Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

środa, 21 czerwca 2017

Święty i błazen. Jego droga do świętości – Jan Grzegorczyk

Wydawnictwo: Zysk i S-ka 
Poznań 2017
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 512 (+fotografie)
ISBN: 978-83-8116-055-1





Ojciec Jan Góra to osobowość ciekawa niezależnie od tego, czy jest się wielkim zwolennikiem czy raczej przeciwnikiem Lednicy 2000 i podobnych inicjatyw. Nie wdając się więc w szczegóły moich poglądów na temat tego, dokąd zmierza Kościół katolicki – postanowiłam zapoznać się z historią życia tego niesamowitego, przez wielu kochanego, przez wielu nielubianego dominikanina. Szczególnie, że tej "odsłony" Jana Góry dokonuje nie kto inny tylko Jan Grzegorczyk.
Kiedyś nie lubiłam czytać biografii. Chyba że fabularyzowane. Po lekturze "Życia na pełnej petardzie..." (tak, wiem, że to nie jest właściwie biografia) stwierdziłam, że czasami naprawdę warto próbować czegoś nowego. "Święty i błazen..." to było trafienie w dziesiątkę. 
Jan Góra OP odpowiada na setki pytań zadanych przez Jana Grzegorczyka. Spotkało się dwóch Janków i rozmawiają o tym, co w życiu najważniejsze. Dwóch literatów żyjących blisko Boga, jeden pyta, drugi odpowiada. Wszystko to w serdecznej i przyjaznej atmosferze, która jest odczuwalna na każdej stronie. Ukazuje nam się obraz dwóch mężczyzn, którzy są dla siebie kimś bliskim. To wyjątkowa sytuacja, raczej chyba rzadko spotykana w przypadku takich wywiadów. Niezależnie jednak od tego – atmosfera ta ma bardzo pozytywny wpływ na odbiór lektury. Co ciekawe na pytania odpowiada Jan Góra, ale o nim mówią też inni. Wiele osób wypowiedziało się na stronicach tej niezwykłej książki. Osób mu bliskich, współpracowników, współbraci. Ludzi, którzy zmieniali się pod jego wpływem i którzy zmieniali ojca Jana. 
Jak to się stało, że człowiek, który wstąpił do zakonu zyskał taką sławę? I jak doszło w ogóle do tego, że w zakonie się znalazł? Czy rzeczywiście przez przypadek? Nie ma przypadków, są tylko drogi, które wskazuje Bóg i którymi możemy podążyć bądź nie. Jan Góra dokonał wyboru z miłości. Do kogo? Tego musicie dowiedzieć się sami. 
Bliski młodzieży, odnowiciel rorat, twórca Lednicy, przyjaciel świętego Jana Pawła II. Można go określać wieloma słowami. Dominikanin, wariat, żebrak, literat, przyjaciel, ojciec. Nietuzinkowy, uparty, dążący do celu, żyjący marzeniami. Taki obraz ojca Jana Góry wyłania się ze stronic książki Grzegorczyka. Od czasów dzieciństwa, kiedy najmocniej związany był ze swym stryjem-księdzem, aż po ostatnie chwile życia i jeszcze dalej. Bo choć umarł, to wciąż żyje w sercach tysięcy ludzi. I żyje jego największe dzieło, Lednica. 
"Święty i błazen..." to książka niebanalna – napisana przez niebanalnego człowieka o niebanalnym człowieku. I to chyba najważniejsze. Bo to książka o człowieczeństwie właśnie. Takie przynajmniej jest moje odczucie. Ojciec Jan ukazany jest w niej bardzo prawdziwie – ze wszystkimi swymi zaletami i wadami, a i tych ostatnich mu nie brakowało. Był indywiduum, budził respekt u jednych, u innych ciepłe odczucia, jedni go kochali, inni nie znosili. Był zauważalny, nie pozwolił nikomu przejść obok siebie obojętnie. A wszystko to na chwałę Bożą. 
Książka jest bardzo bogato ilustrowana. Tzn. jest w niej kilkaset fotografii. W samej treści wiele zdjęć biało-czarnych, na końcu zaś niemalże 40 stron zdjęć kolorowych. To duży plus tej pozycji – widzimy osoby, o których mówi ojciec Góra, a także te, które same się o nim wypowiadają. W końcu możemy dojrzeć też różne etapy jego wielkiego dzieła.
Niestety nie mogę tej książki pochwalić za brak błędów. Jak dla mnie jest ich trochę za wiele. Niby tylko drobne literówki, ale drażnią. Mimo tego jednak książkę bardzo polecam i to właściwie każdemu. Warto czytać o takich zwykłych-niezwykłych ludziach, którzy potrafią poruszyć serca milionów.






Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Zysk i S-ka:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz