Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

wtorek, 19 lutego 2013

Wyspa złoczyńców - Zbigniew Nienacki

Wydawnictwo: Krajowa Agencja Wydawnicza
Łódź 1983
Oprawa: miękka
Seria o Panu Samochodziku, część pierwsza
Liczba stron: 203
Ilustracje: Krzysztof Wieczorek
ISBN: 83-03-00179-5


Zabrałam się do poznawania Pana Samochodzika dość późno – mając lat dwadzieścia dziewięć. Na dodatek zaczęłam od części 28. – nawet napisanej nie przez Nienackiego. Mój Mąż postanowił mnie więc nieco doszkolić i pokazać, jak wiele straciłam w młodości. Wyszperał z piwnicy kilka pierwszych tomów przygód pana Tomasza i… po niemal roku zabrałam się do pierwszego z nich.
Rany, nawet na okładce nie jest napisane, że to seria o Panu Samochodziku, choć sama okładka jest zachęcająca.
Pan Tomasz, mieszkaniec Warszawy, dostaje w spadku po zmarłym wuju z Krakowa ”murowany garaż oraz znajdujący się w nim pojazd mechaniczny”. Cóż to jednak za pojazd! Wygląda jak połączenie czółna i namiotu, na dodatek w środku zegarów co nie miara, jakiś śmieszny diabełek kiwający co i rusz główką i wyciągający raz po raz czerwony jęzorek… Wszyscy się z pana Tomasza śmieją, widząc go na drodze. Nie osądzaj jednak książki po okładce, mówi stare polskie porzekadło. Bo i „sam” – jak został ów pojazd nazwany – to jest doprawdy niezwykły wehikuł.
Przygoda przyzywa naszego bohatera. Przybywa w okolice Torunia i Ciechocinka, gdzie będzie poszukiwał starych zbiorów ukrytych zaraz po wojnie przez uciekającego przed Armią Czerwoną dziedzica Dunina. Skarb to jedno, przyplączą się w okolicy jednak i kłusownicy, a także okrutna banda złoczyńców. I choć większość członków szajki Barabasza już od ponad piętnastu lat spoczywa we wspólnej mogile na wyspie – skutki ich niecnych działań trwają i wywołują w okolicy niemałe zamieszanie.
Świetnie poprowadzona fabuła, która sprawia, że do ostatniej chwili nie wiemy, kto tak naprawdę jest oszustem, a kto bohaterem pozytywnych. Ciekawe postaci, piękny język, dzielni harcerze, zapierające dech w piersi pościgi i wspaniałe widoki okolic Wisły. Wszystko to razem jest świetnym zaproszeniem do wspólnej przygody i zachętą do zajrzenia do kolejnych części przygód Pana Samochodzika.
Powieść napisana w roku 1964 nadal bawi, trzyma w napięciu, uczy, rozczula. Przy okazji, właśnie dzięki temu, że od jej pierwszego wydania minęło już niemal pięćdziesiąt lat, pokazuje, jak Polska wyglądała w latach sześćdziesiątych, kiedy żywe jeszcze były wojenne wspomnienia, a przyroda pozostawała w niektórych miejscach nieokiełznana. Mieszkając obecnie pod Warszawą nie mam okazji zobaczyć tej nieco dzikiej, zarośniętej zielenią Wisły, o której pisze Nienacki, a szkoda – chciałabym.
To historia tak zachwycająca, że nie wiem, dlaczego uważana jedynie za powieść dla dzieci i młodzieży – ja bowiem najmłodszym wiekiem już nie grzeszę, a jestem nią całkowicie urzeczona. Pod każdym względem.
Spodobały mi się również śliczne ilustracje, a fakt, że błędów znalazłam naprawdę malutko (na palcach jednej ręki można policzyć) sprawia, że frajda była tym większa. Nie mogę się już doczekać kolejnych tomów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz