Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

piątek, 4 września 2015

Plan Andersa – Piotr Langenfeld

Wydawnictwo: WARBOOK
Ustroń 2015
3. tom serii
Oprawa: miękka
Liczba stron: 400
ISBN: 978-83-6452-329-8






Po bardzo pozytywnie przeze mnie ocenionych dwóch wcześniejszych tomach cyklu przychodzi czas na zakończenie. Chociaż, czy na pewno "Plan Andersa" to ostatnie słowo Langenfelda? To jeszcze nie jest pewne. Cieszycie się? Ja nie jestem przekonana, czy kolejna powieść z cyklu by mnie zadowoliła, ponieważ... no właśnie, "Plan Andersa" nie powalił mnie na kolana, nie przyspieszył pulsu, nie sprawił, że rzuciłam wszystko i całkowicie zatopiłam się w lekturze. Wręcz przeciwnie. Rozpoczęłam czytanie w maju, przerywałam wielokrotnie, by znów wrócić, pomęczyć się chwilę i sięgnąć po coś innego. Szkoda, bo miałam wielkie oczekiwania. Co się stało?
Mamy jesień 1945 roku. Radziecka ofensywa napotyka na coraz to nowe przeciwności. Armia Czerwona coraz wolniej idzie na podbój Europy, ponosi coraz większe straty. Stalin zaczyna odczuwać lęk. Czyżby wokół niego zawiązano jakiś spisek? Czyżby najbliżsi współpracownicy chcieli zdradzić? Zdrada to mocne słowo, budzące prawdziwą grozę. Jak poradzi z nim sobie człowiek, który chciał podbić cały świat i któremu, początkowo, całkiem dobrze szło?
W "Planie Andersa" mniej niż w poprzednich tomach serii znajdziemy scen, w których znaczenie ma dyplomacja. Langenfeld skupia się tym razem przede wszystkim na linii ognia. Przeskakuje z Bawarii do Danii, Francji, by żołnierze znaleźli się na Śląsku. Te ciągłe przeskoki bywają bardzo męczące. Przyznać tu jednak należy, że dla wielkich miłośników militariów, broni, strategii walki sceny z pierwszej linii ognia z pewnością będą tym, co najbardziej im się w tej powieści spodoba. Autor wciąż wspaniale opisuje bitwy i zachwyca znajomością broni. Mnie to jednak nie wystarczyło.
Jak wspominałam we wcześniejszych recenzjach, Langenfeld nie stworzył przekonujących bohaterów, do których czytelnik mógłby się przywiązać. Ogrom postaci występujących w jego cyklu jest przeogromny, czasami mogą się nawet zacząć mylić. Najbliższy polubienia jest Jan Węgliński, ale i on pozostaje daleko w tyle, jeśli porównywać go do bohaterów innych powieści. Najlepiej Langenfeldowi wychodzi przedstawienie postaci historycznych i w tym aspekcie chylę czoło. 
Śmiały plan Andersa w końcu staje się rzeczywistością. Czy Rosjan uda się zmylić i pobić? Zaczyna się prawdziwa walka nerwów, chociaż... ja tych nerwów nie czułam. Starałam się wyobrazić sobie, co musieli czuć dowódcy znający cały misternie ułożony plan, ale jednak mi nie wyszło. Szkoda.
Powieść czytałam długo, czytałam wolno, nie miałam specjalnej ochoty do niej powracać. Akcja, choć z pozoru gnała, to właściwie była ślimacza. Nie znalazłam tu punktu zaczepienia – ani postaci, ani jakiegoś specjalnie interesującego motywu, który chciałabym lepiej poznać. Najbliżej temu były wydarzenia rozgrywające się w Meksyku, ale to jednak trochę za mało. Po prostu zabrakło wielkiego "wow!", na które liczyłam po lekturze poprzednich dwóch tomów cyklu. 
Z książką warto się zapoznać, by zakończyć serię. Może Wam się spodobać. Widziałam bardzo pochlebne opinie w Internecie, wiele osób bardzo chwali "Plan Andersa". Nie odradzam więc, ponieważ może po prostu miałam za wielkie oczekiwania.
Wydanie, jak na WarBooka przystało, bardzo ładne, bez większych zarzutów, z klasyczną, pasującą do serii okładką, dobrą redakcją. Nie mam uwag krytycznych.




Książka przeczytana w ramach Wyzwania:



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu WARBOOK 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz