Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

poniedziałek, 10 września 2012

Najdziwniejsze kraje. Poznać i zrozumieć człowieka

Liczyłam na coś innego. Cóż, przeliczyłam się i… na dobre mi to wyszło. Myślałam, że „Najdziwniejsze kraje” to pozycja podobna do innych krajoznawczych. Przeczytam w niej o niesamowicie ciekawych dzikich ludach, nieprawdopodobnie dziwacznych zwierzętach, urzekająco pięknych miejscach zapadających w pamięć. Tymczasem…
Książka ta porusza bardzo poważne problemy, dotyka tematów, o których za często się nie mówi, które w pewnym stopniu stanowią temat tabu. Jakich?
Traktuje o tym, jak władcy krajów trzeciego czy nawet czwartego świata wyprzedają należącą do państwa ziemię zagranicznym inwestorom. Cóż w tym dziwnego? Co strasznego? Otóż, ten niebagatelny proceder prowadzi czasami do wyprzedania nawet połowy gruntów nadających się w danym państwie pod uprawę. Co natomiast mają począć mieszkańcy żyjący z uprawy roli? Kto pomyśli o nich, kiedy w rachubę wchodzą naprawdę grube pieniądze?
Sporo w tej niewielkiej książeczce informacji dotyczących Azji. Przerażają tu jednak nie dzikie pantery żyjące w tamtejszych dżunglach, ale ludzie, którzy dla swoich braci i sióstr są niczym wilki. Czasami strach mnie ogarniał, kiedy zdawałam sobie sprawę, jak niedaleko są te kraje. Jak blisko… jak szybko możnaby się w nich znaleźć przy dzisiejszych możliwościach podróżowania, a jak daleko kulturowo się znalazły.
Fascynujący był esej – bo cała ta książeczka składa się z 17 esejów – o rewolucji kulturowej, która nastąpiła w Japonii w drugiej połowie dziewiętnastego wieku. Jej powody, jej sukcesy i uchybienia, wszystko, co przecież w dwudziestym wieku odbiło się na historii, gospodarce i kulturze całego globu. Aż trudno nieraz uwierzyć, że niecałe dwieście lat temu był to całkowicie zamknięty kraj, gdzie „obcy barbarzyńcy”, czyli Europejczycy i Amerykanie byli naprawdę niemile (i rzadko) widziani.
Esej traktujący o tym, kto obejmie duchową władze w Tybecie po obecnym Dalajlamie przysporzył mi chyba najwięcej problemów ze względu na nieznane określenia. Gubiłam się w imionach i stanowiskach. To, oczywiście, nie wina autora, ale pewnie mojej ignorancji. Doczytam jeszcze trochę o tych kwestiach, ponieważ temat jest naprawdę bardzo interesujący i zawiły. Świetnie też ilustruje, jakie panują układy i powiązania pomiędzy Tybetem i komunistycznymi Chinami.
Bez wątpienia największe wrażenie zrobił na mnie esej pod tytułem „Polowanie na białych Murzynów”. Wstrząsnął mną do głębi, hoc nie on jeden. Ale chyba najdłużej zapadnie mi w pamięci.
Gorąco polecam również zapoznanie się z tekstem o Eurabii, który daje sporo do myślenia i przedstawia naszą codzienność z trochę innej perspektywy, choć można się mu przeciwstawiać i mieć do niego wiele moralnych zastrzeżeń.
Najważniejsze chyba jest to, że autorzy tej pozycji pokazali nam świat z innego punktu widzenia. Nie rozpisywali się tu o zabytkach, które warto zobaczyć, historii, którą należy poznać, ani bohaterach, o których powinniśmy przeczytać. Przedstawili problemy, które palą ludzi zamieszkujących ciekawe rejony świata. Zadają też pewne istotne pytanie między linijkami swych tekstów – czy wyjeżdżając na zagraniczne wakacje, myślisz w ogóle o ludziach, którzy tam żyją? O ich problemach? Ich zgryzotach? Ich boleściach? A jeśli nie, to czy nie jest na to najwyższy czas?
Uważam, że jest to jednak z tych pozycji, które naprawdę warto mieć w swojej biblioteczce, a nie tylko pożyczyć i przeczytać. To niewielka książeczka, do której warto co jakiś czas wracać. Choćby po to, by nie popaść w totalną znieczulicę.
„Najdziwniejsze kraje. Poznać i zrozumieć człowieka” została wydana „pod patronatem” Focus Cywilizacje. Można ją zakupić w księgarniach, bądź z czasopismem (numer wrześniowy) oraz w sprzedaży wysyłkowej, choć z pewnością pojawi się również na Allegro.
Jedyne zastrzeżenie, jakie mam – dlaczego nie wyjustowano tekstów w ramkach? Czyta się to ciężko, nieprzyjemnie i psuje cały efekt. Zamiast skupić się na ważnych tematach w nich poruszanych, wkurzałam się, że moje biedne oczy muszą biegać po krzywych linijkach, jakby nie wystarczyło im już szare tło. Reszta książki jest naprawdę dobrze złożona, znalazłam bodaj dwa (niewiele znaczące) błędy, ale te tabelki mnie dobiły. A że jest ich dużo, to niestety za nie stawiam spory minus.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz