Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

sobota, 8 grudnia 2012

Jack Maroo - Jon U



Wydawnictwo: brak danych, Charleston 2012
Oprawa: miękka
Liczba stron: 47
Ilustracje: Faye Harrington
ISBN: 978-0-9855832-0-0




Wspaniały pomysł, świetne wykonanie, urzekająca pozycja. Szkoda, że niedostępna na polskim rynku. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że podobne i u nas się znajdą, a „Jack Maroo” również pewnego dnia trafi na półki sklepowe w naszych księgarniach i do dzieci.
Książeczka krótka, więc i recenzja nie będzie długa. Z resztą – żeby zrozumieć, jak wspaniała jest to opowieść, należy ja po prostu przeczytać… i obejrzeć.
„Jack Maroo” to nie zwykła bajka dla dzieci – to książeczka edukacyjna, której celem jest nauczenie dzieciaków liczenia parami. W związku z tym tytułowy bohater ma manię liczenia – liczy wszystko – ptaki na drzewie, mijane żaby i owce, chmurki płynące po niebie. Wędrując przez okolice i czekając na wybrankę serca- uczy młodych ludzi liczb. W sposób wesoły, rymowany i do tego pięknie pokazany.
Książeczka jest kolorowa, jak kraina ze snu, co dodaje jej niemało uroku.
Do tego wszystkiego – podróż Jacka  to także zadanie dla małego czytelnika. Musi uważnie śledzić jego losy, ponieważ na końcu książeczki czeka go nie lada niespodzianka. Jeśli uda mu się rozwiązać zagadki otrzyma wspaniały, unikatowy order Jacka Maroo! Dodatkowa mobilizacja dla maluchów, by uważały i czytały (oraz oglądały) książkę z uwagą i zrozumieniem.
Nic dodać, nic ująć. „Jack Maroo” to z pewnością książeczka, którą zobaczy moje dziecko, kiedy będzie się uczyło liczb.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz