Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

wtorek, 4 czerwca 2013

ani żadnej rzeczy... - PM Nowak

Wydawnictwo: Czarna Owca
Warszawa, 2012
Czarna Seria
Oprawa: miękka
Liczba stron: 350
ISBN: 978-83-7554-444-2



„Bała się, jednak się bała. I była całkiem sama. Kot zniknął, chyba pod sofą, telefon był daleko, w przedpokoju. A przecież wszystko wskazywało na to, że będzie to zupełnie zwyczajne popołudnie, zwłaszcza kiedy udało jej się już bez żadnych niespodzianek dotrzeć z kuchni na werandę…” Tak właśnie rozpoczyna się debiut polskiego pisarza, kryjącego się pod inicjałami (czy na pewno?) PM Nowak.
Przyznam szczerze – zaczęłam czytać trochę przez przypadek. Miałam ochotę na kryminał. Czarna seria wydawała się świetnym pomysłem, więc chwyciłam "ani żadnej rzeczy...", nie mając nawet pojęcia, że autorem jest nasz rodak. Zdziwiłam się, na szczęście nie mogę powiedzieć, że tego wyboru żałuję.
"ani żadnej rzeczy..." to genialny kryminał, o którym można powiedzieć, że wpisuje się w kanon klasyki tego gatunku. Można spokojnie porównać go z pozycjami opowiadającymi przygody Sherlocka Holmesa, Colombo czy tych autorstwa Edgara Allana Poe, a to już niemały sukces, szczególnie dla debiutanckiej powieści.
Morderstwo w Podkowie Leśnej mogłoby zostać rozwiązane szybko, ale... Chociaż nie, znając nasz wspaniały wymiar sprawiedliwości – zdaje się cudem, że w ogóle zostało rozwiązane i to w mniej więcej tydzień. Nikt więc nie będzie narzekać, że jest ślamazarne, chociaż czepia się wieli faktów, wielu różnych osób. Top jest właśnie niesamowite w tej powieści – jasno widoczny główny wątek, wokół którego dzieje się wiele, a jednak nic go nie przyćmiewa. Wątki poboczne są tym waśnie, czym powinny – wątkami pobocznymi. I choć jest ich sporo jak na tak niedługą powieść, ani przez chwilę nie można się w nich zagubić, czy zastanawiać, o co właściwie autorowi chodziło. Sprawa jest jasna, jak słońce – choć akcja toczy się w listopadzie – kto zabił Katarzynę Cebulską? Czy jej mąż, czy może jego siostrzeniec (Mark Zuber), który przybył ze Stanów w nadziei zdobycia części rodzinnego majątku? A może to zupełnie obcy ludzie, czy też pierwszy małżonek denatki – były policjant, który spędził za pobicie ze skutkiem śmiertelnym aż osiem lat w więzieniu? Nie wykluczajmy jeszcze kilkunastoletniej córki z pierwszego małżeństwa, ani jej ukochanego psychoterapeuty. Podejrzani są także współpracownik Cebulskiego, lektor angielskiego, jego narzeczona, a przez ułamek sekundy i nauczyciel jazdy.Sporo ludzi, a jednak nie sposób się pogubić, kto jest kim. uważam, że to prawdziwy majstersztyk. Na dodatek każdy z bohaterów ma jakieś bardzo go wyróżniające cechy. Ot, choćby pan Cebulski nosi fioletowe garnitury, kapelusze i pali fajeczkę.
No dobrze. Kto prowadzi to śledztwo? Otóż mamy dwóch wybitnych osobników oraz całą plejadę przedstawicieli polskiego wymiaru sprawiedliwości na drugim planie. Pierwsze skrzypce zagrają w tej orkiestrze komisarz Jacek Zakrzeński i prokurator Kacper Wilk. Pierwszy z nich to stary policyjny wyga – wie, co, jak, kiedy, dlaczego... Od razu ma swoje podejrzenia, jakby wyczuwał zabójcę. Jednak i jemu przyjdzie się poważnie zastanowić nad tym, czy tym razem przypadkiem nie wytypował winnego zbyt szybko. Drugi to prawnik bez obycia, bez doświadczenia jeszcze. Niby młody (choć ojca ma bardzo wiekowego), a jednak straszliwie poważny. Nienaganne garnitury, odprasowane koszule, twarz gladka jak u niemowlaka. Jak im się będzie współpracowało i czy Kacper choć trochę się wyrobi przez te kilka dni, które przyjdzie mu spędzić w towarzystwie Zakrzeńskiego?
Genialnie Autor opisuje swych bohaterów, kreśląc ich portrety psychologiczne, a jednocześnie nie przygniatając nas nadmiarem wiedzy o nich, ani psychoanalityki. Są ludźmi z krwi i kości – takimi, jakich naprawdę możemy spotkać, czy to w Warszawie, czy w jakimś innym większym polskim mieście. Świetny był pomysł zmiany, jaką przeszedł w więzieniu Domaradzki, interesujący jest wątek córki Cebulskiej, ciekawe są fragmenty ukazujące, jak w takich sytuacjach działają dziennikarze, choć oczywiście nie można sobie Wojciecha Wolnego odczytywać jako ogół.
Właściwie rozwiązanie znajdujemy na ostatnich pięciu stronach. Już samo to sprawia, ze książka ma u mnie bardzo wysokie notowania. Nie udało mi się samodzielnie rozwiązać tej kryminalnej zagadki. PM Nowak tak skonstruował swą powieść, że zmusza poniekąd do analizy sprawy, jakby czytelnik był jednym ze śledczych. Niełatwo jednak odkryć prawdziwego zbrodniarza. każdy ma motyw i... każdy ma alibi. Kto zabił? Tego dowiecie się czytając "ani żadnej rzeczy...". To powieść z bardzo wysokiej półki, do samego końca nieprzewidywalna i trzymająca w napięciu, mimo że może się wydawać, iż momentami jest trochę powolna – jak to życie u progu zimy w Warszawie. 
Dobra korekta, intrygująca okładka i te niemal magiczne, a bardzo zachęcające dwa słowa: "Czarna seria". Nic dodać, nic ująć – tylko czytać. Polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz