Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

piątek, 12 lipca 2013

Adieu. Przyapdki księdza Grosera – Jan Grzegorczyk

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Poznań 2007
Oprawa: miękka
Liczba stron: 286
Seria: Przypadki Księdza Grosera, tom I
ISBN: 978-83-7506-782-8




"Nigdy nie wiemy, co nas prowadzi do Boga – powiedział. – Nieraz idziemy do Niego przez grzech i upadek."

Kiedy zważyć, że w pierwszym rozdziale ksiądz Groser – czyli właściwie Wacław Olbrycht – zastanawia się, czy nadal ma powołanie i czy odejście z kapłaństwa nie byłoby najlepszym rozwiązaniem... zdanie to pasuje, jak ulał. jednak nie zostawia sutanny, służy nadal, choć przyjdzie mu się tułać między jedną parafią, a drugą i to całkiem sporo czasu. Ponieważ Wacek (tak, księża też mają imiona, też mają zainteresowania i prywatne życie, jak każdy z nas) jest nie tylko kapłanem, ale również pisarzem. I to pisarzem dość poczytnym, choć pisuje dla prasy. trafne, mądre jego spostrzeżenia nie zawsze jednak radują zwierzchników, co przysparza mu wielu problemów. Przestać pisać? Może byłoby to jakieś rozwiązanie, jednak... "Życie nie jest konieczne, ale pisanie tak. Czy ktoś wiedziałby dzisiaj kim była Faustyna Kowalska, gdyby nie pisała swojego dzienniczka?"
Powieść "Adieu" jest mądra, zaskakująco prosta, a jednocześnie głęboka. Językiem, którym może dotrzeć do każdego czytelnika, Grzegorczyk przekazuje nam wiele prawd. Ot, choćby i taką, że księża są ludźmi, a nie jakimiś nadzwyczajnymi istotami bez grzechu. Upadają, jak każdy. Podnoszą się, by upaść ponownie,po czym znów wstają. A noszą w sobie znacznie więcej – bo także i nasze grzechy. Ukazując nie tylko jednego Wacława, ale również jego kolegów z seminarium, z jednej, czy drugiej parafii, zwierzchników – Autor maluje przed nami pejzaż polskiego duchowieństwa u progu drugiego millenium. Bo powieść pisana jest właśnie wtedy, kiedy Polaka zajmowała afera dotycząca poznańskiego arcybiskupa Paetza, kiedy bał się, że atak na World Trade Center może się powtórzyć także na polskiej ziemi, kiedy zastanawiał się, co przyniesie nowe tysiąclecie. Tematy te są aktualne także i dzisiaj, po upływie dekady ponad, ponieważ nadal są aktualne. Jak nie Paetz to inny. Jak nie WTC to wojna w Afganistanie, w Iraku. Jak nie nowy wiek, to kalendarz Majów...
Przede wszystkim jednak Grzegorczyk pięknie kreśli przed nami to, jak żyje przeciętny polski ksiądz. Gdyż widzimy w powieści kilka przykładów i każdy z nich jest inny. Żaden do końca dobry, żaden do końca zły. Wiele odcieni szarości w kapłańskim stanie. W kontekście posługi, przyjaźni, dochowania celibatu. Wiary, ewangelizacji. Życia rodzinnego. Powieść bowiem traktuje o wielu codziennych problemach, z którymi spotykamy się na co dzień w każdym z polskich domów. Nawet jeśli wydaje nam się on idealny – nadal przecież obowiązuje moralność wyznawana przez panią Dulską, a prawdy niejednokrotnie dowiedzieć się można jedynie w konfesjonale, albo... kiedy jest już za późno, by nieść pomoc. Grzegorczyk porusza więc takie tematy tabu jak alkoholizm, zdrada, złamanie celibatu, dążenie do bogactwa i wpływów, czy narkomania i samobójstwa. Nie boi się trudnych rozważań, a jednocześnie nie filozofuje nadmiernie, używając do tego wszystkiego prostego języka. Dociera do nas, otwiera oczy na bolesną prawdę, nie starając się moralizować. Do nas należy decyzja, którego z bohaterów polubimy, bo żadnego z nich Autor nie przekreśla. Tak, jakby żadnego z nich nie przekreślił Chrystus. Znamienne są tu słowa: "Według mnie każdy samobójca jest człowiekiem chorym, bo stracił instynkt samozachowawczy. A Bóg chorego człowieka nie opuszcza."
Osobiście nie mogę się doczekać, kiedy zakupię drugi tom z serii i poznam dalsze losy księdza Wacława.
Wydanie trafiło mi się idealne, bo pocket. poręczne, w sam raz do torebki, lekkie, laminowane. Super. Dodatkowym plusem jest to, że kosztowało zaledwie 14,99 PLN i znalazłam w nim tylko jedną literówkę. Co mnie najbardziej zaskoczyło – to brak jednego z ostatnich rozdziałów w spisie treści. Chyba jakiś drukarski chochlik się zabawił, ponieważ korekta spisała się na medal.
Pozostaje mi jedynie polecić Wam tę lekturę jako bardzo mądrą i pouczającą książkę, która otwiera oczy na wiele spraw dotyczących polskiego kapłana i Kościoła rozumianego jako wspólnota wierzących.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz