Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

środa, 30 maja 2012

Trucizna królewska - Maurice Druon

Napisać o trzecim tomie nie jest łatwo, kiedy nie można powiedzieć czegoś dokładnie odwrotnego, niż o poprzednich. Właśnie w tym sęk – „Trucizna królewska” Maurice’a Druona z cyklu „Królowie przeklęci” jest tak samo genialna, jak jej poprzedniczki.
Po straszliwej podróży z Neapolu – burze, zatonięcie znacznej części bagażu, choroby morskie i wszelkie tragedie, które się na wodzie przydarzają – Klemencja w końcu dobija do wybrzeży Francji, by po niedługim czasie spotkać swego przyszłego małżonka. Ludwik X jest szczerze oczarowany jej postacią – piękną, młodą kobietą pełną wdzięku, w której nie tylko płynie błękitna krew Andegawenów – niemalże tę krew widać. Pobożna, czuła i otwarta – taka bowiem jest przyszła królowa największego katolickiego królestwa w średniowieczu.
To jednak nie tylko powieść o związku młodych małżonków, w którym to Klemencja – dzięki delikatności i pobożności – wiedzie prym. Ludwik pod jej skrzydłami łagodnieje, staje się przyjemniejszy w obyciu, zdolny nawet do ludzkich odruchów, wydaje się, że kocha swą żonę. To także historia miłości dzielnego Guccia, Lombarda zakochanego w szlachciance. Ich miłość zostanie wystawiona na prawdziwą próbę i trudno powiedzieć, jakie będzie zakończenie tej „przygód” (w końcu przed nami jeszcze cztery tomy sagi).
Na dworze nadal nie ma spokoju – owszem, król wziął ślub, nowa małżonka została koronowana. Jednak co z następcą tronu? Kto, w razie śmierci władcy, zasiądzie na tronie? Jego wuj Walezjusz, czy może młodszy brat Filip (któremu udało się wyrwać z twierdzy żonę i przebaczyć jej – szczerze chyba, ponieważ niedługo po tym Blanka zachodzi w ciążę)? Co z córeczką króla i jego poprzedniej żony? Czy jest rzeczywiście królewskim dzieckiem, czy może bękartem?
Pojawiają się też templariusze, którzy nadal żyją nadzieją odbudowania zakonu i zemsty na potomkach Filipa Pięknego. Bunt we Flandrii i w księstwie Artois będą niejednokrotnie spędzać sen z powiek nie tylko króla i jego najbliższych. Jakby tego było mało – nadal nie wybrano papieża. Co prawda Ludwik X mniej się już tym faktem przejmuje, ale nadal mamy pustkę na tronie namiestnika świętego Piotra.
Wszystko to prowadzi do niesamowicie porywających akcji, których nie sposób przewidzieć. Jedno maleńkie zdarzenie, jedna pomyłka może wstrząsnąć całym krajem, a może i światem.
Druon w fascynujący sposób przybliża nam średniowieczną Francę, pokazując również ciekawe różnice pomiędzy dworem francuskim a neapolitańskim, z którego przybywa Klemencja. Dzięki jej pojawieniu się, muśniemy trochę innego świata oczami damy. Z resztą ciekawych kobiet jest tu znacznie więcej – Mahaut Burgundzka także nie powiedziała swojego ostatniego słowa i zamierza walczyć o ziemie, które uznaje za swoje – za wszelką cenę. Jak daleko się posunie, gdy król odmówi jej pomocy?
Druon w swej sadze zaskakuje właściwie non stop. Poza tym - być może wspominałam już –  jest prawdziwym mistrzem powieści historycznej. Wszystkim znane są takie powieści, w strych bohater osadzony jest w dawnych realiach, które gdzieniegdzie spotykamy, które dają nam o sobie znać, żebyśmy nie zapomnieli, że jednak ta, czy owa postać nie chadza w jeansach i wytartym podkoszulku, a w średniowiecznej szacie. Jednak mało jest takich utworów, w których główni bohaterowie tworzę Historię przez duże H. Takich, którzy są postaciami znanymi z lekcji w szkole. To naprawdę rzadkość – świadczy o olbrzymim kunszcie pisarza, jeśli mu się taki zabieg powiedzie, a Druonomwi z całą pewnością się udało.
Cóż więcej mogę rzec? Naliczyłam DWA błędy (to chyba najmniej ze wszystkich książek, z jakimi miałam w tym roku do czynienia).
POLECAM GORĄCO!

niedziela, 27 maja 2012

Córka drukarza - Ines Thorn

Dlaczego śliczna i cnotliwa Lila udała się do obozu wojskowego z pistoletem i kogo chciała zabić? Jaki jest powód oziębłości Andreasa w stosunku do jego pięknej żony? Dlaczego Marga nie znajduje w swoim mężu wsparcia, a jedynie napotyka na pogardę? Wszystko jednak od początku.
Gutta i Bertram zmarli, doczekali się jednak – jak wiemy – dzieci. „Córkę drukarza” rozpoczyna kondukt żałobny jednego z nich – Gerona. Geron Geisenheimer wsławił rodzinne nazwisko i dzięki niemu ród stał się znany i bardzo szanowany. Gdy umiera… wiadomo – gdy nie wiadomo, w czym jest problem, chodzi o pieniądze. Zaskakujący testament sprawia, że Rieke, żona Andreasa (który jest wnukiem Gerona) jeszcze bardziej znienawidzi swoją szwagierkę Lilę i poprzysięgnie, że położy jeszcze swoją dłoń na spadku po wielkim kupcu i patrycjuszu.
To historia jednej rodziny, ale każda jej odnoga stanowi niejako o własnym losie, jest jednocześnie wplątana w intrygi całości rodziny, ale jest też bytem samym w sobie. Słowami samej Ines Thorn – „tak podobni jak byli do siebie bracia (czyli Andreas i Arno), tak różne były ich żony (Rieke i Lila)”. Pierwsza nie zawaha się przed niczym, by osiągnąć swój cel – zajść w ciążę i spłodzić potomka, który odziedziczy znaczną część majątku. Do czego jest zdolna się posunąć? Oj, nawet się nie spodziewacie. Lila natomiast to uosobienie dobra – mądra, spokojna i pobożna – znakomita żona, perfekcyjna pani domu, matka kochająca dzieci – jednym słowem wzór cnót wszelakich. Jest jednak tylko człowiekiem, a wiadomo – mylić się jest rzeczą ludzką. Lila popełnia więc błąd, który doprowadzi do całej masy przykrych i bolesnych wypadków. Chcąc skryć tajemnicę, którą nosi od wielu lat, będzie musiała znieść upodlenie i chwilową bezdomność, by ostatecznie odnieść zwycięstwo.
To jednak również historia Judith – wdowy, która bardzo pragnie nie być samotna. Nie potrafi jednak wybrać pomiędzy dwoma mężczyznami, którzy zabiegają o jej względy, mimo że jest już niepierwszej młodości (niedługo, jak się obawia, jej córka wyjdzie za mąż i odejdzie z domu). Który z nich okaże się godny tej zacnej damy o wielkim sercu, która cudem chyba tylko uniknęła śmierci, gdy we Frankfurcie panowała czarna śmierć?
Kim jednak jest tytułowa córka drukarza, której pewnego dnia wróżka przepowie, że to ona przedłuży ród, który będzie dalej rósł w siłę? To Marga, kuzynka Arna i Andreasa, która mieszka w Lipsku. Prowadzi drukarnię, którą odziedziczyła po ojcu, jednak nie ma łatwego życia. Daleko jej do patrycjuszowskich wygód frankfurckiej części rodziny, a o miłości ze strony męża powinna już dawno zapomnieć. Wyszydzana, wyzywana i poniżana przez małżonka i syna, stara się nie poddawać. Los się do niej uśmiechnie, przejdzie jednak długą i bardzo bolesną drogę.
Ines Thorn pokazała swój kunszt i uowodniła, że jest prawdziwą mistrzynią. Druga część sagi o wielopokoleniowej frankfurckiej rodzinie kupieckiej w niczym nie ustępuje „Córce kupca”. Wciąga całkowicie i zniewala pod każdym względem. To kupieckie wolne miasto w czasie oblężenia i czarnej śmierci. To ciągłe walki katolików z protestantami i… winionymi za wszelkie niepowodzenia Żydami. Piękna i wzruszająca opowieść o zmaganiach z losem – tymi codziennymi drobnymi problemami, z którymi – mimo upływu czterech wieków – nadal możemy się spotkać każdego dnia i tymi wielkimi – które spowodowane są przez Historię przez wielkie H. Nie ma tu jednak jednej silnej kobiety, która przeciwstawia się swojemu miejscu w społeczeństwie –jak Gutta. Wydaje się, że drugi tom jest jeszcze głębszy, jeszcze mądrzejszy. Każda z bohaterek bowiem jest kobietą z krwi i kości – to nie tylko papierowe lalki, pojawiające się na stronicach książki. One żyją pełnią życia, a każda szuka swojego sposobu, by to życie spożytkować jak najlepiej. Każda ma swoje priorytety i swoje doświadczenia, dzięki czemu żadna nie nudzi. Mężczyźni są może trochę słabiej opisani, ale także każdy z nich jest inny. Autorka nie powiela scenariuszy, ani charakterystyk. Budowani przez nią bohaterowie są tak naturalni, jak to tylko możliwe na czasy, w których przyszło im żyć.
Cudownie, że udało się Thorn wpleść w kilku miejscach – i jak to pięknie uzasadniła – ukochane powiedzonko Gutty – „Głupstwo i błazenada”. Dodała tym delikatnym akcentem sporo smaczku, choć i tak jej książka jest idealnie przyprawiona.
Kilka błędów – zliczyć można na palcach jednej ręki. Naprawdę nie mogę się przyczepić. Książka z piękną okładką – po prostu dobrze wykonana. Jeśli już musiałabym się pożalić – kto wpadł na pomysł, by na grzbiecie tytuł napisać w poziomie, kiedy na pierwszym tomie jest w pionie? Teraz, kiedy książki stoją obok siebie, wygląda to naprawdę dziwnie. Tyle ode mnie – wkrótce zabieram się za trzeci tom – kończącą sagę – „Kupiecką baronową”.



środa, 23 maja 2012

Siewca Wiatru - Maja Lidia Kossakowska

Jak już kiedyś wspominałam – uwielbiam anioły. Zaczęło się lata temu od zauroczenia słodkimi barokowymi cherubinkami w złoconych przepaskach na biodrach i o złotych skrzydełkach. Później już bardziej dojrzale zaczęłam czytać o tym, kim i skąd są, jaka jest wśród nich hierarchia i tak dalej. Nie mogłam więc przejść obojętnie obok półki, z której spozierał na mnie posępnie… ciemnowłosy anioł w skórzanej kurtce, z metalowymi skrzydłami i olbrzymim mieczem.
„Siewca Wiatru” to chyba moja pierwsza powieść fantastyczna traktująca o aniołach. Później pojawiła się seria „Upadłych” Lauren Kate i „Angelologia” Danielle Trussoni. Dlaczego teraz mi się przypomniało o „Siewcy…”? Sama nie wiem – szczególnie, że… Nie, to zostawię na zakończenie.
Nie jest to recenzja „na świeżo”. Mam jednak zwyczaj notowania sobie różnych myśli związanych z przeczytanymi książkami, szczególnie, jeśli wywarły na mnie pewne wrażenie, więc nie jest to również tekst o powieści zupełnie zapomnianej, choć – jak zaznaczyłam na początku – minęło już trochę czasu, odkąd odłożyłam „Siewcę Wiatru”.
O tej powieści Mai Lidii Kossakowskiej napisano już wiele, nie zamierzam więc specjalnie rozwodzić się na treścią (z reszta zawsze staram się tego unikać, by nie opowiedzieć Wam wszystkiego, a czasami bardzo ciężko jest wyczuć granicę). Każdy chyba jest mniej więcej zorientowany w kwestii tego, że „Siewca Wiatru” traktuje o aniołach, które mają do zgryzienia nie lada ciężki orzech – oto Bóg opuścił stworzony przez siebie świat i po prostu… odszedł. Co zrobić? Powiedzieć o tym niewtajemniczonych, czy utrzymać ten sekret w jak najmniejszym gronie? I jak sobie poradzić w chwili, kiedy zbliża się ten najważniejszy, sądny dzień, a Boga po prostu nie ma? Kto stawi czoła siłom mroku, kto pokona Cień?
Głównymi bohaterami są archaniołowie Garbyś, Michaś, Razjel, Rafał… Oj, oj – nie mogę wybaczyć Kossakowskiej tych zdrobnień. Być może chciała ich za bardzo upodobnić do ludzi. Nie wiem, co nią kierowało, ale mnie straszliwie raziło. Nie – nie jestem sztywna – zupełnie nie przeszkadza mi, że nasi bohaterowie piją, palą, przesiadują w karczmach i czasami bardziej przypominają rozbójników na średniowiecznych drogach, niż byty anielskie. Ale te zdrobnienia… Cóż, wyróżniają się z pewnością wśród pozostałych angelologicznych dzieł, które miałam w rękach. Nazywanie Lucyfera Lampką – choć językowo uzasadnione – również wydaje mi się nieco zbyt wymyślne.
Natomiast nie ma niczego śmiesznego i rażącego w postaci, która zdecydowanie najbardziej przypadła mi do gustu i – przypuszczam – w zamyśle autorki miała się uplasować na pozycji głównego bohatera. Daimon Frey, który przyciąga magnetyzującym spojrzeniem z okładki… Abaddon, Tańczącym na Zgliszczach, Anioł Zagłady, żyjący, ale martwy, umarły, ale jednak żywy. W obecnej chwili możnaby go po prostu nazwać popularnym określeniem „nieumarły”, chociaż wtedy, kiedy Kossakowska popełniła tę powieść, chyba jeszcze takiego określenia nie znaliśmy. To on ma ocalić świat przed zagładą (czyli tytułowym Siewcą Wiatru – symbolicznym synem Antykreatora), jak głosi przepowiednia. Rzecz w tym, że… sam daleki jest od ideału.
Zmagania sił niebiańskich, które jednoczą się czasami z Głębianami (czyli mieszkańcami tak jakby piekła), liczne Spock i akcje niemal szpiegowskie, miłość, poszukiwanie ukradzionej Księgi, która zawiera najważniejsze zaklęcia świata i po prostu zwykłe życie anielskiej braci – to wszystko znajdziemy w tej powieści. Jednak… Mimo całej rzeszy postaci, które z zamysłu muszą być szalenie ciekawe, mało kto przykuwa prawdziwie uwagę. Ja z pewnością nie zapomnę Daimona, który wydajemy się zdecydowanie najbardziej pociągającym aniołem ever i Drop, opiekuńczego anioła-stróża małych dzieci. Pozostałe postaci – może poza członkiem komanda Szeol, Drago – doprawdy nie wzruszają. Są tak przewidywalne i proste, że aż czasami boli, chociaż… zdarza się, że nieraz anioł okazuje się niedobry, a Głębianin znacznie od niego szlachetniejszy, jednak i to można przewidzieć w konkretnej sytuacji.
Anioły w powieści Kossakowskiej są bardzo ludzkie  tak podobne do nas, że nieraz możnaby wręcz zapomnieć, że mamy do czynienia z jakimiś lepszymi, wyższymi bytami, gdyby nie świat, który stworzyła. Muszę przyznać, że świat ciekawy i dopracowany, chociaż może trochę zbyt uproszczony, ale jednak zdecydowanie godny tego, by go poznać.
Ogólnie rzecz biorąc – to ciekawa lektura, którą bardzo przyjemnie się czyta (może pomińmy jednak ten humor, który nie przypadł mi do gustu). Widać (co z resztą można przeczytać w glosariuszu), że autorka sporo czasu poświęciła na zbadanie tematu. Z pewnością warto się z „Siewcą Wiatru” zaznajomić, nie jest to jednak książka, do której się wraca. Ja w każdym razie nie zamierzam (aczkolwiek chętnie zobaczyłabym ekranizację tej powieści).

wtorek, 22 maja 2012

Dziedziczki - Andrzej Pilipiuk

Porywające zakończenie trylogii „Kuzynki Kruszewskie”! Pilipiuk ciągle zaskakuje – akcją, postaciami, piękną literaturą. Nie ma tu mowy o nudzie, nie ma czasu na niepotrzebne dłużyzny – nawet dla żyjącej od dwunastu stuleci Moniki.
Nasi bohaterowie wyprowadzają się z Krakowa. Miasto pojawia się jeszcze w kilku sytuacjach, jednak zdecydowana większość akcji  rozgrywa się w… Kruszewicach Nowych. Stasia postanowiła bowiem odbudować starą posiadłość (projekt wykonał sam Sędziwój) i przywrócić jej dawny blask. Pojawi się w związku z tym całe mnóstwo nowych problemów, gdyż „pozostałością” po znajdującym się tu od dziesięcioleci PGRze są… ludzie, którzy ani myślą o pracy w ogóle, a już w szczególności dla dziedziczki. Obraz żalu i rozpaczy – bimberek, który spowodował u nich zdiagnozowany alkoholizm sprawił, że żyją z dnia na dzień, zadowalając się rentą i nie robią absolutnie nic. Nie spodoba im się taka nagła i niespodziewana zmiana.
Na budowę przyjadą także Ukraińcy, którzy są świetnie obeznani z ludowymi mitami i legendami o wampirach, żmijach i całym tym ustrojstwie, z którymi człowiek musi dzielić otaczający go świat.
Znów pojawią się poszukiwacze czerwonej tynktury z Bractwa Drugiej Drogi. Laszlo i Arminius wyjadą do Trodheim, gdzie będą próbowali wytropić i unieszkodliwić Architekta, którego podejrzewają o bycie pasożytem, a w życiu Moniki pojawi się przystojny student ASP, Paweł.
Nie dla wszystkich ta historia zakończy się pozytywnie, nie wszyscy przeżyją. Dwór Kruszewice Nowe stanie szybko, jednak i na niego będą czyhać niespokojne duchy. Budynki bowiem również bywają przeklęte.
Rewelacyjnie poprowadzona akcja. Wspaniałe i nietuzinkowe postaci, z którymi nie sposób się nie związać emocjonalnie. Poszukiwanie porwanego przyjaciela, trudy budowy, tortury i planowanie agroturystyki to tylko część tego, co Was czeka, gdy sięgniecie po „Dziedziczki”. Mnie osobiście zauroczył ten dwór, w którym pichcono pyszności kuchni ukraińskiej i gruzińskiej, a nikt do końca nie był tym, na kogo wyglądał. Świetnie napisana powieść, pełna zaskakujących zwrotów akcji, której zakończenia nie sposób przewidzieć.
Podobnie, jak „Księżniczka” – piękne wydanie. Twarda oprawa, stylizowane inicjały, ładne ilustracje i w ogóle całe opracowanie graficzne, tasiemkowa elegancka zakładka. Tylko czytać i czerpać z tego nieograniczoną radość. Gorąco polecam!

Klucz z Rosetty - William Dietrich

„Klucz z Rosetty” to powieść amerykańskiego dziennikarza i laureata Nagrody Pulitzera – Williama Dietricha. Autor jest ponoć (jak głosi notka na okładce) znany polskiemu czytelnikowi dzięki powieściom „Mur Hadriana” i „Attyla. Bicz Boży”. „Klucz z Rosetty” jest natomiast swego rodzaju kontynuacją ”Piramid Napoleona”. Mi jednak – przyznać chyba trzeba ze wstydem – nic to nazwisko nie mówiło, a książkę kupiłam w prezencie Bratu, ponieważ… okładka zrobiła na mnie piorunująco pozytywne wrażenie. Wszystko jednak po kolei.
Główny bohater- Ethan Gage… Amerykanin, poszukiwacz skarbów, hazardzista i ryzykant, który może się szczycić tym, że jego mentorem był sam Benjamin Franklin. Jakby tego było mało – wielokrotnie staje oko w oko ze zdobywcą świata – wielkim Napoleonem Bonaparte, którego pieszczotliwie nazywa Boniem (ja, osobiście, jestem bardzo oddaną fanką Korsykanina, którego nazywam po postu… Napo). Nie może też w tym równaniu zabraknąć kobiety… A nawet dwóch. Z jednej strony egipska mistyczna, Astiza, która wpadła do Nilu i słuch po niej zaginął, co złamało Ethanowi serce. Z drugiej – skromna i niewinna Miriam, która go zauroczy, mimo bacznie pilnującego jej cnoty brata, Jerycha. Nie można też zapomnieć o głównym antagoniście Ethana – hrabim Alessandro Silano. Ani o Nedzie – angielskim marynarzu, który z zaciekłego wroga staje się najbliższym przyjacielem, ani o Mohammadzie, sir Sidneyu i… Galeria postaci doprawdy imponująca.
Po nieudanym poszukiwaniu Księgi Tota w Egipcie, Ethan Gage (nie bez przeszkód, nie bez dorobienia się sakiewki monet i nowych wrogów) ląduje w Jerozolimie. Poszukiwanie księgi, (która być może dała Mojżeszowi zdolność czynienia cudów, a templariuszom niezmierzone bogactwa), pościgi przez pustynię, pojedynki, oblężenie Jaffy i Akki przez wojska Napoleona, ciągłe zmiany na froncie i w sercu Ethana przeplatają się tu z chęcią odkrycia tajemnic starożytnych – żydowskiej kabały i egipskich hieroglifów. Czy odnaleziony w wiosce Rosetta kamień pozwoli hrabiemu Silano i Napoleonowi zdobyć władzę i nieśmiertelność? Jak to możliwe, że Ethan zawsze ląduje na czterech łapach, jak kot i która kobieta zostanie przy jego boku?
Fascynujące spekulacje co do tego, co doprowadziło do władzy starożytnych i templariuszy oraz co tak naprawdę doprowadziło do przejęcia przez Napoleona władzy we Francji i objęcia urzędu pierwszego konsula. Świetny pomysł. Ładnie napisana historia, a jednak… Kiedy czytałam – całkiem wciągała i była naprawdę interesująca. Kiedy jednak choć na chwilę odkładałam – nie miałam ochoty już do niej wracać. Nie porywa. Nie spędza snu z powiek. Nie uzależnia, jak narkotyk. Czegoś jej brakuje. Czego? Nie do końca wiem. Może to kwestia tego, że nie potrafiłam obdarzyć głównego bohatera żadnymi uczuciami – był mi absolutnie i totalnie obojętny – mimo niemal 450 stronic powieści. Więcej odczuwałam w stosunku do osiołka, na którym próbował przemierzyć część pustyni. Właściwie żaden bohater nie wywoływał u mnie żadnych uczuć, nawet Napo…
Jak to Rebis – ładnie, schludnie, błędów naprawdę zaledwie kilka. Czyta się przyjemnie. Jak już wspominałam – rewelacyjna okładka. Gratulacje dla pomysłodawcy – pana Zbigniewa Mielnika (projekt i opracowanie graficzne okładki oraz ilustracja na niej). Pięknie się prezentuje.
Co do samego autora – nie wiem, czy jeszcze wrócę do jego utworów, choć przyznaję, że kusi „Attyla. Bicz Boży”. Może nie powinnam się zniechęcać. W końcu nagrody otrzymał, a „Klucz z Rosetty” może po prostu jest jego najsłabszą powieścią.



środa, 16 maja 2012

Księżniczka - Andrzej Pilipiuk

Bractwo Drugiej (a może zgodnie z jego nomenklaturą, Pierwszej?) Drogi i łowcy wampirów to tylko niektóre przeciwności, z którymi muszą się borykać nasi bohaterowie.
Kraków, prywatne liceum dla dziewcząt, klasa maturalna. W ławce siedzi Monika – księżniczka żyjąca od tysiąca dwustu lat. Przy tablicy stoi Stanisława Kruszewska – lektorka francuskiego, która ma na swoim koncie ponad cztery stulecia doświadczeń. Na następnej lekcji będą mieć informatykę z jej kuzynką, Katarzyną, która wcześniej pracowała nad supertajnym projektem dla CBŚ (i nadal posługuje się swoim starym identyfikatorem, nie wspominając już o dojściach, jakie ma w służbach specjalnych). Kolejną godzinę spędzą, ucząc się od zagranicznego nauczyciela nauk przyrodniczych, którym jest nie kto inny, jak nasz poczciwy mistrz Michał Sędziwój z Sanoka – alchemik, który stworzył kamień filozoficzny i dał moc przedłużania życia między innymi Stasi (nie mówiąc już o tym, że zastąpił na tym stanowisku szalonego profesora, który chciał zatruć swe uczennice wirusem czarnej ospy po to tylko, by otrzymać za to pieniądze od Światowej Organizacji Zdrowia – za zlokalizowanie ryzyka). Oj, oj – któż to jeszcze przybędzie do tej naszej byłej stolicy?
Młody Węgier Laszlo chce w końcu zabić swego pierwszego wampira – tak, jak robili to jego przodkowie. Śledzi księżniczkę Stiepanowic już od jakiegoś czasu, jednak ciągle mu się wymyka. Tym razem nie popuści i stanie się prawdziwym pogromcą. Początkowo sam, później z pomocą starego Arminiusa Vamblery (prototyp Abrahama van Helsinga, sic!), który ma już na swoim koncie kilka krwiopijczych potworów (i, niestety, dwie tragiczne pomyłki).
Rzez w tym, że nasza śliczna blondyneczka nie zdaje sobie prawy z czyhającego niebezpieczeństwa, a zamachy, z których cudem chyba uchodzi z życiem zdają się nie być skierowane przeciwko niej. To jednak nie wszystko – ktoś szalony poluje na Sędziwoja. I to nie byle kto, ale stare Bractwo, które od wieków stara się zdobyć tajemnicę czerwonej tynktury i wiecznego niemal życia. Mają swoje sposoby, które nie są ani delikatne, ani dyskretne. Choćby walki na miecze w centrum Krakowa.
Nie zapomnijmy jeszcze o niesamowitym Golemie (kto nie wie, co to za ustrojstwo, niech doczyta, bo naprawdę warto) i ożywającej w podziemiach muzeum archeologicznego (sic!) mumii Mefer-Neczer Tota.
To także rewelacyjnie pokazane śledztwo – rany, że też policjanci w Polsce ukazywani są zawsze jako przygłupy. Jeśli by tak prowadzono wszystkie śledztwa i dochodzenia, to chyba mielibyśmy puste więzienia i zerowy problem z opłacaniem życia więźniom. W każdym razie – można się przy tych scenach naprawdę szczerze uśmiać i trzeba oddać autorowi, że pomysł miał genialny.
W „Księżniczce” więcej jest scen takich, jakie znamy z filmów akcji – tu wybuch w podziemiach Krakowa, tu walka na miecze i szable (mistrz nie znosi mieczy, polska szabelka jest dla niego oznaką patriotyzmu i przywiązania do tradycji, nie mówiąc już o tym, że okazuje się znacznie bardziej skuteczna), w końcu strzelanina, która naprawdę trzyma w napięciu i do końca nie jest pewne, która strona zwycięży. Porwanie Moniki przez łowców wampirów, którzy zamierzają ją zabić też, jakby przeniesione z dużego ekranu. Mniej takich okazji do szukania, jak w „Kuzynkach” (chociaż wątek dotyczący starej biblioteki rabina jest naprawdę wyśmienity). W każdym razie czy to dobrze, czy źle – trudno powiedzieć. Ja się cieszę, że nie jest to po prostu kalka pierwszego tomu – trochę inny styl pozwala się nie znudzić.
Zakończenie to prawdziwy majstersztyk – trzyma w napięciu właściwie do ostatniego zdania, a to już naprawdę niesamowite, zważywszy, że… Nie powiem, ale to ostatnie jest raczej sielskie, niż tragiczne – przynajmniej dla tych, którzy pozostali przy życiu.
Mniej literówek – muszę przyznać, ale nadal przynajmniej kilkanaście znalazłam. Na szczęście korekta nie przespała już kropek na końcach zdań. Jak w „Kuzynkach” – świetne ilustracje, które są naprawę ciekawym dodatkiem do całości. Piękna okładka – naprawdę na półce prezentuje się doskonale, chociaż osobiście do czytania wolę te w miękkich.

wtorek, 15 maja 2012

Kuzynki - Andrzej Pilipiuk

Młoda blondynka z grubym warkoczem pracuje nad tajnym komputerowym projektem dla CBŚ. Jej niemalże rówieśniczka jest lektorką francuskiego i nauczycielem wfu w jednym w krakowskich prywatnych liceów dla dziewcząt. Śliczna szesnastoletnia Serbka zostaje uratowana przez polski batalion KFOR przed niechybną śmiercią z rąk żądnych krwi albańskich oprawców. Co łączy te trzy nadzwyczajne kobiety i kim jest dziwny mężczyzna, który nosi się zgodnie z moda z przed stuleci i pojawia się jednej z krakowskich piwnic, by pić piwo z wielkiego kufla?
Oj dzieje się, dzieje. Tak się zaczytałam, że ledwie zauważyłam, iż sięgnęłam już po drugi tom, a w ciągu jednego dnia połknęłam chybcikiem 300 stron.
Niespodzianek co niemiara, zwrotów akcji wcale nie mniej. Wszystko napisane ładnym, ale współczesnym aż do bólu językiem. Wartka akcja, nietuzinkowe postaci, wybory, przed którymi stają też niełatwe. Powieść porywa i naprawdę nie można się od niej oderwać. Nawet burczenie w brzuchu nie przeszkadza, nie powoduje konieczności zajrzenia do lodówki – szkoda czasu na jedzenie, kiedy tyle się dzieje w naszym grodzie Kraka.
Pilipiuk świetnie buduje napięcie – nic dziwnego – w końcu jest jednym z najbardziej poczytnych autorów w Polsce, a takim się nie staje bez powodu. Jako archeolog z wykształcenia i historyk z zamiłowania nie szczędzi nam wielu ciekawostek z dziejów pradawnych – w tak ciekawy sposób, że chyba nawet osoby naprawdę nielubiące historii będą czuły satysfakcję. Opowieść snuje się w niesamowitym klimacie pełnym podchodów i badań, nie tylko alchemicznych. Warzenie piwa, wędzenie szynki, strzelanie z nagana, treningi z szablą,picie herbatki z samowaru na łące i próby zyskania większej ilości kamienia filozoficznego to tylko niektóre z atrakcji, na które natkniemy się na stronicach tej powieści.
Która z postaci przypadła mi najbardziej do gustu? Trudno powiedzieć, ponieważ wszystkie są na swój sposób wyjątkowe. Nawet antybohater, Dymitr, wywołał u mnie pewne pozytywne odczucia i to nie tylko dlatego, że mam chorą słabość do rosyjskich imion.
Podoba mi się bardzo, że akcja powieści dzieje się w Polsce. Co prawda Krakowa nie znam zupełnie (byłam tam przez dwa dni, w 1994 roku i nic nie pamiętam poza Dzwonem Zygmunta i ulewnym deszczem), ale to nadal bardziej nasze podwórko, niż np. Nowy Jork, czy Chicago (i znacznie łatwiej nadrobić braki w wiedzy topograficznej i zwiedzić te zakątki). Nawet, kiedy pojawiają się zagraniczni bohaterowie, to mają polskie korzenie, albo przynajmniej ich pobyt tutaj jest w stu procentach uzasadniony, choćby wcześniejszymi doświadczeniami. Bohaterowie są naturalni, mimo swoich niecodziennych zdolności – to nie tylko postaci zapisane na papierze. Są różni, jak różni są prawdziwi ludzie. Każde z całą masą ciekawych doświadczeń, niezależnie od tego, czy żyje od tysiąca, czy dwudziestu kilku lat.
No i mistrz Sędziwój – iście genialny i zacny człek. Pomagający mu dominikanie – nawet jeśli spotykamy ich tylko dwa, czy trzy razy i właściwie jedynie przez moment – tworzą wspaniały, nieco mroczny, klimat tajemnicy z przed wieków, pilnowanej skutecznie przed wrogami w klauzurze.
Cóż – olbrzymia, tłusta szóstka w dzienniku – taka, jaką zwykła stawiać Stasia  Kruszewska.
Minusy? Literówek sporo, brak kropek na końcach zdań razi w oczy. Korekta się nie spisała. Liczyć pozostaje, że w nowszym wydaniu te błędy poprawiono.
No i jeden podstawowy minus… Dlaczego tylko tyle stron??? Na szczęście są jeszcze dwa kolejne tomy. 
Warto również zauważyć, że Pilipiuk ma niesamowity dystans do samego siebie i środowiska, w którym żyje. Nie jeden raz w wesoły i trochę prześmiewczy sposób traktuje współczesną literaturę fantastyczną, której przecież jest jednym z głównych  autorów w Polsce. Nie podając oczywiście swojego nazwiska prześmiewa jeden ze swych największych tytułów samego siebie natomiast nazywając Grafomanem. Zazdroszczę takiego podejścia :)
Zmykam czytać ”Księżniczkę”.

Dla wtajemniczonych

3. Leksykon Fantastyki – Marta Makowiecka
7. Chmielewska dla zaawansowanych – Tadeusz Lewandowski
10. Przepiórki w płatkach róży – Laura Esquivel
12. Psy z Rygi – Henning Mankell
13. Biała Lwica – Henning Mankell
15.
Fałszywy trop – Henning Mankell
16. Piąta kobieta – Henning Mankell
17. O krok – Henning Mankell
18. Zapora – Henning Mankell
19. Niespokojny człowiek – Henning Mankell
21. Mówca umarłych – Orson Scott Card
22. Ksenocyd – Orson Scott Card

25.
Cień Endera – Orson Scott Card
26. Papieżyca Joanna – Cross Donna Woolfolk

28. Sieroty zła – Nicolas d’Estienne d’Orves
30.
Upadek Hyperiona – Dan Simmons
31. Endymion – Dan Simmons
32. Tryumf Endymiona – Dan Simmons
33.
I odpuść nam nasze winy – Romain Sardou
34. Okruchy Boga – Romain Sardou
35.
Nikt mu się nie wymknie – Romain Sardou
36. La Confession de Castel Gandolfo – Monsigniore Pietro de Paoli
37. Watykan 2035 – Monsigniore Pietro de Paoli

43. Zaksięgowani – Jakub Małecki

47. Mesjasze – Gyoergy Spiro
48. Krucjaty Północne – Eric Christiansen
49. Fundacja – Isaac Asimov
50. Druga Fundacja – Isaac Asimov
51. Fundacja i Imperium – Isaac Asimov
54. Narodziny Fundacji – Isaac Asimov
55. Preludium Fundacji – Isaac Asimov
56. Agent Fundacji – Isaac Asimov
57. Zagrożenie Fundacji – Gregory Benford
58. Tryumf Fundacji – David Brin
62. Katedra w Barcelonie – Ildefons Falcones
64. Niebo to miejsce na ziemi – Ake Edwardson
65. Skrzypce Hitlera – Igal Shamir
66. Wątpliwości Salaiego – Rita Monaldi, Francisco Sorti
67.
Jajko Salaiego – Rita Monaldi, Francisco Sorti
68. Czysta krew i filozofia – William Irwin, George A. Dunn, Rebecca Housel

70. Żelazna ręka Marsa – Lindsey Davis
71.
Miedziana Wenus – Lindsey Davis
72. Wykute w brązie – Lindsey Davis
73. Srebrne świnki – Lindsey Davis

77. Pocałunek łowcy – Marjorie M. Liu
78. Łaskawe – Jonathan Littell
79. Los utracony – Imre Kertesz
80. Nazywam się czerwień – Orhan Pamuk
81. Peanatema – Neal Stephenson
83. Persepolis. Historia dzieciństwa – Marjane Satrapi
85. Ślepowidzenie – Peter Watts
86. Lata z Laurą Diaz – Carlos Fuentes
87. Życie i los – Wasilij Grossman
88. Historia oblężenia Lizbony – Jose Saramago
90. Wciąż mnie prześladują – Jennifer Lee Carrell
91. Biblioteka cieni – Mikkel Birkegaard
92. Świadectwo Judasza – Rainer M. Schröder
93. Filary Ziemi – Ken Follett
94. Świat bez końca – Ken Follett
95. Człowiek z Sankt Petersburga – Ken Follett
100. Ikony PRL. Bohaterowie tamtych lat. – Jarosław Talacha
101. Oskarżona: Wiera Gran – Agata Tuszyńska
102. Amerykańscy Bogowie – Neil Gaiman
104. Pamięć Ziemi – Orson Scott Card
105. Magnetyzer – Konrad T. Lewandowski
111. Księga humoru PRL – Twoje Wydawnictwo (brak autora)
112. Biblioteka umarłych – Glenn Cooper
114. PRL na widelcu – Błażej Brzostek
115. Perfekcyjna niedoskonałość – Jacek Dukaj
118. W kraju niewiernych – Jacek Dukaj
119. Xavras Wyżryn i inne fikcje narodowe – Jacek Dukaj
120. Extensa – Jacek Dukaj
122.
Excalibur – Bernard Cornwell
123. Nieprzyjaciel Boga – Bernard Cornwell
124. Zimowy monarcha – Bernard Cornwell
125. Ostatnie królestwo – Bernard Cornwell
126. Tygrys – Bernard Cornwell
127. Mitologia germańska – Artur C. Szrejter
128. Krzyżowcy – Zofia Kossak-Szczucka
129.
Saga Sigrun – Elżbieta Cherezińska
130. Ja jestem Halderd – Elżbieta Cherezińska
131. Gra w kości – Elżbieta Cherezińska
132. Pani na Czachticach – Jozo Niznansky
133. Południca – Maria Rodziewiczówna
134. Żydówka Noemi – Jerzy Stegner
135. Technika malowania ikon – Guillem Ramos-Poqui
136. Błękitny chłopiec – Rakesh Satyal
137. Arabska pieśń – Aboulela Leila
138. Australia, moja miłość – Kasia i Marek Tomalik
140. Czerwona Gorączka – Andrzej Pilipiuk
143. Dzwon wolności – Andrzej Pilipiuk
147. Wirus Judasza – James Rollins
148. Lewa ręka Boga – Paul Hoffman
149. Dom sióstr – Charlotte Link
150. Czerwień rubinu – Kerstin Gier
151. Istoty ciemności – Kami Garcia i Margaret Stohl
152. Syrena – Tricia Rayburn
153. Strażnicy Veridianu. Tom 1. Straż – Marianne Curley
154. Ostatnie fado – Iwona Słabuszewska-Krauze
155. Anioły muszą odejść – Konrad T. Lewandowski
156. Zwiastuny burzy – Bernard Cornwell
166. Za worek kości – Lluis-Anton Baulenas
168. Tajemnica świętego Wormiusa – Jarosław Klonowski
169. Dni ciemności – Rainer M. Schröder
170. Attyla. Tom 1 – William Napier
171. Attyla. Tom 2 – Willima Napier
172. Pożegnanie z ojczyzną – Renata Czarnecka
175. Nocny burmistrz – Kate Griffin
176. Szaleństwo aniołów – Kate Griffin
177. 999. Ostatni strażnik – Carlo Martigli
178. W cieniu Pałacu Zimowego – John Boyne
179. Męczennik – Rory Clements
180. W przedwojennej Polsce. Życie codzienne i niecodzienne – Maja Łozińska, Jan Łoziński
181. Dziewczynka w zielonym sweterku – Krystyna Chiger, Daniel Paisner
182. Wszyscy Martwi Razem – Charlaine Harris
183. Tropiciel – Orson Scott Card
184. Gwałt – Joanna Chmielewska
185. Wezwanie Ziemi – Orson Scott Card
187. Lot ćmy – Ken Follet
188. Statki Ziemi – Orson Scott Card
192. Józefina – Sandra Gulland
193. Józefina i Napoleon – Sandra Gulland
194. Cesarzowa Józefina – Sandra Gulland
195. Zima świata – Ken Follett
196. Więzień nieba – Carlos Ruiz Zafon
197. Toskańska trattoria – Jenny Nelson
198. Czas honoru – Jarosław Sokół
199. Gra o tron – George R. R. Martin
200. Starcie królów – George R. R. Martin
201. Nawałnica mieczy: Stal i śnieg – George R. R. Martin
202. Nawałnica mieczy: Krew i złoto – George R. R. Martin
203. Uczta dla wron: Cienie śmierci – George R. R. Martin
204. Uczta dla wron: Sieć spisków – George R. R. Martin
205. Taniec ze smokami Część I – George R. R. Martin
206. Taniec ze smokami Część II – George R. R. Martin
207. Imperium Czerni i Złota – Adrian Tchaikovsky
208. Klęska ważki – Adrian Tchaikovsky
209. Krew modliszki – Adrian Tchaikovsky
210. Ścieżka Skarabeusza – Adrian Tchaikovsky
211. Morska straż – Adrian Tchaikovsky
212. Hołd dla mroku – Adrian Tchaikovsky