterech córek. Dziewczynki już dawno przestały być dziećmi, wyfrunęły z domowych pieleszy, szukając własnego szczęścia. Każdego dnia jednak, o każdej porze, mogą powrócić do rodzinnego domu, porozmawiać z rodzicami, szukać u nich wsparcia, rady i po prostu bliskości. Taka jest właśnie rodzina Zagórskich. Zawsze razem, zawsze służąca pomocą. Jak ciotka Marta, która przez długie lata pomagała siostrze w wychowaniu córek i prowadzeniu gospodarstwa. 
Jan prowadzi wyjątkową, klimatyczną księgarnię, w której każdy klient może porozmawiać o książkach, pijąc jednocześnie aromatyczną herbatę skomponowaną specjalnie przez właściciela. Pomaga mu najmłodsza córka, Anielka. Helena, będąca już na emeryturze urzędniczka, opiekuje się domem i ogrodem, a w tej chwili szykuje właśnie wystawne ogrodowe przyjęcia z okazji czterdziestej rocznicy ślubu. Zjawią się na nim wszystkie córki ze swymi życiowymi partnerami i dziećmi. Wygląda bajecznie? Owszem, z tym, że... 
Marylka jest po rozwodzie i samotnie wychowuje dwóch synków, Gabrysia od lat stara się o dziecko i wciąż jej się nie udaje, a na dodatek jej mąż, by zarobić na lekarzy, pracuje na co dzień w Berlinie. Julia jest w stałym związku i właśnie ma się zaręczyć, wszyscy jednak czują, że coś jest nie tak. A Anielka? Anielka ma śliczną i cudowną córeczkę, o której ojcu nikt z rodziny absolutnie nic nie wie. Czyżby rodzina Zagórskich nie była idealna? Myśl o tym, że coś im w życiu nie wyszło męczy Jana już od pewnego czasu, a zbliżająca się rocznica ślubu tylko to uczucie potęguje. Czy problemy córek są karą dla niego – za to, że kiedyś, przed czterdziestu laty, odbił ukochaną swemu najlepszemu przyjacielowi?
Jak w każdej rodzinie, tak i Zagórskich, nie wszystko jest jasne, a każdy trzyma w sercu pewne tajemnice. Ból, cierpienie, tęsknotę za tym, czego – mimo całej miłości i szczęścia – jednak w życiu nie otrzymał. Czy Gabrysia, pochłonięta myślą o zajściu w ciążę, ocknie się na czas i zawalczy o męża z bezwzględną, piękną i młodą Elizą? Czy Marylka w końcu zrozumie, że nie musi się dopasowywać do mężczyzn i czasem któryś mógłby dopasować się do niej? Co postanowi Julia – zgodzi się przyjąć oświadczyny Ksawerego, czy wciąż będzie marzyła o namiętnej miłości z czasów matury? Czy rodzina w końcu dowie się, kto jest ojcem małej Ani, a Jan pogodzi się z przyjacielem z dzieciństwa? I czy Helena ostatecznie zacznie żyć własnym życiem, dając córkom swobodę, o którą wcale nie prosiły?
"Szczęśliwy dom" to wzruszająca historia, której ciągu dalszego będę wyczekiwała z prawdziwą niecierpliwością. Powieść ma wszystko to, co lubię. Wartką akcję, ciekawych bohaterów, w których widzę odbicie znanych mi osób (w tym siebie), ciepło, walkę o lepsze jutro. Jest napisana pięknym językiem, co nie dziwi, jeśli zna się twórczość Autorki. Dodatkowym atutem jest wyjątkowa, urzekająca okładka i fakt, że historia nie kończy się z ostatnią stroną. Dwa kolejne tomy w przygotowaniu, a nie wiemy jeszcze, na ile tomów Krystyna Mirek zaplanowała całą sagę. Nic dodać, nic ująć, po prostu trzeba przeczytać. I gwarantuję Wam, nie zawiedziecie się. 


Książka przeczytana w ramach Wyzwania:



Książkę przeczytałam dzięki życzliwości WydawnictwaFilia

niedziela, 17 maja 2015

Francuska opowieść – Krystyna Mirek

Wydawnictwo: Filia
Poznań 2015
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 342
ISBN: 978-83-8075-007-4
 
 
 
 
 
 
 
Pamiętacie opowieść o Berenice zwanej Beatą, która miast wymarzonych wakacji na Krecie, spędzanych w ramionach ukochanego mężczyzny, została tam sprzątaczką i zrozumiała, że jej związek jest toksyczny i należy go zakończyć? Być może i Was zmyliła Krystyna Mirek i myśleliście, że to już koniec perypetii bohaterów "Szczęście all inclusive". Niezależnie od tego, czy ulegliście temu złudzeniu, czy nie – oto dalsze losy Bereniki, Jakuba i Oliwii (a w tle także kilka słów o Agnieszce i Kostasie).
Na powrót ze słonecznej Krety Berenika czekała z wytęsknieniem, bo choć to przecudna wyspa, to jednak serce rwało się do domu i Jakuba, którego oświadczyny przyjęła. Wystrojona wsiadła do samolotu, marząc już o romantycznym powitaniu na lotnisku, o wspaniałym zakończeniu wakacyjnego romansu i szczęśliwym życiu u boku zaradnego mężczyzny, jakże innego od Kacpra. Lądowanie okazało się jednak twarde i Beacie przydał się twardy... wiecie co. Zderzenie z rzeczywistością spowodowało u niej wielki zalew wątpliwości. Bo czy Jakub na pewno jest tym jednym jedynym? Jakie mają gwarancje, że ich związek będzie szczęśliwy i przetrwa długie lata, dopóki śmierć ich nie rozłączy? Jak może być tego pewna widząc kłócących się wciąż, właściwie bez powodu, rodziców? Oglądanie pleców Jakuba, kiedy ten próbuje napisać zaległy artykuł wywołuje u niej mnóstwo wspomnień z czasów, kiedy Kacper też wciąż "próbował", "pisał", "starał się", a ona musiała zając się bardziej przyziemnymi sprawami – rachunkami, zakupami, domem – rezygnując jednocześnie ze swoich marzeń. Czy rzeczywiście kobiety wchodzą dwa razy do tej samej rzeki i nie potrafią znaleźć wymarzonego mężczyzny? Przecież Agnieszce się udało. Może jednak ona wyczerpała pulę i dla pozostałych kobiet nie ma już szans...
Kolejna ciepła i mądra powieść autorstwa Krystyny Mirek przenosi nas tym razem do pięknej, południowej Francji. Słońce, winnica i stary zamek, w którym żyje tajemniczy pan hrabia. Stary, kamienny dom, koty, wredny zarządca i na dodatek... Oliwia i Kacper – oto podróż przedślubna Bereniki i Jakuba. Co będzie dalej? Przekonajcie się sami.
Autorka wprowadza nowe postaci, które odegrają niebagatelną rolę w życiu znanych nam już bohaterów, a w niektórych chwilach wysuną się wręcz na pierwszy plan. Wzruszy Was z pewnością tragiczna historia Aleksa i jego rodziny. Nie wątpię, że i romantyczna opowieść sprzed lat, która zaważyła na losach hrabiego i jego winnicy zakręci Wam łezkę w oku. Trochę rozbawi też chemia, która wywiązuje się od pierwszej chwili pomiędzy Kacprem i piękną Marie, choć ona nie zna polskiego, a on francuskiego. Cóż, mowa ciał bywa czasem znacznie ważniejsza...
Krystyna Mirek skupia się tym razem na temacie poczucia bezpieczeństwa. Każdy z nas przecież czegoś się obawia, szczególnie w chwilach, w których życie niesie zmiany. są jednak na świecie ludzie pewni siebie, którzy zdają się nie bać niczego. Taką osobą jest Oliwia – kobieta sukcesu, budząca postrach i poważanie pani redaktor poczytnego czasopisma. Do wszystkiego doszła sama, dzięki własnej ciężkiej pracy. Skrywa jednak tajemnice z dzieciństwa, tajemnice, które może odkryć tylko ktoś bardzo dobrze potrafiący czytać z ludzi. 
Są też i tacy, którzy nigdy w siebie nie uwierzyli. Którzy zawsze i na każdym kroku zdają się wszystkich zawodzić. Którzy wciąż, cokolwiek by nie robili, dostają "kopa w tyłek" – od innych, albo po prostu od życia. Którzy nawet dla najbliższych są skończonymi zerami, niewartymi niczego. Do nich zaliczyć można Aleksa. Czy znajdzie w sobie siłę, by uwierzyć we własne siły i podjąć właściwą decyzję? Czy będzie się kierował przede wszystkim dobrem swoich małych córeczek, czy znów uprze się i postawi po prostu na swoim, niezależnie od tego, jak wiele osób przy tym skrzywdzi?
"Francuska opowieść" bowiem to także powieść o podejmowaniu wyborów i radzeniu sobie w trudnych życiowych sytuacjach.
Żaden ludzki związek nie jest prosty. To ciągłe kompromisy, rozmowy, czasami próba sił. Jednak prawdziwa miłość jest w stanie zwyciężyć wszystko. Czy wyjazd do słonecznej Francji okaże się dla Bereniki i Jakuba lekarstwem, czy może unaoczni im, że nie są dla siebie stworzeni? Czy Oliwię i Aleksa rzeczywiście coś połączy, potwierdzając regułę, że kto się czubi ten się lubi, czy to jedynie przyciąganie się dwóch ciał, które nie są w stanie być ze sobą? Czy zraniona w przeszłości Marie będzie potrafiła odnaleźć szczęście w ramionach wiecznego chłopca, który w gruncie rzeczy myśli jedynie o sobie?  I w końcu, czy hrabia znajdzie ukojenie i spokój duszy w ostatnich dniach swego życia?
Najnowsza powieść Mirek wydaje mi się jeszcze jeszcze dojrzalsza od wcześniejszych. Widać, że Autorka z każdym kolejnym tekstem głębiej wnika w ludzką duszę i serce. Zdaje się być doskonałym psychologiem. Dotyka tematów, które są powszechne, a o których jednak się nie mówi ani nie pisze/czyta. W mądry sposób, pełen ciepła i delikatnego humoru, roztacza przed czytelnikami nie tylko widok pięknych winnic, ale również niezbadane ścieżki ludzkich uczuć. Już nie mogę się doczekać jej kolejnej powieści.
Czy mam jakieś zastrzeżenia? Chciałabym napisać, że nie. Niestety, nie ma tak dobrze. W książce znalazłam zdecydowanie zbyt wiele literówek, by móc ją pod tym kątem ocenić jako dobrą. Komuś się chyba trochę przysnęło.
 
 
 
 
 
 

niedziela, 23 listopada 2014

Cicha 5 – K. Bonda, M. Kalicińska, K. Michalak, K. Mirek, N. Socha, M. Warda, M. Witkiewicz

Wydawnictwo: Filia
Poznań 2014
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 378
ISBN: 978-83-7988-235-9







Śnieg prószy za oknami, na latarniach ozdoby świąteczne. W witrynach sklepowych już od dawna Mikołaje i choinki. W marketach rozbrzmiewają dźwięki kolęd, kusząc nas i przypominając, że najwyższy czas zacząć rozglądać się za bożonarodzeniowymi prezentami. Wydać jak najwięcej, zrobić prawdziwe Święta. Tylko... czy o to na pewno chodzi? O suto zastawiony stół i górę zapakowanych w lśniący papier pudełek pod przystrojonym drzewkiem? O kolejne chwilówki, które w styczniu trzeba będzie spłacić? O stres, czy wszyscy będą zadowoleni? O ciągły bieg? A może... Może czas najwyższy, by się zatrzymać i skupić na najbliższych?
Czy "Cicha 5" jest idealną książką do znalezienia pod choinką? Z pewnością się nie zawiedziecie, chociaż... Wydaje mi się, że znacznie lepiej zapoznać się z tym zbiorem opowiadań teraz, gdy do Bożego Narodzenia pozostał jeszcze miesiąc. W Święta może już być za późno, a przecież Wigilia to magiczna noc, w którą zdarzają się prawdziwe cuda.
Siedem autorek i siedem opowiadań. Każde z nich inne, każde o mieszkańcach jednego z mieszkań przy ulicy Cichej 5 w Warszawie. Poznajcie ich i dowiedzcie się, jakie podarunki znaleźli pod swoimi bożonarodzeniowymi drzewkami.
Zdradzony mężczyzna, który nie potrafi sobie ułożyć życia. Piękna kobieta, która szuka szczęścia u boku młodego kochanka. Ojciec, który został sam, bo zatracił się w pracy i gdzieś zagubił swoją rodzinę. Artysta, dla którego rzeźbienie było ważniejsze od zapewnienia dostatku żonie i synom. Starsza pani, która lubi nosić różowe sukienki a'la baletnica i nie chce się poddać starości i chorobie. Młoda kobieta, która oddała serce tragicznie zmarłego męża, by inny człowiek mógł nadal żyć. I na koniec – nawiedzona sąsiadka, za którą nikt nie przepada, choć jej serce jest czystsze niż kryształ, a dobro, jakie bezimiennie rozdaje, większe niż ktokolwiek może się spodziewać. Oto oni – bohaterowie opowiadań siedmiu znanych polskich pisarek, które połączyły swe siły i stworzyły nastrojowy, czasem rozczulający, czasem gorzki w odbiorze zbiór w sam raz na... każdą porę roku.
Czy człowiek zasługuje na drugą szansę? Tak? A  na trzecią, na czwartą? Czy dostajemy to, czego pragnęliśmy, czy może los lepiej od nas wie, czego naprawdę potrzebujemy?
Nie będę tym razem dogłębnie omawiać każdego opowiadania. Powiem tylko, że wszystkie są godne przeczytania. Choć oczywiście jedne są lepsze, inne słabsze. Najbardziej podobały mi się "Powrót na Cichą", "Niebieski język" i "List do Mikołaja". Duże wrażenie zrobiło "Serce". Najmniej emocji wzbudzały "Przypadki senatorowej K.", co oczywiście nie znaczy, że opowiadanie M. Kalicińskiej jest kiepskie. Po pierwsze – już je znałam, bo zostało opublikowane w antologii "2012". Po drugie – naprawdę trzeba było się mocno skupić, by dostrzec w nim elementy bożonarodzeniowe, a i Cicha 5 została tam wprowadzona jakby na siłę i właściwie nic się pod tym adresem nie działo. Choć samo opowiadanie jest ciekawą wariacją na temat Anny Kareniny, nie pasuje trochę do tego zbioru. Wzruszyła mnie do głębi opowieść Katarzyny Michalak, o starszym panu, który tak bardzo chciał zapewnić swym osieroconym przez matkę córkom dobre życie na poziomie, że nie zdążył już dać im ojcowskiej miłości. Aż pewnego dnia dotarło do niego, że został sam na świecie, a z córkami nic już go właściwie nie łączy. "Niebieski język" Nataszy Sochy przypomniał mi, że młodym się jest duchem, nawet jeśli ciało wymagałoby prasowania. I że zawsze warto mieć nadzieję i nigdy nie wolno się poddawać. Bo z dobrym nastawieniem do życia, niepotrzebny jest Święty Mikołaj. "List do Mikołaja" Magdaleny Witkiewicz z kolei jest świetną kompozycyjnie opowieścią o tym, jak dobro może być przekazywane z pokolenia na pokolenie – zupełnie bezwarunkowo, za darmo, z czystego serca. I że dobro zawsze do nas wraca, kiedy się tego najmniej spodziewamy.
Czy każdemu należy się od życia druga szansa, czy może jednak nie wszyscy sobie na nią zasłużyli? Oto pytanie, na które chyba nie ma odpowiedzi. Nie znajdziecie jej też z zbiorze "Cicha 5". Na pewno jednak poznacie ciekawych bohaterów, których historie na dłuższy czas pozostaną w Waszej pamięci.
Przepiękna okładka przykuwa wzrok i zdaje się szeptać słodkim głosem: "Weź mnie, kup mnie, poczytaj mnie". Książka jest porządnie zredagowana i nie znalazłam jakichś większych felerów, chyba ze dwie literówki się trafiły. Ogólnie wydanie zasługuje na pochwałę. Podpowiem Wam jeszcze, byście przed lekturą spojrzeli na ostatnią stronę, na której znajduje się rysunek kamienicy przy ulicy Cichej. Może i Wam pomoże w głębszym zrozumieniu sąsiedzkich stosunków.
Podsumowując więc – zbiór opowiadań, który właśnie przeczytałam godny jest polecenia i całkiem wysokich ocen. Ładnie wydany, a przede wszystkim dobrze napisany, świetnie wpasowuje się w listopadowo-grudniowy klimat oczekiwania na Boże Narodzenie. W większości opowiadania zostały dobrane idealnie (mam tylko jedno zastrzeżenie) i widać, że wszystkie Autorki wykonały kawał dobrej roboty, przekazując nam bardzo pozytywne literackie wibracje ubrane w ładny język i ciekawą fabułę. Szkoda tylko, że w zbiorze nie znalazło się żadne opowiadanie napisane przez mężczyznę. Byłoby jeszcze ciekawiej. Może w przyszłym roku...







Książka przeczytana w ramach Wyzwania:



Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa Filia
  http://www.wydawnictwofilia.pl/

piątek, 14 listopada 2014

Podarunek – Krystyna Mirek


Wydawnictwo: Filia
Poznań 2014
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 375
ISBN: 978-83-7988-248-9








To moje trzecie w ostatnim półroczu spotkanie z prozą Krystyny Mirek i nie potrafię powiedzieć, które z nich było najprzyjemniejsze. Każde wnosi do życia trochę radości, trochę smutku, sporo dojrzałych uwag na temat świata i przemyśleń, którymi zdecydowanie warto się zainteresować. Do tego jeszcze wartka akcja, wspaniale stworzeni bohaterowie i piękny język, którym posługuje się Autorka. Jej kolejna powieść to rzeczywiście prawdziwy podarunek.
Niestandardowo zacznę dzisiaj od okładki, ponieważ całkowicie mnie urzekła. Owszem, to, co jesteście w stanie zobaczyć jest ładne. I ja taką okładkę widziałam choćby na fanpage;u Autorki. Ładna, jak na Filię przystało. Romantyczna i radosna – idealnie pasująca do twórczości Krystyny Mirek. Kiedy jednak książkę wyjęłam z paczki i mogłam się jej przyjrzeć na żywo... na mojej buzi pojawił się banan, w nozdrza uderzył zapach piernika, a w uszach usłyszałam dźwięk dzwoneczków z zaprzęgu Świętego Mikołaja. Sezon przedbożonarodzeniowy uważam zatem za oficjalnie otwarty. Co mnie tak urzekło? Musicie zobaczyć sami, gdyż nie da się tego opisać słowami, ani oddać na fotografii. Naprawdę olbrzymi plus za okładkę.
"Podarunek" to nie tylko świetny prezent pod choinkę. To również – i przede wszystkim – bardzo udana, ciepła, pełna miłości powieść, nad którą uśmiechniecie się wiele razy, a kilkukrotnie uronicie też łzy. Jak w prawdziwym życiu, które bywa słodkie i słone zarazem. 
Marta wydaje się być szczęściarą. Ma męża, dwójkę dzieci, dobrą pracę. Teściowa-hetera to niezbyt udany "bonus" w małżeństwie, ale wszystko można przetrwać. Tak przynajmniej jej życie wygląda z zewnątrz. W rzeczywistości nie jest szczęśliwa. Mąż stał się ostatnio oziębłym Obcym Człowiekiem, z którym nie da się rozmawiać, który zobojętniał tak na żonę, jak i na dzieci. Te natomiast wchodzą w okres pierwszych buntów i przestają już przypominać te słodkie aniołki, które jeszcze nie tak dawno tuliła do serca i woziła w wózeczku. Na domiar złego ta nieszczęsna teściowa-hetera. Marcie marzą się prawdziwe Święta Bożego Narodzenia. W rodzinnej atmosferze, z uśmiechami na twarzach, w pachnącym domu, w którym wszystko będzie przygotowane tak, jak ona zaplanuje. Nie teściowa, ale ona, Marta. Dość ma już tych smutnych posiłków z matką swego męża, która co i rusz wyrzuca jej, że coś zrobiła źle, że coś jej nie wyszło, że sobie nie radzi. Niestety, samotna starsza pani nie daje za wygraną. Marta ma dość. Skoro mąż przedkłada matkę ponad żonę, to... niech zamieszka z matką. Wypędzenie Krzysztofa z domu w wigilijny wieczór zdaje się być początkiem końca, a jednak... staje się początkiem czegoś nowego i zupełnie niespodziewanego. Rzucone do gwiazd życzenie zostanie spełnione w zupełnie inny sposób, niż Marta mogłaby to sobie wyobrazić. Przyniesie zaskoczenie dla wszystkich, choć życie nie będzie usłane różami. Stara prawda mówi, że małżeństwo to ciągła praca dwojga ludzi, nawet jeśli mężczyzna świeci jedynie "światłem odbitym" swej żony. 
"Podarunek" jednak to nie tylko opowieść o Marcie. Spotkacie tu również Kaję, która marzy o radosnym, pełnym adrenaliny życiu bez zobowiązań, o niezależności finansowej i przystojnych mężczyznach. Wszak należy się to osobie, która skończyła studia i pracuje, czyż nie? Niestety... tonie w długach, nie potrafi oszczędzać, a na domiar złego właśnie zostaje sama. To się nazywa Boże Narodzenie! 
Jeśli myślicie, że to powieść o zawiedzionych kobiecych marzeniach i poszukiwaniu idealnego mężczyzny, mylicie się. "Podarunkowi" daleko do klasyki Harlequinów. To mądra historia kilku osób, które na ten sam problem patrzą z różnych perspektyw. Bo czy na pewno Marta jest taka nieszczęśliwa, a jej mąż taki oziębły? Czy na pewno Eleonora,znienawidzona teściowa Marty, to taka wiedźma? I czy rzeczywiście wszystko w życiu Kaja przelicza na pieniądze? 
Krystyna Mirek stawia bardzo celne diagnozy całemu społeczeństwu oraz wskazuje na to, dokąd zmierzamy i robi to w charakterystyczny dla siebie sposób. Szuka rozwiązań, nie narzeka, nie chowa głowy w piasek. W końcu szczęście można znaleźć tuż za rogiem, tylko... trzeba umieć szukać i chcieć je znaleźć. Tak naprawdę chcieć, wiedząc, że łączy się to często z postawieniem całego życia do góry nogami i pewnym poświęceniem. Szczęście jest wszędzie, ale nie rozdają go za darmo. Trzeba za nie zapłacić.Cena bywa gorzka, ale nagroda jest zawsze słodka. Przekonajcie się sami.
Krystyna Mirek wysoko plasuje się wśród współczesnych autorek. Bardzo ją polubiłam za jej "Szczęście all inclusive" i "Pojedynek". Teraz upewniłam się, że nie był to przypadek i Autorka utrzymuje wysoki poziom. Bardzo cieszy mnie, że są osoby, które z takim optymizmem potrafią napisać naprawę dobrą jakościowo i językowo powieść. Dodatkowo Filia postarała się o rzetelną korektę i redakcję. Znalazłam jedynie dwie literówki na prawie 400 stron, czyli dobry wynik. Nic dodać, nic ując – polecam zakupić i przeczytać. A gdy już będziecie zakopani w kocyk, z książką w ręku i parującą herbatką na stole... zwróćcie w czasie lektury uwagę na pewną tajemniczą babcinke, która potrafi nieźle zamieszać w cudzym życiu i być swego rodzaju Świętym Mikołajem. Przyjemnej lektury, Kochani.



Autorka udzieliła mi wywiadu:



Książka przeczytana w ramach Projektu:


Książka przeczytana w ramach Wyzwania:

środa, 22 października 2014

Pojedynek uczuć – Krystyna Mirek

Wydawnictwo: Feeria
Łódź 2013
Liczba stron:335
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-7229-335-0
 
 
 
 
 
 
"Pojedynek uczuć" to druga z książek, które wygrałam tego lata. Teraz dopiero uświadamiam sobie, że to był naprawdę dobry lipiec. Na dodatek powieść dobrze było zachować na pierwszy naprawdę jesienny weekend.
Maja ma wszystko – przystojnego partnera, który jest prezesem firmy, kilkuletniego, zdrowego i spokojnego synka, o jakim marzy niejeden rodzic, dobrą pracę, świetne wykształcenie, nowocześnie urządzone, duże mieszkanie w centrum Krakowa. Jest szczęśliwą i spełnioną kobietą. Powtarza to sobie codziennie rano i wydaje się w to wierzyć. Choć gdzieś tam wciąż są wątpliwości. Czy rzeczywiście tego chciała? 
Los szybko zmusi ją do zmiany nastawienia. Czego chciała, a co miała traci nagle na znaczeniu, ponieważ wszystko to z dnia na dzień staje się przeszłością. Adam niespodziewanie odchodzi (później poznamy powód, który naprawdę zaskakuje), zostawiając ją z mnóstwem rachunków, kredytem we frankach, które jak na złość są coraz droższe, porzuconym dzieckiem i pracą, której nijak nie daje się pogodzić z samotnym wychowywaniem przedszkolaka. Majka dwoi się i troi, ale niewiele może zdziałać. Na domiar złego... to dopiero początek jej problemów. 
Chora mama, szef-pracoholik, który nie szanuje pracowników, wścibska sąsiadka, mająca ciągłe pretensje do wszystkich siostra. I na domiar złego przypałętał się jeszcze kolejny prezes, któremu Majka wpadła w oko. Jak sobie poradzić z takim nawałem wszystkiego, kiedy jeszcze z minuty na minutę traci się pracę i pozostaje bez środków do życia? Maję czeka prawdziwa zmiana, przez naprawdę duże "Z". Musi zrobić rachunek sumienia i przewartościować wszystko od nowa. Na szczęście, zdrowa czy chora, kochana mama zawsze stara się jej pomóc.
Mylicie się jednak, jeśli myślicie, że cała historia krąży jedynie wokół biednej Majki, którą los postanowił tak okrutnie naznaczyć. "Pojedynek uczuć" to znacznie więcej. Poznacie Adę, siostrę Majki, która skrywa jakiś sekret (a może i niejeden) – nie polubicie jej, ale przyjdzie taka chwila, że z pewnością będziecie czuli do niej litość. To także opowieść o Szymonie, który wciąż szuka swego prawdziwego ja. Nie do końca wie, kim chce być, wie jedynie, że na pewno nie chce być porównywany do ojca. To jeszcze historia jego rodziców i ich tragicznej miłości. Niedomówienia, wieczne obrzucanie się winą, nieumiejętność łączenia życia domowego z pracą – to one zniszczyły związek Leona i Maryli i na długie lata wpłynęły na ich synów – Szymona i Witka. To w końcu świat widziany oczami Krzysia – przedszkolaka, syna Majki i Adama – i jego przyjaźni z dorosłym (choć nie zawsze dojrzałym) Szymonem. To jedno zdanie wypowiedziane przez Krzysia na zawsze zapada w pamięć, najbardziej uderza, wywołuje chyba najwięcej wzruszeń, zmusza do zatrzymania się. Kiedy bowiem z ust pięciolatka pada stwierdzenie, że musi iść na pogrzeb ojca przyjaciela, ponieważ on, Krzyś, wie, jak to jest "kiedy tata przestaje być"... I znów łzy wzruszenia...
Krystyna Mirek porusza w powieści wiele trudnych i jakże przecież aktualnych problemów. Jak połączyć życie rodzinne z zabieganiem, karierą, pracą po kilkanaście godzin? Gdzie jest granica i jak można kogoś oceniać? Czy matka, która dzień w dzień zostawia swego kilkuletniego synka w domu bez opieki, by zapewnić mu środki do życia jest wyrodna? Czy syn, który za wszelką cenę pragnie odebrać ojcu firmę rzeczywiście godny jest potępienia? Czy każdemu należy się druga szansa?
Cóż, najwidoczniej nie każdemu. Nieraz jest za późno, by naprawić błędy... Jak polecał ks. Jan Twardowski – spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą...
"Pojedynek uczuć" jest mądrą powieścią, która łączy w sobie trudną tematycznie fabułę z niezwykle przyjemnym i prostym językiem. Bez górnolotnych stwierdzeń, bez pompatycznych złotych rad, Mirek podaje nam jak na tacy obraz dzisiejszego społeczeństwa. Czy rzeczywiście tego pragniemy dla siebie i naszych dzieci? Może już najwyższy czas, by się obudzić, przetrzeć oczy i powiedzieć stanowcze "nie"? By nie stać się kolejnym Leonem Burskim...
Minusem są, niestety dość liczne, literówki, które drażnią, bo przecież cała historia jest tak dobrze dopracowana, a tu jakieś paskudztwa, buble i inne ustrojstwa pałętają się po tekście. Szkoda.
 

 

czwartek, 24 lipca 2014

Szczęście all inclusive – Krystyna Mirek

Wydawnictwo: Filia
Poznań 2014
Liczba stron: 368
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-7988-055-3



Książka zachwyciła mnie okładką od pierwszej chwili, kiedy ujrzałam jej reklamę w Internecie. Mam słabość do Grecji. Być może już o tym wspominałam. Kocham ją miłością całkowicie odwzajemnioną. Zresztą ta okładka jest po prostu piękna, nawet dla kogoś, kto Grecji nie miłuje. Mam rację?
Bardzo się więc ucieszyłam, kiedy udało mi się zdobyć tę powieść. Tym bardziej, że poza przecudną okładką mamy jeszcze ponad 360 stron naprawdę dobrej literatury i to nie tylko na lato.
Akcja toczy się na Krecie, choć początkowe rozdziały opowiadają historie głównych bohaterów tuż przed wylotem – częściowo w Warszawie, częściowo w Krakowie. To w Polsce poznajemy Berenikę, na którą wszyscy mówią Beata. Sympatyczną, dość uroczą magister geodezji, która właśnie oczekuje na przedłużenie umowy o pracę i zaległą premię. Wówczas wybierze się na wymarzony urlop do Grecji. Taki wyśniony, zaplanowany od dawna, urlop marzeń. Razem ze swym ukochanym, który czeka na nią w domu. Rzecz w tym, że życie nie jest usłane różami, a szef Beaty okazuje się zwykłym naciągaczem. Bez pracy, bez perspektyw, z chłopakiem, którego od lat utrzymuje, Beata zostaje na lodzie i musi zapomnieć o wakacjach. Wówczas otrzymuje propozycję podjęcia pracy na Krecie. W roli... pokojówki. Niełatwa decyzja dla marzącej o czymś więcej, wykształconej, młodej kobiety.
Beata nie jest jedyną bohaterką, trudno nawet powiedzieć, że jest główną. W powieści Krystyny Mirek właściwie zdecydowana większość osób to postaci pierwszoplanowe. Poznajemy więc Jakuba, który marzył kiedyś o pisaniu mądrych artykułów, a trafił do pisma dla kobiet, w którym pisze pod pseudonimem (jako kobieta). Na Kretę wybrał się z narzeczoną, która jest także jego szefową. To Oliwia zdecydowała dokąd lecą, kiedy i... za wszystko zapłaciła. Jakub ma nadzieję, że ten wyjazd pozwoli im uporządkować pewne sprawy i w końcu on również będzie miał coś do powiedzenia w kwestii tego związku. Oliwia natomiast, cóż, skrywa pewien sekret, ma pewne wielkie marzenie, a Jakub ma jej pomóc w jego osiągnięciu. Czy rzeczywiście jest taką zołzą, za jaką ma ją polski personel hotelu?
Alina jest matką Franka i poznajemy ją w sytuacji, która niezbyt pochlebnie o niej świadczy. Od pierwszej chwili mamy wrażenie, że jest matką wyrodną, że najchętniej zostawiłaby synka gdziekolwiek i z kimkolwiek, byleby tylko mieć trochę spokoju. Racja, Franek do potulnych baranków nie należy, wszak orzeczenie o ADHD to nie tylko jego wymysł. Czy jednak rzeczywiście Alina jest taka podła, czy może jedynie...?
Czy wiecznie roześmiana, lubiąca się zabawić Agnieszka, którą na Krecie nazywają Agnes, naprawdę jest takim lekkoduchem? Właściwie co złego jest w byciu radosnym? Szczególnie, gdy od pięciu lat mieszka się na wspaniałej greckiej wyspie, ma stałą pracę, zarabia całkiem dobrze, jest się szanowanym przez resztę zespołu i ma przyjaciela, na którego zawsze można liczyć?
Wiele pytań. Ważnych pytań. "Szczęście all inclusive" to mądra powieść o ludzkich losach, walce o szczęście, o marzeniach i iluzjach. Bo nie wszystko jest tym, czym się wydaje na pierwszy rzut oka. Pozory mylą – nawet w ostrym i ciepłym słońcu przepięknej Krety.
Ciężkie tematy przeplatane są wspaniałymi opisami kreteńskiej plaży i kąpieli w morskich falach. Ludzkie dramaty maja miejsce nawet w urokliwych gajach oliwnych, wśród poskręcanych drzewek i zapachów prawdziwej greckiej kuchni. Miłość potrafi pojawić się w najmniej spodziewanym momencie. Nie myślcie jednak, że to jakiś zwykły romans a'la Harlequin. O nie, tej powieści daleko do takich banałów.
Ciepła i pogodna powieść o trudnościach, na które może napotkać każdy z nas. Choć nikomu ich nie życzę. O wyborach, które z boku wydają się znacznie prostsze, iż wówczas, gdy dotyczą nas samych. Mądra opowieść o tym, że trzeba patrzyć w przyszłość, a nie oglądać się za siebie. I czasami... warto się trochę poświęcić, bo bez pracy nie ma kołaczy.
Jedynym minusem książki jest nie najlepsza korekta. Trochę to dziwi, bo ogólnie Filia raczej dobrze radzi sobie z literówkami, a tym razem znalazłam ich zdecydowanie za dużo. Mimo wszystko jednak, najgoręcej polecam. Niezależnie, czy w te upalne dni jesteście na urlopie, czy pracujecie.



Książka przeczytana w ramach Wyzwania


Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa Filia
  http://www.wydawnictwofilia.pl/