Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

poniedziałek, 30 maja 2016

Fingerprint. Malujemy obrazki odciskami palców

Wydawnictwo: Jedność
Kielce 2016
Oprawa: miękka
Liczba stron: 48
Tytuł oryginału: Fingerprint. Disegnare con le impronte delle dita
Przekład (z włoskiego): Anna Gogolin
Ilustracje i projekty: Irene Mazza
ISBN: 978-83-7971-478-0









Kolejna fantastyczna książeczka dla dzieci od wydawnictwa Jedność zachwyca na wiele sposobów. Przyda się każdemu rodzicowi i opiekunowi, każdej przedszkolance, a także nauczycielowi nauczania początkowego o ile tylko osoby te zechcą wyjść poza szablon i wybrać się ze swymi podopiecznymi w niesamowitą przygodę ze sztuką.
We wspaniale napisanym wstępie, poza licznymi dobrymi radami dla dzieci chcących rozpocząć malowanie palcami, autorzy "Fingerprint..." zwracają uwagę, że w dawnych czasach człowiek mógł liczyć jedynie na swoje ręce i i nogi. To przy ich pomocy wykonywał wszystkie czynności, również tworzył sztukę. Fingerprint, czyli dosłownie odciskanie wzorów palcami u rąk jest więc w pewnym stopniu powrotem do źródeł, do... dzieciństwa ludzkości. I tak można to postrzegać. Jednocześnie jest wspaniałą przygodą ze sztuką i nauką, a w tym konkretnym przypadku również z przyrodą.
Pomysłów w książeczce znajdziecie co niemiara. Tworzenie kolejnych obrazków przedstawiono krok po kroku, pomagając dziecku nie tylko na kolejnych etapach twórczości malarskiej, ale również poprzez podpowiedzenie, których paluszków użyć do ukazania poszczególnych elementów grafiki, poprzez wskazanie możliwości użycia różnych barw, czy też skorzystania z ułatwiających pracę szablonów. Szablonów jest kilka, znajdują się one z tyłu książeczki i należy je przerysować i wyciąć. Tym jednak powinni się zająć rodzice, przynajmniej w przypadku najmłodszych artystów. 
"Fingerprint..." to jednak znacznie więcej niż katalog kształtów, które można przedstawić przy użyciu odcisków palców. Jest tu naprawdę wiele miejsca na własne prace. Dzieci mogą z powodzeniem traktować tę pozycję jako swoisty zeszyt ćwiczeń czy nawet album.
Całość podzielono na cztery kategorie, mianowicie: Co w trawie piszczy; Życie w zagrodzie; W gęstym i ciemnym lesie; Na dnie morza. Pomaga to usystematyzować florę i (przede wszystkim) faunę poszczególnych miejsc. 
Przy każdym obrazku jest krótki rymowany wierszyk o nim. Dzięki temu zabawa jest tym przyjemniejsza i bardziej wszechstronna. To nie tylko malowanie, ale również przyjemne dla ucha i wesołe rymowanki.
W zestawie znajdują się także cztery słoiczki z farbkami oraz paleta do ich rozrabiania.
Książeczka rozwija motorykę małą i wyobraźnię. Poszerza wiedzę o tym jakie zwierzęta (i nie tylko) można spotkać w różnych środowiskach. Wpływa pozytywnie na rozwój języka, uczy dzieci o rymach i rytmice zdania oraz o powstawaniu i łączeniu barw. Przy tym wszystkim jest także skarbnicą pomysłów i może służyć na długie lata.
Wartość tej pozycji pięknie oddają słowa Jeana Piageta, cenionego psychologa dziecięcego: "Jeżeli chcecie być twórczy, pielęgnujcie w sobie dziecko, wraz z jego fantazją i odkrywczym podejściem do życia".




Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa Jedność

2 komentarze:

  1. Ta książka musi być super, a sama sobie bym ją z chęcią kupiła i malowała palcami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że kusi również mnie, a jakby nie patrzyć – jestem całkiem dorosła :)

      Usuń