Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

czwartek, 13 grudnia 2012

Jak przestać się martwić i zacząć żyć - Dale Carnegie

Wydawnictwo: Studio Emka
Warszawa 2012
Oprawa: miękka
Liczba stron: 365
Przekład: Paweł Cichawa
ISBN: 978-83-60656-09-9



Jak przestać się martwić i zacząć żyć" to książka, która – zgodnie z głoszoną na okładce wieścią – sprzedała się w ponad sześciu milionach egzemplarzy. Już to samo powinno każdego zastanowić. Cóż takiego jest w tej, niewielkich rozmiarów, książeczce takiego magicznego, że tyle osób postanowiło ją kupić, a pewnie także przeczytać?
Zdawać by się mogło, że to kolejna pozycja, która ma nas za pomocą kilkuset stron uleczyć z wszelkich problemów i pokazać świat przez różowe okulary. Otóż nie – Carnegie nie daje nam złotej zasady. Opowiada historie wielu ludzi, których zżerały stres, zmartwienia, wyolbrzymione problemy. Niektórzy z nich byli na skraju wytrzymałości – niszczyli własne rodziny i siebie, a nawet chcieli popełnić samobójstwo. Chorowali na wrzody i inne dolegliwości, które były bardziej skutkiem podświadomości, niż rzeczywistej nieodporności fizycznej organizmu. Co się w ich życiu zmieniło i jak ma to nas naprowadzić na własne nasze sposoby pozbycia się zmartwień?
Autor w przystępny i bardzo obrazowy sposób pisze o tym, co stres może zrobić z normalnego człowieka. Podaje nam na tacy przykłady ludzi bardziej i mniej znanych. Nie podaje jednak złotego przepisu. Nie daje ryby – daje wędkę. Podpowiada, jak inni poradzili sobie z tym problemem, a dzięki temu proponuje, czego możemy spróbować. Jednak to my sami musimy przeprowadzić swoisty "rachunek sumienia" – dojść do tego czym i dlaczego się przejmujemy. Następnie możemy spróbować sposobów, które pomogły innym – z pewnością któryś z nich i nam pomoże, który jednak – tego możemy się dowiedzieć jedynie próbując.
Czytając tę książkę, byłam cały czas pozytywnie naładowana energią. Zachciało mi się zrobić tyle różnych rzeczy... Nieprawdopodobne, jaką siłę można czerpać z tych 365 niewielkich stron. Muszę również zauważyć, że nigdy nie byłam przekonana do tego typu pozycji i pewnie sama bym sobie tej książki nie kupiła. Dostałam ją w prezencie od Męża, kiedy zauważył, że więcej się martwię i płaczę, niż uśmiecham. Nadal zdarza mi się płakać i martwić. Przede mną pewnie jeszcze długa droga, ale dzięki radom pana Carnegie łatwiej mi te problemy pokonywać. Teraz budzę się rano i zgodnie z jego zaleceniem myślę o czymś pozytywnym, dziękuję Bogu za dary, które otrzymałam, zamiast prosić o więcej i więcej.
Nie ma pewnie w tej książce niczego wielce odkrywczego – wiele jest podobnych pozycji na półkach w naszych księgarniach. Ta jednak była jedną z pierwszych i zdecydowanie jest naprawdę warta kupienia, przeczytania i tego, by zacząć ją wcielać w życie.
Owszem, kilka błędów znalazłam, przede wszystkim pod koniec lektury – zupełnie, jakby korekta przysnęła na finiszu. Poza tym jednak spisała się naprawdę dobrze.
Mnie natomiast ta książka zachęciła do przeczytania innej pozycji autorstwa Dale'a Carnegie, jego najbardziej bodaj znanego dzieła – "Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi". Poza tym najlepszą chyba rekomendacją jest fakt, że chcę tę książkę kupić mojej Mamie i myślę, że pomoże jej pokonać wiele zmartwień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz