Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

środa, 9 października 2013

Kudłacz – H. Beam Piper

Wydawnictwo: Solaris
Stawiguda 2013
Oprawa: miękka
Liczba stron: 246
Tytuł oryginału: Little Fuzzy
Przekład (z angielskiego): Wiesław Lipowski
Seria: Kudłacze, tom I
ISBN: 978-83-7590-095-8




Kim jest tytułowy Kudłacz? To przemiłe, futrzaste zwierzątko zamieszkujące planetę Zaratustra... Zaraz, zaraz, czy aby na pewno zwierzątko? Właśnie to jest tematem przewodnim świetnie napisanej powieści H. Beama Pipera.
Historia spisana w 1962 nadal wciąga, jest tak samo aktualna, jak przed półwieczem. Czy bowiem i dzisiaj nie można zauważyć, że prawda często przegrywa tam, gdzie walka dotyczy wielkich majątków? Czy Kudłacze zostaną uznane przez społeczeństwo za istoty rozumne, równe człowiekowi i kilku jeszcze innym gatunkom zamieszkującym poznany wszechświat?
Piper kreśli nam niesamowita opowieść o prawdzie, walce o dobro, obronie słabszych i tym, jak często to ci źli wygrywają... nieczystymi środkami, oczywiście. Jednocześnie to nie tylko pasjonująca powieść sf, ale niesamowita walka z administracją i sądami. można przyrównać do najlepszych powieści gatunku, ktory został rozpropagowany przez Johna Grishama.
Kudłacze są słodkie, niewinne i zachowują się jak małe dzieci. Przywiązały się do swego opiekuna, poszukiwacza kamieni słonecznych, Jacja Hollowaya. Mimo niewielkich rozmiarów i swojej słodkiej naiwności, że ci "Duzi" są dobrzy, skoro taki właśnie jest Papcio Jack, potrafią o siebie zadbać. Żaden człowiek bowiem tak szybko i skutecznie nie potrafi pokonać wielkich krewetek, które, jak na złość, tego roku sa prawdziwą plagą i zmorą dla mieszkańców planety.
Czy Jack Holloway i jego przyjaciele zwyciężą walkę o godność i poszanowanie, która przyjdzie im stoczyć z wszechwładną, jak się może wydawać, kompanią Zaratustra, której bardzo zależy, by Kudłacze okazały się jedynie zwierzątkami? W grę wchodzi naprawdę olbrzymia stawka – i to dla obu stron konfliktu.
Powieść Pipera jest bardzo dobrze napisana warsztatowo. Poza tym sama historia jest bardzo interesująca i trudno się od tej książki oderwać. Jak by tego było mało – wydawnictwo Solaris postarało się o dobrą korektę i ładną okładkę – klimatyczną, "szytą na miarę" dla starego, dobrego sf. Znajduję absolutnie same plusy.
"Kudłacz" to pierwsza część trylogii (choć, czy aby na pewno jedynie trylogii?). Dostępne są w Polsce również "Kudłacz rozumny" oraz "Kudłacze i inni ludzie" tegoż samego wydawnictwa. Sama już nie mogę się doczekać, kiedy wpadną w moje łapki, choć chyba przyjdzie mi poczekać do Bożego Narodzenia.
Chciałabym jeszcze kilka słów napisać o samym autorze, jako że – niestety – jest on w Polsce mało znany, a wielka to szkoda, ponieważ napisał naprawdę rewelacyjne teksty (jeden z nich, opowiadanie "Ostatni wróg" przyszło mi nawet tłumaczyć do "Antologii sf" wyd. Solaris). Amerykański autor żył zaledwie sześćdziesiąt lat, kończąc swe ziemskie losy w tragiczny sposób – popełniając samobójstwo. Zdążył jednak stworzyć niepowtarzalne światy i fantastyczne opowieści, które do dzisiaj zapierają dech w piersiach i inspirują kolejne pokolenia. Nawet sam George Lucas przyznaje, że Kudłacz był pierwowzorem istot zamieszkujących księżyc Endor w "Powrocie Jedi". Jednak nie trylogia o Kudłaczach jest najbardziej popularnym dziełem Pipera. Najbardziej znany jest z serii "terro-Human oraz serii Paratime (do której właśnie należy "Ostatni wróg"). Warto zajrzeć do jego twórczości, gorąco polecam nie tylko "Kudłacza"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz