Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

środa, 14 lutego 2018

Bazylika Świętego Marka w Wenecji – Anne Amison, Milena D'Agostino, Nicola Panciera, Titi Pavon

Wydawnictwo: Jedność
Kielce 2018
Oprawa: miękka
Liczba stron: 47
Tytuł oryginału: San Marco a Venezia
Przekład (z włoskiego): Anna Gogolin
Ilustracje: Anna Formaggio
ISBN: 978-83-7971-722-4





 
 
"Bazylika Świętego Marka w Wenecji" to niewielkich rozmiarów książeczka, która może stać się początkiem wielkiej przygody. Myślę, że pewnego dnia stanie się również u nas, choć jeszcze jest za wcześnie. Książka jest adresowana do nieco starszych dzieci niż moje i Dziewczynki były nią średnio zainteresowane. Oczywiście początkowo spodobały im się nowe obrazki, których nie znały, a i format książki różni się od większości tych, które mamy, jednak... po kilku stronach zajęły się zupełnie inną zabawą. Choć z drugiej strony, skończyłyśmy oglądanie i czytanie na stronie o murowaniu, a one "przerzuciły się" na klocki...
Warto przed rozpoczęciem dogłębnego czytania, przejrzeć najpierw książkę. Ja tego nie zrobiła, i był to błąd. Z tyłu znajduje się plan bazyliki. Na nim umieszczono kolejne cyfry, które odpowiadają, jak się okazuje, konkretnym grafikom na wcześniejszych stronach. Dzięki temu czytelnik może nie tylko poznawać kolejne części bazyliki, ale również umiejscowić je dokładnie na jej planie. Warto mieć to na uwadze, bo to znacznie wzbogaca proces poznawczy.
Poznajemy historię bazyliki od samego początku, czyli od Marka, ucznia Jezusa, na cześć którego weneckiemu kościołowi nadano wezwanie. Kolejne losy bazyliki były bardzo ciekawe. Opisane w prosty sposób. Taki, by kilkuletnie dzieci mogły pojąć całą złożoność materii. 
Wszystko jest oczywiście bogato i ładnie zilustrowane. Tekst i obraz tworzą w tej książce jedność. Kiedy zbliżamy się do współczesności, grafiki zostają zastąpione prawdziwymi zdjęciami, czytelnik może zatem zobaczyć, jak obecnie wyglądają pewne elementy bazyliki.
Ważne jest tu również to, że nie jest to de facto książeczka tylko o bazylice. Młody czytelnik poznaje historię sztuki, architektury, tło historyczne wielu zdarzeń. Widzi, że wszytko ma swój początek, że pewne wydarzenia wywołują określone skutki. Ciąg przyczynowo-skutkowy jest tu jedynie zarysowany, myślę jednak, że dla młodego człowieka to niezmiernie ważne.
Ciekawe, niezbyt długie teksty przystosowane są dla dzieci w wieku, powiedziałabym, przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Poznają nie tylko architekturę bazyliki i jej historię, ale również bogactwo nowych terminów, jak choćby mozaiki ikonostas, majstersztyk, czy doża.
Ładne wydanie, dobra korekta i redakcja, piękne ilustracje. Podsumowując zatem: poręczna, niewielka, a przebogata w wiedzę książeczka o bazylice św. Marka w Wenecji to fantastyczna opowieść o sztuce, religii, architekturze, która z pewnością zachęci młodego czytelnika do dalszego drążenia niektórych tematów jedynie w niej zasugerowanych.
 





Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa Jedność

czwartek, 8 lutego 2018

Skarbiec biblijnych opowieści – Vic Parker

Wydawnictwo: Jedność
Kielce 2017
Oprawa: zintegrowana z okuciami na brzegach
Liczba stron: 384
Tytuł oryginału: Illustrated Treasury of Bible Stories
Przekład (z angielskiego): Karolina Turduj-Wrożyna
Ilustracje: praca zbiorowa
ISBN: 978-83-7971-694-4






Już kiedy byłam dzieckiem, na rynku wydawniczym pojawiało się coraz więcej pozycji biblijnych dla dzieci i młodzieży. Dzisiaj jest ich naprawdę całe mnóstwo i jest w czym wybierać. Z pewnością wiele z nich zasługuje na uwagę, przynajmniej kilkanaście na pewno spodobałoby się dzieciakom. Nie można mieć jednak wszystkiego, a ja jestem dość wybredna jeśli chodzi o książki związane z wiarą. Dlatego z czystym sercem mogę Wam polecić kolejną pozycję od wydawnictwa Jedność. Tym razem na tapetę wzięłam "Skarbiec biblijnych opowieści" Vica Parkera.
Już od pierwszego spojrzenia można się w tej książce zakochać.  W rzeczywistości okładka wygląda sto razy lepiej niż na załączonej grafice. Efekt 3d, piękne kolory, świecące fragmenty grafiki, a do tego złote okucia na brzegach. Zupełnie jak klejnot pochodzący z królewskiego skarbca.
W środku natomiast mnóstwo biblijnych historii opisanych ładnym językiem odpowiednim dla młodego czytelnika. Na niemalże 400 stronach znajdą się wszystkie najważniejsze opowieści Starego i Nowego Testamentu. Każde opowiadanie ma kilka stron i jest bogato ilustrowane. Szata graficzna książki jest wspaniała i nie mam wątpliwości co do tego, że dzieciakom się spodoba. Moim spodobała się bardzo. 
Duże litery pomogą dzieciom w samodzielnym czytaniu, kiedy już je opanują. Zresztą i dla czytających rodziców to spore ułatwienie. Nawet wieczorne czytanie nie będzie udręką, gdy wszystko dokładnie widać. Co ciekawe, brak obustronnego justowania, który zawsze doprowadza mnie w książkach do furii... tym razem przypadł mi do gustu. Mam wrażenie, że dzięki temu "zabiegowi" (czy też brakowi odpowiedniego zabiegu) lektura bardziej przypomina snucie opowieści, zupełnie jakbym nie tyle czytała, ile słuchała tego, co mówi do mnie Bóg. Efekt intrygujący. Ciekawe, czy tylko ja miałam takie wrażenie... 
Biblijne opowieści podzielone są na sześć grup tematycznych. Spis tychże znajduje się na samym początku, a są to: cuda i tajemnice, grzechy i zbawienie, rodziny i przyjaźnie, ścieżki Pana Boga, głosy i wizje, dobrzy i źli bohaterowie. Każde opowiadanie ma odpowiedni znaczek w górnym rogu każdej strony, także nawet małe dzieci są w stanie rozpoznać, do której grupy zostało ono zaliczone. Pozwala to na ciekawszą pracę z Pismem Świętym, którą z pewnością docenią rodzice trochę starszych dzieci. 
Oprócz oznaczeń grupy, każda historia kończy się odnośnikiem do Biblii, ze wskazaniem, z której księgi (z rozdziałem i wersetami) pochodzi konkretna opowieść. 
Choć w specyfikacji podano, że grupą odbiorczą książki są dzieci w wieku 7 - 10 lat, wydaje mi się, że i sporo młodsze maluchy mogą czerpać wiele radości z jej oglądania i słuchania historii czytanych przez rodziców. Moje niespełna dwuletnie córeczki są tego najlepszym przykładem. Z przyjemnością słuchały, a z jeszcze większą – oglądały nową książkę. 
Dla tych, którzy jeszcze nie podarowali swym pociechom Biblii – to doskonały pomysł na prezent. Dla pozostałych – równie dobre uzupełnienie, które z pewnością dzieciaki pokochają. 
Na zakończenie – zważywszy na grubą, kutą okładkę, kredowy papier i liczbę stron – książka jest nawet całkiem lekka. Może trochę ciężka dla kilkulatka, ale już dla siedmiolatka czy dorosłego w sam raz.




Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa Jedność