Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

czwartek, 30 maja 2013

Nędznicy (tom I) - Victor Hugo

Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Warszawa 1972
Cykl: Nędznicy
Oprawa: miękka
Liczba stron: 505
Przekład: Krystyna Byczewska
Posłowie: Zbigniew Bieńkowski
ISBN: brak informacji




Trudno uwierzyć, że po zeszłorocznej premierze kinowego hitu, jakim okazał się spektakl "Les Miserables" ktoś mógł nie słyszeć o powieści Hugo. Jednak śmiem wątpić, by wielu z widzów rzeczywiście przeczytało tę historię, szczególnie, gdy zważyć, że składa się ona z czterech tomów – łącznie około dwóch tysięcy stron. Przypuszczam, że nawet Oscar dla Anne Hathaway nie zmobilizował dzisiejszego czytelnika na tyle skutecznie, by od razu sięgnął po dziewiętnastowieczną literaturę. Być może jednak się mylę, choć nie sądzę.
To moje drugie spotkanie z "Nędznikami". Po raz pierwszy czytałam tę monumentalną powieść jeszcze w czasach liceum, czyli kilkanaście bez mała lat temu. Zachwyciła mnie wówczas i na długo zapadła w pamięć. Obejrzałam następnie kilka wersji filmowych. Kiedy więc dostrzegłam plakaty promujące film, w którym na dodatek główna rola przypadła mojemu ukochanemu Hugh Jackmanowi, nie mogłam przejść obojętnie. Szczególnie, że kilka miesięcy wcześniej oglądałam zapis spektaklu zagranego w londyńskim Royal Albert Hall.
Film wspaniały, wzruszający, nie mogłabym się przyczepić do żadnego szczegółu. Choć byli i tacy, którzy straszliwie narzekali. Ja jestem zauroczona, co jakiś czas słucham sobie ścieżki dźwiękowej i nawet mój Mąż często "Les Miserables" chwali (a nie lubi ani dziewiętnastowiecznej literatury, ani filmów muzycznych).
Wróćmy jednak do powieści. Co podkusiło mnie, by do niej wrócić? Czy sam film, spektakl z Londynu, czy może fakt, że jesienią było mi dane odwiedzić paryski dom Autora wystarczyły? Nie. Wspomnienie, jak bardzo podobała mi się książka za pierwszym razem było bardzo silne, rodziło jednak obawy – czy po tylu latach nie zburzę sobie pewnej mitologii, którą obudowałam tę historię?
Zasiadłam do lektury pełna strachu i... Znów dałam się ponieść kwiecistemu językowi, spokojowi i napięciu, które płyną ze stron pierwszego tomu "Nędzników". To powieść nietuzinkowa, mądra, głęboka, poruszająca i barwna. Zachwycają w niej pełnowymiarowe postaci, dokładne opisy i – co dzisiaj jest już chyba mało popularne – wyczerpujące, długie dygresje, które czasami zdają się tworzyć trzon opowiadanej przez Hugo historii. Ot, choćby niemal sto stron o biskupie Myriel. Pamiętam doskonale, jak przy pierwszym zetknięciu z książką byłam przekonana, że to on wlasnie jest głównym bohaterem "Nędzników". Jakże zdziwiło mnie, gdy wówczas odkryłam, iż to opowieść o kimś innym. Jak niesamowicie czyta się opis bitwy pod Waterloo, który znów zajmuje około pięćdziesięciu stronic, a który Hugo przytoczył po to tylko, by w ostatnim akapicie przedstawić nam Thenardiera. Tego już dzisiaj żaden autor nie robi, a szkoda, gdyż zabieg ten nie tylko poszerza nasze widzenie świata przedstawionego, ale również zachwyca językiem i  pomysłowością.
Dobrze – dla tych, co się jednak ostali i nie mają pojęcia o fabule. To nie spoiler, ale słów kilka, byście wiedzieli, za co się zabieracie. W pierwszym tomie poznacie galernika Jeaa Valjean, który spędził w Tulonie dziewiętnaście lat za... ukradziony bochenek chleba. Po wyjściu na wolność spotyka własnie biskupa Myriel i od tego spotkania można powiedzieć, że rodzi się ponownie. Czy można z więźnia stać się szanowanym urzędnikiem? Czy da się uciec przed swoją przeszłością? Ścigany przez policjanta Javerta, Jean Valjean stanie przed wieloma dylematami. Podjęcie decyzji nie będzie ani proste, ani oczywiste. Hugo nie zadaje łatwych pytań, nie udziela też jasnych odpowiedzi. Dla niego świat nie jest czarno-biały, ma wiele odcieni szarości, a moralność też nieraz zależy od danej sytuacji. Do każdego człowieka należy podejść indywidualnie, system sprawiedliwości czasami zawodzi.
Jednocześnie pojawia się cała plejada pierwo- i drugoplanowych bohaterów. Z tych, których może najbardziej kojarzyć widz, należy powiedzieć o Fantynie oraz, wspomnianym wcześniej, Javercie. Życie Fantyny – krótkie i naznaczone wieloma przeciwnościami, nie ogranicza się jedynie do jej ostatecznego upadku, jak to widzimy w filmie. W powieści dowiadujemy się, kim własciwie była ta dziewczyna. Co lubiła, co sprawiało jej przyjemność, kogo kochała i dlaczego właściwie oddała swoją córeczkę na wychowanie zupełnie obcym ludziom. Javert również nie jest tylko kimś przywiązanym właściwie do Valjeana. To człowiek z krwi i kości, którego zachowanie, zasady moralne i podejście do życia jest spowodowane konkretnym wychowaniem i zdarzeniami z jego przeszłości.
Nadto należy zaznaczyć, iż bardzo ważnym bohaterem zbiorowym jest całe ówczesne francuskie społeczeństwo. Nie zapominajmy, że kiedy Jean Valjean został skazany na galery, trwała rewolucja, na wolność wrócił zaś po upadku Napoleona. Najburzliwszy okres w historii Francji był również najtruniejszeym dla niego. Nie był jednak dużo lepszy dla innych Francuzów i o tym trzeba pamiętać.
"Nędznicy" to zarówno powieść historyczna,  polityczna i społeczna. Wiele w niej rozważań natury moralnej, choćby w sytuacjach, które z naszego punktu widzenia wyglądają zupełnie inaczej, niż w czasie, gdy pisał Hugo. Widać w powieści, jak autor dojrzewał do niektórych teorii i opinii, jak zmieniał poglądy, jak klarowała się jego wizja świata.
Mój egzemplarz nie jest nowy – ma już swoje lata. Właściwie całkiem sporo. Jestem do niego przywiązana i nie pokusiłam sie o zakupienie nowego. Być może dobrze, gdyż jest bardzo dobrze zredagowany. Nie znajduję w nim błędów literowych, ani drukarskich. Ponadto przydają się zamieszczone z tyłu przypisy, a papier (mimo upływu przeszło czterech dekad) nadal pachnie farbą drukarską.
Gorąco polecam tę powieść właściwie każdemu, sama zaś niedługo zabieram się za drugi tom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz