Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

piątek, 1 lipca 2016

Harda – Elżbieta Cherezińska

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Poznań 2016
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 590
ISBN: 978-83-7785-959-9






Kolejna fascynująca opowieść o moich ukochanych Piastach. Zresztą nie tylko moich – co doskonale widać po tym, jak chętnie i dużo pisze o nich Cherezińska.
Nie dokończyliśmy jeszcze trylogii "Odrodzone Królestwo", a Autorka postanowiła przedstawić nam jeszcze wcześniejsze czasy. Rzeczywisty początek, kiedy Polska nie jest jeszcze nawet królestwem, które może się odrodzić. Czasy Mieszka I i Bolesława Chrobrego oraz jego niesamowitej siostry, Świętosławy zwanej Hardą. 
Świętosława, Harda Pani, Sigrida Storrada. Matka i babka królów. Piastówna, dzięki której słowiańska krew popłynęła w żyłach skandynawskich władców. To również dzięki niej Cherezińska mogła połączyć dwa swe ukochane tematy – Piastów i Skandynawię. Jak jej to wyszło?
Początki polskiego państwa, które dopiero przyjęło chrzest. Mieszko, polański książę, oddalił swe pogańskie małżonki, ochrzcił się w Warcie i przyjął na swą jedyną księżną ukochaną Dobrawę. Ta dała mu dwoje dzieci – następcę tronu, Bolesława oraz córkę, Świętosławę. Córki zaś są radością ojców, jak z przekąsem powie pewnego dnia książę. Są również kartą przetargową w wojnach, to nimi "opłaca" się sojusze. Czy i Świętosławę czeka taki los? Jak się na to zapatruje harda dziewczyna z niewyparzonym językiem, której nic nie wydaje się straszne?
To oczywiście nie tylko historia jednej dziewczyny, ale całego narodu. Choć nastały czasy księży i kościołów, lud wciąż czci w lasach pogańskich bożków. Wciąż ważne jest puszczanie wianków, ogniska w noc kupały, szukanie kwiatu paproci, który ma dać dziewczynie miłość i bogactwo. Zresztą nie tylko na polskich ziemiach trwa ciągła walka między starym a nowym. Szwecja, Dania, Norwegia – wszędzie tam "zimny Chryst" wypiera lokalne wierzenia i chrzest jest kartą przetargową. Czasami dla zwycięzców, czasami dla przegranych. Bo czyż religia nie jest doskonałym pretekstem, by pociągnąć za sobą zastępy dzielnych wojów i bić przeciwnika?
To barwna opowieść o tym, jak kształtują się nowe państwa, ale również o tym, na czym polega władza, honor, miłość. Wyobraźcie sobie, że książęcy orszak przemierza trasę od Poznania aż na Węgry, by oddać ziemi zmarłą księżniczkę. Nie dzisiaj, ale w tamtych czasach. Wiele tygodni w siodle, z taborem, z trumną wiezioną na wozie. By oddać honor ukochanej małżonce i jednocześnie... A nie, to już musicie doczytać sami.
Cherezińska znów porywa samym tematem i rozmachem opisywanej historii. Bohaterowie są naturalni, jakby zaraz mieli wyskoczyć z kart książki. Kochają, nienawidzą, boją się, mają marzenia. Przy tym wszystkim są wplątani w wielką politykę, która stała u zarania dzisiejszej Europy. Trwa walka papiestwa z cesarstwem, Kościoła katolickiego z pogaństwem różnych ludów, w końcu najzwyczajniejsze w świecie podchody pomiędzy władcami sąsiadujących z sobą ziem. Dzisiaj wiemy, kto odniósł zwycięstwo, wtedy jednak nic nie zdawało się być przesądzone i to napięcie czuć na każdej stronie "Hardej".
Cherezińska świetnie poradziła sobie z napisaniem powieści o tych odległych czasach. Przy tym główną i tytułową bohaterką uczyniła kobietę, o której prawie nic nie wiadomo. Zresztą nawet gdyby pisała o kimś, na temat kogo można znaleźć bogate źródła – mimo wszystko średniowiecze kojarzy się raczej z etosem rycerskim, a nie kobiecym. Pamiętajcie jednak, że "Harda" to nie jest typowa powieść historyczna, to raczej – podobnie jak cykl "Odrodzone Królestwo" – powieść z granicy historii i fantastyki. Być może to jedyny gatunek, który pozwala zapełnić luki w historii początków naszej państwowości..
Minusem są drzewa genealogiczne zamieszczone z tyłu książki. Minusem? Na ogół to wielki plus. Nie tym razem. Co z tego, że ukazują pewne połączenia między bohaterami, skoro nie ma na nich żadnych dat. Na dodatek małżeństwa są zaznaczone w dziwaczny sposób i na pierwszy rzut oka żony zdają się być córkami... Wszystko się miesza. Może to dlatego, że tak naprawdę nikt nie potrafi ze stuprocentową pewnością potwierdzić, że Świętosława... w ogóle istniała.
Jesienią kontynuacja opowieści. Zatem niecierpliwie oczekujemy nadejścia złotej polskiej jesieni i "Królowej".





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Zysk i S-ka:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz