Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

czwartek, 21 listopada 2013

Czas honoru – Jarosław Sokół

Wydawnictwo: Zwierciadło
Warszawa 2012
Oprawa: Miękka
Liczba stron: 399
Seria: Czas honoru, tom I
ISBN: 978-83-63014-17-9






Jako rzekłam, tak się stało. Obiecałam Wam wkrótce recenzję "Czasu honoru" – oto ona.
Zaczynając od początku – choć myślę, że przynajmniej zdecydowana większość Polaków zdaje sobie z tego sprawę – książka powstała na bazie serialu telewizyjnego o tym samym tytule, a jej autorem jest jeden ze scenarzystów tegoż serialu.Właśnie zakończyła się VI seria (w TV ostatni odcinek nadany zostanie w najbliższa niedzielę, choć w sieci dostępny jest już od poniedziałku i wielu wielbicieli już go obejrzało). Zapowiedź głosi, że i kolejna nas jeszcze czeka, choć ma być retrospekcją dotyczącą powstania warszawskiego, czyli dziać się gdzieś pomiędzy serią IV a V. Dość jednak o serialu (jednego z 3 moich ulubionych ever), wróćmy do książki.
Powieść skupia się na losach czwórki młodych ludzi, choć trudno powiedzieć, że jest tylko o nich. nikt z nas bowiem nie jest samotną wyspą – każdy ma rodzinę, przyjaciół, sąsiadów, znajomych itd. Tak więc poza Bronkiem Woyciechowskim, Jankiem Markiewiczem oraz Michałem i Władkiem Konarskimi na stronicach powieści przeczytamy również wojenne (i nie tylko) dzieje ich najbliższych oraz kilku zupełnie przypadkowych osób, które w mniejszym, czy większym stopniu wpłynęły na ich życie.
Każdy z głównej czwórki chłopaków (czy też młodych mężczyzn, bo – choć fani serialu mogą tego nie dostrzec, patrząc na aktorów – różnice w wieku sięgają nawet 7-8 lat) jest inny. Bronek to szlachcic z Dobrzan, którego ojciec, dla ratowania majątku, kolaboruje z Niemcami. Janek, chłopak z Pragi, pracuje w zakładzie fotograficznym i marzy o studiowaniu architektury. Michał i Władek pochodzą z inteligenckiej rodziny. ich matka jest znanym w Warszawie (i nie tylko) lekarzem, ojciec to zawodowy żołnierz. Jednak bracia różnią się charakterami. Michał kocha kobiety, nie chce się dalej uczyć, chce poznawać smak życia. Władek, jako zdyscyplinowany żołnierz, świetny bokser, zupełnie inaczej podchodzi do wielu spraw. Bohaterów łączy jednak tak wiele, jak i dzieli. Gdy wybucha wojna, każdy z nich w taki, czy inny sposób rwie się do walki, każdy marzy o zabijaniu Niemców, o zdobywaniu wolności, o polskim honorze, o przelewanej polskiej krwi. Przyjdzie im jednak czekać kilka dobrych lat, zanim – jako "skoczkowie z Anglii" znów staną na tej ukochanej polskiej ziemi. Zanim to jednak nastąpi...
Kto nie oglądał serialu, z pewnością teraz po niego sięgnie. Kto oglądał, na pewno się nie zawiedzie. Autor wprowadził kilka drobnych zmian w stosunku do tego, co działo się na ekranie. Zmian rzeczywiście niewielkich, ale dzięki nim do końca książki nie wiemy, jak potoczą się losy bohaterów. Bo przecież, skoro zmienił jedno, mógł zmienić i co innego. Bardzo przebiegły, świetnie przemyślany trik. Gratuluje pomysłowości. Poza tym powieść nie ogranicza się jedynie do czasów wojennych. Wręcz przeciwnie. bardzo dużo dowiadujemy się o przedwojennych losach chłopaków, ale również i innych postaci. Sokół rewelacyjnie przedstawił Karola Ryżkowskiego, o którym w serialu dowiadujemy się niewiele, a i tak większośc tego, co wiemy, dotyczy czasów po upadku hitlerowskich niemiec. Dlatego też pokazanie jego "kariery" w latach trzydziestych jest bardzo ciekawe. Interesującym sposobem na przedstawienie życia w getcie jest równiez wprowadzenie narracji w postaci pamietnika Leny. Zawsze mam słabość do pamiętników i listów, w związku z czym jest to dla mnie dodatkowa wisienka na szczycie tego tortu.Wciągająca jest opowieść o wojennych losach Janka, zanim znalazł się w Anglii i poznał resztę "ekipy". W serialu nawet jeśli było coś wspomniane o tym, że przez kilka lat przebywał w niewoli u Sowietów (nie przypominam sobie, choć rzeczywiście pierwszą serię oglądałam kilka lat temu), a nawet był "gościem" w Małachówce. Wątek ten bardzo wzbogacił powieść.
Sokół pisze w sposób prosty, ale piękny zarazem. Nie używa wzniosłych haseł, przedstawia życie takim, jakim jest, czy też jakim było. Wzloty i upadki. Codzienność i święta. Któż z nas rozważa na tym, jakich słów poetyckich użyć, by opisać zapach polskiego pola? Kto zastanawia się, jakimi zwrotami przedstawić beznadzieję i nędzę? Nikt. nie robi tego i Sokół, a jednak zapach tego polskiego pola i słodkawy smród krwi na Szucha tak łatwo wyczuć, czytając "Czas honoru". Prostymi słowami opisuje skomplikowane czasy i próbuje nam udowodnić, że dla żyjących w owych dniach chłopaków i dziewczyn, kobiet i mężczyzn i dzieci dni te były rzeczywistością i teraźniejszością, że nie zawsze trzeba o nich mówić w sposób podniosły. Podniosłe były same waleczne czyny bohaterów. Ach, sama się zapędzam w kozi róg, zaczynaąc z tą podniosłością i górnolotnością.
Sami przeczytajcie, sami sprawdźcie, czy mam rację. Ja ze swojej strony polecam, zabieram się niedługo do kolejnego tomu, w nadziei, że trzeci uda mi się wygrać w jednym z konkursów, od których roi się na Facebooku, albo może dostanę go pod choinkę. 
Jeśli zaś chodzi o wydanie.Znalazłam jedynie dwa błędy, z czego jeden dotyczył źle użytego nazwiska. Na szczęście scena jest opisana tak plastycznie i dokładnie, że od razu wiadomo, kto rzeczywiście został postrzelony, a kto w ogóle w tym miejscu się nie znajdował. Mimo błędu więc, przekaz jest jasny. 
Książka ma trochę niecodzienny rozmiar – jest większa od klasycznych tytułów wydawanych w miękkiej oprawie, co może trochę utrudniać czytanie np. w podróży, czy w łóżku (jak ja czytałam), jednak dzięki temu nie jest typową cegłą, czyli małym i grubym tomiszczem. Dzięki temu, że wydrukowano ją na ładnym, dość grubym papierze w odcieniu kremu, czyta się ją tym przyjemniej, a oczy się nie męczą (duże litery).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz