Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

czwartek, 7 sierpnia 2014

Niewidzialna korona – Elżbieta Cherezińska

Wydawnictwo: Zysk i S-ka.
  Poznań 2014
Cykl: Odrodzone Królestwo, tom II
Liczba stron: 763
Oprawa: twarda z obwolutą
ISBN: 978-83-7785-500-3







"Królestwo bez króla jest łodzią bez sternika rzuconą na sztorm; jest koniem bez jeźdźca, mieczem bez dłoni zdolnej nim władać! Ale królestwo to coś więcej niż król!"
Długo czekałam na dalszy ciąg "Korony śniegu i krwi", oj długo. Doczekałam się i to jeszcze z dodatkową niespodzianką,  która wprawiła mnie w prawdziwa euforię. Po kolei jednak. 
Dostajemy do rąk książkę doprawdy wyjątkową. Nawet, jeśli pominąć całą medialną otoczkę i kampanię reklamową, która na polskie warunki była rzeczywiście olbrzymia. Nawet, jeśli nie brać pod uwagę haseł mówiących o pierwszej prawdziwej polskiej powieści historycznej od dekad, o największej i właściwie obecnie jedynej polskiej pisarce tworzącej z takim rozmachem. Fakt pozostaje faktem – "Niewidzialna korona" to powieść z najwyższej półki, choć nie obyło się bez uwag krytycznych z mojej strony.
Kiedy otrzymałam maila z zapytaniem, czy fragment mojej recenzji "Korony śniegu i krwi" może zostać umieszczony na obwolucie drugiej części cyklu po prostu... oniemiałam. Zupełnie się tego nie spodziewałam. Byłam wzruszona, szczęśliwa, dumna... nawet nie wiedząc, o który fragment chodzi. Wybrano jedno zdanie, ale uważam, że ono oddaje w dużej mierze to, co pragnęłam przekazać w tamtej recenzji. Pasuje również i do "Niewidzialnej korony", ponieważ nadal głównym bohaterem powieści jest Polska. 
Polska Piastów, Polska piastowska. Ile o niej wiecie? Ile zapamiętaliście z lekcji historii, ze szkolnych podręczników, z pocztów królów polskich, z obrazów Matejki? Jak wielu władców potraficie wymienić i z czym kojarzy się Wam rozbicie dzielnicowe? Cherezińska z pewnością uzupełni Waszą wiedzę i to w sposób, którego się nie spodziewacie. Zapomnijcie o nudnych wymieniankach dat, o papierowych postaciach, których nazwisk należy się nauczyć na pamięć, o męskim świecie, w którym wojny przeplatały się z niedługimi okresami pokoju, kiedy to bawiono się na rycerskich turniejach, podtruwano wzajemnie i wykorzystywano niewinne, rozmodlone i mdławe w odbiorze kobiety. O nie! Świat, który ukazuje nam Autorka jest barwny, pełen pełnowymiarowych postaci – tak męskich, jak i żeńskich, fantastycznych postaci, spisków, zakulisowych narad, romansów i polowań. 
Zaledwie siedem miesięcy Przemysł II zasiadał na tronie Królestwa. Choć udało mu się zjednoczyć polskie ziemie i włożyć na skronie koronę, pokonano go podstępem. Rogoźno już na lata pozostanie symbolem zdrady i upadku Królestwa. Pamiętajmy jednak, że królestwo to więcej niż król. Dlatego Polska przetrwa, odrodzi się pewnego dnia. Choć teraz.... teraz o koronę walczy kilku pretendentów. Wszystko byłoby w miarę jasne, gdyby Przemysł zostawił męskiego potomka, urodziła mu się jednak córka. Jak się okaże i Rikissa Primislausdotter będzie miała niemało do powiedzenia i w końcu na jej skroniach spocznie korona – i to nie tylko jedna. Prawo średniowieczne jest jednak nieustępliwe, to prawo mężczyzn, jak je nazwał w swej wyśmienitej serii o Kapetyngach, Maurice Druon. Zresztą, by było ciekawiej – w ostatnim miesiącu oglądałam serial powstały na kanwie cyklu "Królowie przeklęci" (recenzje kolejnych tomów powieści możecie znaleźć w postach z 2012 roku). Dodatkowo akcja powieści Druona rozpoczyna się niemalże dokładnie w chwili, gdy kończy się "Niewidzialna korona" (ten sam, 1306 rok).
Na tron zostaje wezwany książę kujawski Władysław, zwany Karłem. Choć z baronami Starszej Polski nie wszyscy się zgadzają. Wszak korona, zgodnie z zapisami Przemysła, przypaść miała Henrykowi, księciu głogowskiemu. Margrabowie Brandenburgii i król Czech również ostrzą zęby na ten smakołyk. Na północy stacjonują zaś Krzyżacy. Wszyscy oni są bardzo zainteresowani tym, co będzie się działo w Poznaniu i Gnieźnie. Napady, bitwy, wojny, oblężenia, rozejmy, nadania, oddania, poddania... Nie zabraknie w powieści akcji, o nie. Do tej, już przecież wybuchowej, mieszanki dojdą jeszcze kobiety Starszej Krwi, kapłani Trzygłowa, papież, tzw. cisi ludzie, ożywające herbowe zwierzęta, biskupi (bo już nie tylko Jakub Świnka) i piastowskie księżniczki-klaryski. Zaś wisienką na tym średniowiecznym torcie będzie... prawdziwy smok o złotych łuskach!
To jednak nie Piastowie upadną, gdy dojdziecie do ostatnich stronic powieści. Inna wielka i ważna dynastia ówczesnych czasów zakończy bezdzietnie swe panowanie (wszak kobiety nie mają praw do korony). Co będzie dalej? Już nie mogę się doczekać ostatniej części trylogii.
W "Koronie śniegu i krwi" miałam wrażenie, że na pierwszy plan wysuwa się – poza Przemysłem – Jakub Świnka. W "Niewidzialnej koronie" pojawia się on znacznie rzadziej, choć to właśnie jemu przypadnie niesienie na skroniach tej tytułowej, niewidzialnej korony. Wydaje mi się, że w drugim tomie trylogii Cherezińska większy nacisk położyła na przedstawienie piastowskich kobiet, którym oficjalna historia odebrała głos, a które przecież miały tak niebagatelne znaczenie dla wydarzeń. Jadwiga, Rikissa, Mechtylda, czy Dorota to jedynie przykłady. Autorka stworzyła też jednak niezapomniane męskie postaci. Bo nie da się pominąć milczeniem Jana Muskaty, biskupa krakowskiego, który sprzymierza się z Przemyślidami. Nie można nie wspomnieć o Jakubie de Guntersbergu, czy w końcu o Grunhagenie. Postaci w tej historii jest tak wielu, że samo ich wymienienie zajęłoby mi spokojnie cały dzień, a Wy byście się pogubili. Choćby dlatego, że powtarzają się wśród nich imiona Henryk (to najczęściej), Bolesław, Leszek, Otto, Agnieszka, Elżbieta, Jadwiga, czy w końcu Władysław. Łatwiej jednak tym, którzy poznali już większość bohaterów czytając pierwszy tom cyklu. Bardzo pomocne okażą się również zamieszczone na końcu książki drzewa genealogiczne głównych rodów biorących udział w walce o polską koronę.
Znów pojawi się też magia, reprezentowana przez herbowe zwierzęta oraz ludzi Starszej Krwi, szczególnie zaś zielone dziewczyny z Dębiną na czele. Natomiast kapłani Trzygłowa przerażą nawet wielkich Krzyżaków.O tych, którzy lubią w powieściach szczyptę erotyzmu Cherezińska również nie zapomniała. Pojawią się więc bardzo wymowne i sensualne sceny z udziałem Kaliny i Michała, Jakuba i Mechtyldy, czy w końcu Zygharda i Kuno.
Piękna okładka, na której pyszni się czerwona pieczęć Przemysła II (na białym tle, rzecz jasna) oraz klimatyczna i oddająca charakter powieści obwoluta to piękny dodatek do całości. Niestety książka jest bardzo nieporęczna w lekturze – ciężka i duża (dlatego tak dużo czasu zajęło mi czytanie, bo choć akcja rwała, jak z bicza strzelił, to ręce bolały, a żebra domagały się przerw). Dodatkowo jeszcze znalazłam w książce całkiem sporo – szczególnie jak na takie wydawnictwo – literówek. Na szczęście to jedyne minusy "Niewidzialnej korony", którą gorąco Wam polecam.





Książka przeczytana w ramach Wyzwania:


Książka przeczytana w ramach Wyzwania:

2 komentarze:

  1. Gratuluję sukcesu (tj. cytatu na obwolucie)! :) Mnie akurat do tej powieści przekonywać nie trzeba (już prędzej mój portfel, nie rozumiem, czemu on się samoczynnie nie napełnił po lekturze zapowiedzi) - to moja ulubiona epoka, a Cherezińską już znam (najbardziej lubię "Ja jestem Halderd"). :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :)
    Tak, do Cherezińskiej nie trzeba przekonywać tych, którzy już ją znają. Myślę jednak, że warto zachęcić tych, którzy nie mieli jeszcze tej przyjemności :)

    OdpowiedzUsuń