Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

czwartek, 4 kwietnia 2013

Kronika koszmarów - Michał Gacek



Wydawnictwo: Atropos*
Kraków 2008
Oprawa: miękka
Liczba stron: 163
ISBN: 978-83-927239-0-5

„Kronika koszmarów” to debiut Michała Gacka. Dziewięć zróżnicowanych opowiadań łączy dreszczyk emocji towarzyszący ich czytaniu. Rzeczywistość przedstawiona przez autora to świat, jaki znamy oraz świat, którego się obawiamy – czasami otwarcie, czasami skrycie, nieraz nawet nie zdając sobie z tego do końca spawy. Tajemniczy, trochę przerażający, fantastyczny. Opowiadania poruszają tematy ciężkie, nie dając żadnej odpowiedzi na zadawane pytania – zmuszają jedynie do myślenia, do zastanowienia się nad tym, co nas otacza, czego się obawiamy i… dlaczego tak się dzieje. Michał Gacek dotyka naszych lęków, uwalnia je i… no cóż, dalej musimy już sobie z nimi radzić samodzielnie.
Nie brak tu tematów tabu – kazirodczych marzeń, pedofilii, magii, czy prawdziwego obłędu (w klinicznym tego słowa znaczeniu).
„Pora karmienia” to przerażająca historia traktująca o codziennym problemie – czyli możliwych skutkach zdrady. Czy tajemnicza kobieta jest rzeczywiście więziona przez swego męża, a jej uczucie względem Adam prawdziwe i czyste? Jak wielką rolę odgrywają pozory? Czy naprawdę widzimy jedynie to, co chcemy zobaczyć w drugim człowieku? Wiele pytań doprawionych przerażającą wizją i niebyt przyjemnym zakończeniem Nie radze czytać w czasie posiłku.
„Królicza łapa” z kolei traktuje o tym, jaki wpływ na człowieka może mieć będący blisko pedofil. Nawet, jeśli nie pamięta, nawet, jeśli do końca nie wie, czego się obawia, dlaczego, jaki jest tej obawy przyczyna – Tomasz nie lubi jeździć do domku letniskowego i nie chce myśleć o starym Pawle, któremu pomagał pewnego lata. Mimo to jednak pewnego dnia skusi się na „powrót do korzeni”. Znana od dawna zależność między katem i ofiarą jest w tym przypadku prawdziwa, mimo że towarzyszy jej tajemnicza, rozrastająca się wokoło doku Pawła grzybnia, która na końcu okaże się znacznie bardziej istotna, niż to się może początkowo zdawać. Nie mogę jednak nie zadać pytania, które naszło mnie zaraz po zakończeniu lektury tego tekstu – dlaczego dziewczyna, a późniejsza narzeczona Tomasza nie dostała imienia? W końcu aż tak nieistotna dla jego historii nie była…
„Człowieka ze szkła” czytałam z dużym napięciem, choć z pewnością nie nazwałabym tego opowiadania koszmarem. Być może tytuł zepsuł w pewnym stopniu frajdę, od razu bowiem można się było domyśleć, że Jakub jest nie do końca ludzki. Szkoda, bo sam tekst jest świetny i zdecydowanie przypadł mi do gustu.
Magia i wiara pojawiająca się znów w opowiadania „W cieniu”. Przerażająca wizja, mówiąca o zależności córki od ojca (i ojca od córki) – tajemniczy korze, który wedle legend jest porożem samego diabła, okultyzm ze starych ksiąg, domek na odludziu i dziewczyna, która jest właściwie niewidzialna (Jak? Przekonajcie się sami.). To jedno z tych opowiadań, przy których rzeczywiście się bałam.
Genialne opowiadanie „Muzyk”, którego zakończenia nie sposób przewidzieć, zapadnie mi na długo w pamięci. Świetne połączenie legend, mitów i baśni z wiarą chrześcijańską, polską wsią i urzekającą muzyką. Och, wspaniałe, a jednocześnie koszmarne. Podróż do wnętrza studni, tajemnicze stwory wylatujące z wewnątrz, dziwne osoby pojawiające się we wsi, okrutne pokutne biczowanie… Trudno wybrać, które z opowiadań zawartych w „Kronice koszmarów” jest najlepsze, jednak „Muzyk” z pewnością należy do czołówki.
Ciężarna kobieta. Przesiąknięta pleśnią i brudem piwnica pełna słoików z domowymi zaprawami. Paskudne stworzenie przypominające olbrzymią gąsienicę. Oto „Nieproszone”. Brrr… Jak bardzo matka związana jest ze swym nienarodzonym dzieckiem i co odczuwa na myśl, ze pewnego dnia ono się urodzi i nie będzie już jej częścią? I czy to dziecko jest rzeczywiście… ludzkie? Świetny tekst, zdecydowanie można go opatrzyć etykietką „groza”. Na same wspomnienie mam już dreszcze. Próba wejścia w kobiece ciało (i poniekąd duszę) wyszła autorowi naprawę rewelacyjnie.
„Handlarz” przeraża na całej linii. Chyba właśnie poprzez połączenie tego, co zwyczajne z tym, co  założenia przynajmniej nietykalne. Porwany, wieziony w bagażniku samochodu handlarz… Cóż mu zrobią? Tortury? Bolesna śmierć? Czego chcą oprawcy? Nie to jednak okaże się najstraszniejsze w tej zagmatwanej historii, mówiącej tak naprawdę o… wielkiej miłości. Czy wiemy, czego sobie czasami życzymy? Należałoby się chyba nad tym porządnie zastanowić – czy nasze marzenia i życzenia nie są czasami Zyt pochopnie wypowiedziane i co by się stało, gdyby jakaś moc była w stanie je spełnić.
„Mieszkanie z widokiem do wewnątrz”… Hmmm… Początkowo miałam wrażenie, że to powtórka z „Poddasza” Pilipiuka. Ostatecznie okazało się, że to zbieg okoliczności, historia Michała Gacka opowiada o czymś innym, traktując przede wszystkim o obędzie spowodowanym zamieszkaniem w tajemniczym mieszkaniu. Mimo to – „Poddasze” bardziej mi się podobało, a „Mieszkanie z widokiem do wewnątrz” uważam za tekst najsłabszy w „Kronice koszmarów”, choć nie znaczy to wcale, że zły.
Dobiegając do końca – „Młodsza siostra” to znów temat tabu – kazirodcze zauroczenie – połączone z magią, wiedźmami i nie do końca wyjaśnioną więzią, która łączy bliźniaczo urodzone dzieci. Świetny tekst, który niemalże spowodował, że straciłam paznokcie – kusiło, by trochę je poobgryzać. Genialna kreacja Łucji!
Nie znajdziecie w „Kronice koszmarów” aż ta dużo krwi i ludzkich chrapów, jak można by przypuszczać. Groza, która bije od stron tego zbioru jest zupełnie inna – psychologiczna, bo i autor psychologią się na c dzień zajmuje. Mrok, tajemnice, nieznane i fantastyczne stwory przeplatają się tu ze zwyczajną codziennością. Mamy i miasto i  wieś. Wykształconych ludzi sukcesu, studentów i wiejskie społeczeństwo. Wszystko to w zakrzywionej rzeczywistości, w której nie ma rzeczy niemożliwych. Dziwne skrzypienie może oznaczać przecież buszujące za ścianą szczury, ale także i jakąś tajemną moc, a urzekająco piękna kobieta okazać się może tak aniołem, jak i wiedźmą. Niecodzienne okoliczności, niecodzienne miejsca, niecodzienne sytuacje, a jednak przecież tak nam bliskie. To, czego się boimy, co nas przeraża i każe podrywać się z fotela późnym wieczorem, albo mocniej zakrywać głowę kołdrą, gdy budzi nas w środku nocy. Wyśmienity debiut!
Minusy? Za mało, ciągle niedosyt, bo i przecież „Endemia” długa nie jest, a kolejnej pozycji autora nie ma. Coś jeszcze? Cóż, korekta mogłaby być znacznie lepsza, delikatnie mówiąc.

1 komentarz:

  1. Wszystko się w recenzji zgadza. Co znaczy dobry redaktor można się było przekonać, porównując "Kronikę" z późniejszą "Endemią", gdzie sprawy w swoje ręce wzięła Asia Mika-Orządała. Co do samych opowiadań, to rzeczywiście "Mieszkanie..." to chyba najsłabszy z wybranych tekstów, ale co ciekawe - to właśnie ten tekst opublikowało świętej pamięci SFFiH.

    OdpowiedzUsuń