Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

poniedziałek, 29 maja 2017

Utracony dar słonej krwi – Alistair MacLeod

Wydawnictwo: Wiatr od Morza 
Gdańsk 201
Oprawa: miękka
Liczba stron: 242
Tytuł oryginału: The Lost Salt Gift of Blood
Przełożył (z angielskiego): Michał Alenowicz
ISBN: 978-83-943523-3-2
 
 
 
 
 
Alistair MacLeod nie jest w Polsce pisarzem znanym. Jak większość autorów, których wydaje Wiatr od Morza. Przynajmniej na początku. Dzięki temu wydawnictwu kilku z nich zyskało już stałe i wierne grono czytelników. Najnowsza książka, której premiera już 1 czerwca z pewnością również wzbudzi wiele emocji.
MacLeod napisał tylko jedną powieść, wydaną już niemal dwie dekady temu. Zbiór opowiadań, który w tej chwili pojawia się na naszym rynku, napisany został natomiast w roku 1976. Mimo tego, że w jego dorobku jest zaledwie jedna powieść i 17 opowiadań – z których 7 możecie przeczytać po polsku – jest uznawany za jednego z najwybitniejszych pisarzy kanadyjskich XX stulecia. Tym bardziej więc warto zapoznać się z jego twórczością.
"Utracony dar słonej krwi" to zbiór subtelny i nostalgiczny, a jednocześnie głęboko poruszający. Autor pisze o czasach, które już nigdy nie powrócą. Nie tylko dlatego, że od chwili jego twórczej pracy minęło już ponad czterdzieści lat. Świat, o którym zechciał nam opowiedzieć już wtedy przemijał. Wraz z ludźmi, którzy powoli odchodzili i ziemią, która przeobrażała się w globalną wioskę, zatracając swój urok. Opisy miejsc we wszystkich zawartych w tym zbiorze opowiadaniach są piękne i romantyczne. Od razu czuć, że MacLeod kocha ten świat, ten przemijający spokój, te utracone już na zawsze społeczności rodzinne, ludzi bliskich sobie poprzez krew i wspólną pracę. W żadnym razie jednak nie krytykuje postępu, zmian, które następują w kulturze i społecznościach. Porównuje je, przedstawia jeden świat obok drugiego – to jego bohaterowie dokonują oceny. I my, czytelnicy, czujemy, że tak naprawdę każdy z nas również musi sam wybrać, co woli i... co by wolał, gdyby żył wówczas.
Sposób narracji jest ujmujący, szczególnie w tych opowiadaniach, w których narrator jest pierwszoosobowy. Przebija przez nią wówczas niesamowita wrażliwość Autora, delikatność i ciepło. Rybacy, górnicy, kobiety co dzień zajmujące się dziećmi i czekające na swych mężów – z lękiem w sercu, a jednocześnie wielką siłą. Wspaniałe, bardzo plastycznie opisane kanadyjskie wschodnie wybrzeże, jego wysepki, folklor, który dzisiaj można spodziewać już jedynie w literaturze właśnie. Młode pokolenie ludzi opuszczających swe rodzinne domy w poszukiwaniu "lepszego życia". I ci starsi, którzy zostają w tyle. Tematy bardzo mocno osadzone w świecie, o którym MacLeod opowiada, a jednocześnie tak niesamowicie aktualne. To właśnie znajdziecie w tych niesamowitych opowiadaniach, które idealnie nadają się do czytania w lecie – ochłodzą na plaży, dodadzą magii ciepłym wieczorom i z pewnością na długo zamieszkają w Waszych myślach.
"Utracony dar słonej krwi" polecano mi jako "coś podobnego" do prozy Crummeya. Rzeczywiście twórczość MacLeoda wpisuje się w ten sam klimat – zimna, zupełnie nam, Polakom, nieznana ziemia, którą można jednocześnie kochać i nienawidzić, za którą można tęsknić i od której można uciekać. I ludzie, którzy tworzą prawdziwe społeczności, więzi, o których nam współcześni zdali się już dawno zapomnieć. Proza z najwyższej półki.
Choc egzemplarz, który otrzymałam czeka jeszcze ostateczna korekta, znalazłam bodaj dwa błędy, czyli naprawdę niewiele. Zresztą nie dziwię się – dotąd Wiatr od Morza zawsze stawiał wysoką poprzeczkę jeśli chodzi o jakość wydawania swych publikacji. Jedynie tytuł mi do końca "nie gra". Ale to już pewnie mój problem, a już a pewno jedyna uwaga, która mogłaby być na niekorzyść książki. Gdybym przyznawała recenzowanym książkom, jak to czynią niektórzy blogerzy, punkty – to "Utracony dar słonej krwi" dostałby pewne 10,5/10. Polecam z całego serca.





Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Wiatr od Morza

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz