Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

poniedziałek, 13 lipca 2015

Pasterz świata – Louis de Wohl

Wydawnictwo: Wydawnictwo Diecezjalne 
i Drukarnia w Sandomierzu
Sandomierz 2014
Oprawa: miękka
Liczba stron: 220
Tytuł oryginału: Pope Pius XII.
The Word's Shepherd
Przekład (z angielskiego): Ewa Chmielewska-Tomczak
ISBN: 978-83-257-0727-9






Gdzieś na jakiejś stronie mignęła mi swego czasu okładka. Akurat wówczas byłam w trakcie sczytywania swojej własnej powieści – której głównym bohaterem jest ksiądz. Nie miałam jednak wówczas czasu na to, by przyjrzeć się tej pozycji bliżej, ale zanotowałam tytuł i autora. Minęło dobre pół roku. Zajrzałam do notesu i przypomniałam sobie, że miałam się zainteresować tą książką. Wiedziałam, że bardzo chcę ją przeczytać, a kiedy odkryłam, że opowiada o papieżu Piusie XII to nie miałam wątpliwości, że chcę to uczynić jak najszybciej. Udało się. Czy ta wydawnicza "nowość", która została napisana de facto w 1961 roku spełniła moje oczekiwania? Przeczytajcie dalej, a dowiedzie się, jak odebrałam "Pasterza świata".
Już sama biografia Autora jest interesująca i warto się z nią zapoznać. Szczególnie, że w książce znajdziecie taką mini autobiografię. Dziś de Wohl zdaje się być autorem zapomnianym, a w Polsce w ogóle kiepsko znanym. Mam nadzieję, że to się jednak zmieni i polski czytelnik będzie miał okazję poznać pozostałe jego powieści. Na obecną chwilę możecie nabyć po polsku przynajmniej dwanaście jego książek (mogłam któryś tytuł przeoczyć). Ja będę się starała przeczytać wszystkie, bo po tej znakomitej próbce, jaką dostałam, nie mam wątpliwości, że warto.
Czy powieści o świętych Kościoła mogą porwać czytelnika i sprawić, że zostanie on przeniesiony do innych czasów, a postaci, do których na co dzień się modli staną się mu naprawdę bliskie? Oczywiście, jeśli książka jest napisana tak, jak "Pasterz świata". Historia Eugenia Pacelliego pochłania całkowicie i nie sposób się od niej oderwać. Z bólem serca kładłam się spać, wiedząc, że czeka na mnie jeszcze ileś tam stron (cóż, obowiązki w pracy sprawiają, że nieraz trzeba się wyspać, choćby wolało się czytać do białego rana).
Cóż takiego niezwykłego jest w tej książce? Piękny język, dokładność opisów, naturalność dialogów, a do tego wspaniała historia człowieka, który marzył o spokoju i możliwości stania na czele niewielkiej owczarni, a dane mu było zostać pasterzem całego świata. De Wohl pisze z pasją i miłością. Miał okazję spotkać Piusa XII aż dwukrotnie, tym bardziej więc powieść ta była dla niego pewną osobistą i bardzo ważną historią do opowiedzenia.
Mały Eugenio powiedział pewnego dnia, że chciałby zostać męczennikiem za wiarę. Męczennikiem... ale bez gwoździ. Kiedy w końcu zaczęło się spełniać jego marzenie i podjął studia w seminarium, tak poważnie się rozchorował, że był bliski śmierci. Wyglądało na to, że nigdy nie zostanie księdzem. Jednak Eugenio Pacelli wierzył, że Bóg da mu to, co dla niego przeznaczył. Cierpliwie czekał i modlił się. Najpierw o powrót do zdrowia, później o cichą i spokojną parafię, w której będzie mógł zająć się ludźmi i ich problemami. Bóg miał dla niego inny plan, a młody ksiądz wiedział doskonale, że z Bogiem się nie dyskutuje. Pewnego dnia, w dniu swych 63 urodzin Duch święty wskazał na niego jako na nowego zastępcę Chrystusa na ziemi. Na tronie piotrowym zasiadał niemal dwadzieścia lat. Do dzisiaj pozostaje papieżem kontrowersyjnym, a o tym, czy jest święty czy nie być może żaden człowiek nie rozstrzygnie. Louis de Wohl nie miał jednak co do tego żadnych wątpliwości.
Możecie teraz powiedzieć, że biografia Pacelliego dostępna jest choćby na Wikipedii. Owszem, jest. Razem z tysiącami innych mniej lub bardziej naukowych opracowań dotyczących ludzi ważnych. Jednak "Pasterz świata" to nie biografia – to barwna opowieść o człowieku, który zawsze chciał służyć innym. O człowieku, na którego w latach II wojny światowej zwracały się oblicza tysięcy, o ile nie milionów, chrześcijan. Jedni widzą w nim papieża pokoju, którym tak chciał być, inni zrzucają mu, że nie był wystarczająco stanowczy w swym sprzeciwie wobec totalitaryzmów XX wieku. Jedni twierdzą, że ratował Żydów, inni uważają, że czynił to w zbyt niewielkiej skali. Jaki był naprawdę, trudno orzec. Po przeczytaniu "Pasterza świata" wiem jednak, że był człowiekiem wielkim. Jednocześnie słabym i silnym. Który zawsze chciał dobrze i którego ludzie po prostu wielbili i kochali, widząc w nim anioła. 
Książka jest wydana bardzo dobrze, nie mogę się przyczepić do korekty czy redakcji. Dodatkowym atutem są liczne fotografie. Szkoda jedynie, że nie zostały one podpisane. I to chyba naprawdę jedyny "minus", na jaki potrafię wskazać w tym przypadku. Nie mam wątpliwości, że tę książkę warto przeczytać przynajmniej raz.


 



Książka przeczytana w ramach Wyzwania:

Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu
 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz