Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

czwartek, 6 września 2012

Coś na progu #3

Trzeci numer dwumiesięcznika „Coś na progu” (numer specjalny) jest doprawdy niezwykły. Poza jednym artykułem i (tradycyjnie już) komiksem znajdziemy w nim aż jedenaście opowiadań. Z powodzeniem więc można go zakwalifikować nie tylko jako czasopismo, ale i zbiór opowiadań.
Zgodnie z założeniem – fantastyka spotyka się tu z horrorem, kryminał z opowieściami niesamowitymi, a do tego wszystkiego mamy jeszcze okazję przeczytać wywiad z… Arturem Conan Doylem.
Przyciągająca wzrok okładka, poręczna wielkość – „Cocia” można włożyć spokojnie do damskiej torebki, a nawet do kieszeni (sprawdziłam). Genialnie wykonana, pulpowa oprawa graficzna każdego tekstu dodaje jeszcze smaczku.
Co mamy w środku merytorycznie? Solomona Kane’a, pogromcę zła, który tym razem spotyka na swej drodze pewnego bardzo rozsierdzonego ducha, którego celem „życiowym” jest… zemsta. Ciemno, strasznie, chłodno. Ciarki na plecach mile widziane i raczej nie da się ich uniknąć.
Bram Stocker opowiada pewien epizod dotyczący najbardziej znanego w historii literatury hrabiego, czyli Drakuli. Z tym, że nie liczcie na bliskie spotkanie z wampirem, tajemnicze ugryzienia i wszystko to, co dzisiaj kojarzy nam się z wampiryzmem. O, nie. To opowiadanie z pewnością Was zaskoczy.
Trzecie opowiadanie z gatunku horror to „Gwiazda McIlvane’a”. Zupełnie nowe (choć historia napisana w 1952 roku) spojrzenie na ludzkość i… kosmitów. Bo dlaczego zawsze muszą być oni humanoidalni? W końcu niejeden człowiek podważał już to założenie, a jednak… wszędzie takich właśnie mieszkańców kosmosu spotykamy. Co, jeśli jesteśmy jedyni w swoim rodzaju (co wcale nie znaczy, że lepsi od innych), a technologia stworzona przez obcych działa na nas zupełnie inaczej, niż mogliby się tego spodziewać? I jakie zrodziło skutki? Nieprawdopodobnie genialna historia o poszukiwaniu miejsca dla siebie i zrozumienia. Gorąco polecam.
Dwa opowiadania oznaczono szyldem „opowieści niesamowite”. Jest to ciekawa przygoda profesora Challengera, drugiego po Holmesie ważnego bohatera, którego stworzył Conan Doyle. Cóż, ze wszystkich opowiadań zawartych w „Cosiu” ta chyba najmniej przypadła mi do gustu, ponieważ okazała się zbyt przewidywalna. Może to upływ czasu. Dzisiaj tyle już widziano, słyszano, czytano. Historie, które szokowały w czasach, gdy pisał Doyle, niekoniecznie zaskakują dzisiaj. W każdym razie nie jest to opowiadanie, które można porównać do genialnych utworów o szalonym nieco detektywie ze Scotland Yardu.
Natomiast „Zielony księżyc” Fritza Leibera to… majstersztyk w każdym calu. Zaskakuje non stop, zwroty akcji są niespodziewane i szokujące, opowiadanie trzyma napięciu przez każdą sekundę i na długo jeszcze zapada w pamięć i męczy szare komórki. Utwór ma już ponad pięćdziesiąt lat i możnaby się spodziewać, że się nieco przeterminował, a jednak nic w tym rodzaju. Nadal żywe są nasze strachy przed apokalipsą wynikającą z zagrożenia atomowego, a „Zielony Księżyc” idealnie wpasowuje się w różne scenariusze takiej zagłady, przestrzegając, dając jednocześnie nadzieję, a później… To już musicie doczytać sami.
Przechodzimy do działu science fiction, a tu spotkanie z mistrzem Frankiem Herbertem. „Brakujące ogniwo” to opowiadanie, które stoi u podwalin jego powieści „Twórcy Bogów”. Ciekawe, nietuzinkowe, ale jakby czegoś mu brakowało. Najgorsze, że w tym niedługim tekście błędów naliczyłam więcej, niż na pozostałych 90 stronach razem wziętych. Przykro… Tłumaczenie takie sobie – następnym razem będzie lepiej. Skąd wiem? Nie powiem J
Dużo lepiej w tej kategorii wypadło opowiadanie „Koszt życia”, choć i ono mnie nie poraziło. Spodziewałam się jakiegoś wielkiego zakończenia, a tu… Pomijając jednak samo zakończenie – jest to bardzo dobra pozycja, która daje do myślenia. Ładnie napisana, ciekawie przedstawiony świat przyszłości, porusza ważne problemy. Warto do niej zajrzeć.
Kryminałów w tym „Cosiu” mamy dwa i oba są bardzo wysokich lotów. „Podpalenie oraz…” Hammetta to świetnie poprowadzona intryga. Kalifornia, lata przypuszczalnie dwudzieste (nie sprecyzowano, ale można się domyślić po niektórych poszlakach; wszakże to kryminał, więc poszlaki są pożądanym zjawiskiem). Tajemnicze podpalenie, w którym ginie dziwny właściciel domu. Kilku podejrzanych, którzy jednak wydają się niezdolni do popełnienia takiej okrutnej zbrodni. Jakie tajemnice skrywają, jakie zależności? Kryminał przez duże K.
„Przygody Sherlocka Holmesa i Nata Pinkertona w Rosji: Tajemnica Fontanki” to już historia wielkiego kalibru, nie tylko dlatego, że jest najdłuższa w tym zbiorze. Który ze znanych detektywów okaże się lepszy i odkryje tajemnicę znikającej łodzi i porwanej księżniczki Olgi? Z pewnością ich równoległe śledztwa pozwolą Wam puścić wodze fantazji i zapoznać się jeszcze lepiej z metodami dochodzeniowymi z czasów, gdy CSI nie miało jeszcze nic do gadania. Świetnie napisana, żywiołowa opowieść, idealnie oddająca realia epoki, z genialnym przestępstwem i wcale nie takim prostym rozwiązanie zagadki. Godna samego Conan Doyle’a, choć autorem jest Paweł Orłowiec.
Doyle’a w tym numerze sporo, ale właściwie nie ma się co dziwić – wszakże wielkim pisarzem był i położył podwaliny pod współczesny kryminał. Tak więc po jego opowiadaniu i po utworze, w którym występuje jego główny bohater – czas na… wywiad z zaświatów. Jeśli macie ochotę bliżej poznać sir Artura, z pewnością Was nie zawiedzie.
Na deser errata – opowiadanie Pawła Pollaka. Proste i… przerażające. Bardzo smaczny deser traktujący o tym, jak ze zwykłego nieszczęśliwego człowieka rodzi się morderca. I jakie konsekwencje swego zbrodniczego czynu musi czasami ponieść. Ku przestrodze, nie tylko niezadowolonym mężom i żonom.
Wisienką na tym przepysznym torcie pełnym tajemnic i grozy jest komiks Krzysztofa Chalika.
Nie ma co – zbiór opowiadań, jak się patrzy. Dobrze dobrane, ciekawe, wzbudzające wiele emocji utwory. Trzymające w napięciu, mądre, ozdobione jeszcze rysunkami, wydane w poręcznej formie. Nic dodać, nic ująć. Ja mam swoje typy na najciekawsze (mogę zdradzić, że są to: „Gwiazda McIlvane’a, Zielony Księżyc i Przygody Sherlocka Holmesa i Nata Pinkertona w Rosji: Tajemnica Fontanki), Wy z pewnością również swoje znajdziecie, ale najpierw musicie przeczytać. Na dodatek – wszystko o za jedyne… 8,90 zł!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz