Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

wtorek, 24 marca 2020

Hotel Flamingo – Alex Milway

Wydawnictwo: Wilga
Warszawa 2020
Oprawa: miękka
Liczba stron: 192
Tytuł oryginału: Hotel Flamingo
Przekład (z j. angielskiego): Anna Jędrzejczyk
Ilustracje: Alex Milway
ISBN: 978-83-280-7132-2
 
 
 
 
 
 
Kiedy Rebi zobaczyła w Internecie okładkę tej książki, od razu ją sobie zamówiła. Ona chce mieć, więc mama ma kupić. Niby nic nadzwyczajnego. Cud zdarzył się kilka dni później, kiedy paczka do nas dotarła. Tata zobaczył książkę i... pierwszy raz na dziecięcą literaturę (przynajmniej od 15 lat) zareagował z tak ogromnym entuzjazmem. Jeszcze nie słyszałam, żeby mu się jakaś tak podobała. Nie dziwię się, ponieważ my również jesteśmy zachwycone (nie tylko oszałamiającą okładką), a "Hotel Flamingo" i jego bohaterów po prostu kochamy!
Autor tej powieści wykonał kawał dobrej roboty. Gdybym miała w kilku słowach napisać, czym jest "Hotel Flamingo", napisałabym tak: jest cudowną, zachwycającą opowieścią o bajecznej ekipie pracującej w hotelu dla zwierząt, o niewyobrażalnie silnej i upartej Ani Mosteczek, która ma wielkie serce, o przyjaźni, miłości, nadziei i równości.
Witamy zatem w hotelu Flamingo, najpogodniejszym hotelu na Bulwarze Zwierząt! Życzymy udanego pobytu i wspaniałych wspomnień. To macie zagwarantowane.
Początek historii jest jednak raczej... depresyjny. Przynajmniej dla bohaterów i co bardziej czułych i delikatnych czytelników. Ania Mosteczek otrzymała hotel w spadku po ciotce. Przyjechała zatem na Bulwar Zwierząt w nadziei, że zastanie tam ładny budynek ze zdjęcia. Niestety, bardzo się zdziwiła. Jej oczom ukazała się totalna rudera. Dwóch pracowników, choć chętnych do pracy, pomocy i zrobienia niemal wszystkiego, by hotel odzyskał dawną świetność nie mogło wystarczyć, by dokonać cudu. Jednak... wspólnymi siłami, poprzez dobre serce, uprzejmość, uśmiech, serdeczność i naprawdę ciężką, wyczerpującą pracę, doszli do tego, że pewnego dnia do hotelu zaczęli przybywać chętni, by się w nim zatrudnić. Pamiętajmy jednak, że aby móc zapłacić pracownikom, szef musi mieć na to środki. Środki te natomiast pochodzą z wpłat klientów. Trzeba zatem zapewnić stały przypływ chętnych do przebywania w hotelu, do zamawiania hotelowych pokoi, jadania w hotelowej restauracji, korzystania z hotelowego basenu i tak dalej. Jak się okazuje i tu serdeczność, dobre traktowanie innych i uśmiech na twarzy mogą wiele zdziałać.
Jednak czy to wystarczy, by zwierzęta zechciały odwiedzać Hotel Flamingo, kiedy nieopodal znajduje się konkurencja w postaci luksusowego Hotelu Luksullus? Właściciel tego ostatniego jest pewien, że klientów mu nie ubędzie i czuje się calowicie bezpieczny. Czy słusznie?
W książce znajdziemy niesamowitą plejadę zwierzęcych gwiazd. Pan Pluszowy, (lemur) Lemik, Hipopotamica Hipolita, Madame Le Chrum, Żyrafa Stella czy pan Karaluski (karaczan) to tylko kilka z nich. A każdy w Hotelu Flamingo znajdzie coś znacznie ważniejszego niż tylko posada czy łóżko. Bo Hotel Flamingo to przede wszystkim rodzina. W nim jest miejsce dla każdego, nawet dla owadów, których żaden inny hotel nie przyjmuje. Już Ania Mosteczek się tym zajmie, by nikogo nie dyskryminować i każdemu daje carte blanche.
"Hotel Flamingo" to przeurocza, zabawna i wzruszająca opowieść dla dzieci. Idealna do czytania na głosy, co bardzo lubimy. Piękna do oglądania dla maluchów (i wszystkich innych, z dorosłymi włącznie), wydaje się być również świetną lekturą dla dzieciaków, które uczą się samodzielnego czytania, ponieważ jest wydrukowana naprawdę dużą czcionką, dzięki czemu jest bardzo przystępna w lekturze. Rozdziały mają idealną długość. Można przeczytać jeden w niedługim czasie i dzieci się na pewno nie zmęczą. Choć z mojego doświadczenia mogę napisać, że czytałyśmy zazwyczaj dwa, czasem nawet cztery rozdziały "za jednym zamachem". Ale moje Córki mają już właściwie cztery lata (kiedy to się stało?!). Do tego dochodzą piękne, urocze ilustracje w odcieniach szarości i różu, których autorem jest również Alex Milway. Coś naprawdę wyjątkowego. Dziewczynki lubiły też czasami pooglądać mapę Bulwaru Zwierząt, szczególnie, kiedy akcja rozgrywała się poza Hotelem (co jednak nie było częste).
Jak napisałam na początku, kochamy "Hotel Flamingo" i pewnie za jakiś czas do niego wrócimy. Cóż, znając moje Dzieci, to całkiem niedługo będą chciały czytać od początku, bo były naprawdę zachwycone tą lekturą.
 
 
 
 
 
 
 
 
Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa Wilga

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz