Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

sobota, 19 marca 2016

Dobroczynne masaże dla maluszków. 35 masaży dla dzieci w wieku 0-3 lat – Gilles Diederichs

Wydawnictwo: Jedność
Kielce 2016
Oprawa: twarda 
Liczba stron: 40
Tytuł oryginału: Massages pour bebe. 35 massages pour les 0-3 ans
Przekład (z francuskiego): Monika Szewc-Osiecka
Ilustracje: Atelier Aout a Paris, Muriel Douru
ISBN: 978-83-7971-328-8










Jeszcze nie książka dla dzieci, ale dla rodziców wszystkich maluchów. Z pewnością przyda się każdemu, kto chce, by jego niemowlę (ale i starsze dziecko) dobrze się rozwijało, było spokojne, radosne i uśmiechnięte.
"Dobroczynne masaże dla maluszków..." to jedna z czterech (przynajmniej dotychczas, bo być może ukaże się ich więcej) niedługich, acz bardzo wartościowych książeczek z serii "Szczęście mojego dziecka". W najbliższym czasie pojawią się recenzje dwóch kolejnych (szukajcie po etykietach).
35 różnych masaży proponowanych przez Autora ma przynieść dzieciom ukojenie, wspomóc koordynację ruchową i rozwój poszczególnych części ciała, zrównoważyć napięcie mięśni, rozluźnić stawy, zrelaksować dziecko, w końcu budować więź między rodzicami a maluszkiem. Każdy z masaży jest dokładnie, krok po krok, opisany. Bardzo pomocne są tu również ilustracje obrazujące kolejne etapy masażu, ułożenie dziecka i dłoni masującego go rodzica. Do każdego masażu dodano jedno, dwa zdania komentarza dodatkowego, nazwanego poradą – mają one ułatwić bądź też urozmaicić dany masaż. 
Książeczka jest napisana i zilustrowana bardzo przejrzyście. Oczywiście Autor zaznacza, których masaży nie należy wykonywać na dzieciach zbyt małych, z którymi zacząć nieco później, jak je modyfikować, by jak najlepiej oddziaływały na rosnące ciałko i rozwijający się umysł dziecka. Poręczna wielkość, twarda oprawa, przejrzystość – to niekwestionowane plusy tej pozycji. Pozwalają na korzystanie z niej nawet w trakcie masażu, dzięki czemu niewprawiony w masowaniu rodzic nie musi się martwić, że o czymś zapomniał albo wykonuje masaż niewłaściwie – może mieć książeczkę cały czas przed oczami. 
Właściwie nie mam żadnych uwag negatywnych jeśli chodzi o tę pozycję. Drażniło mnie jedynie nazywanie receptorów punktami refleksyjnymi. 
Gorąco polecam wszystkim rodzicom (i przyszłym rodzicom).




Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa Jedność

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz