Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

wtorek, 22 kwietnia 2014

Ametysta. 7 wymiar – Viktoria Armstrong

Wydawnictwo: Sowa
Warszawa 2014
Tom I
Oprawa: miękka
Liczba stron: 216
ISBN:978-83-938126-0-8








Świat przedstawiony w "Ametyście" jest tak barwny i doskonale zaprojektowany, że choćby tylko dla poznania Kotaliny warto sięgnąć po tę powieść. Hisoria opisana przez Viktorię Armstrong, polsko-amerykańską autorkę, to jednak coś znacznie więcej niż tylko świat (a raczej światy). To również fascynująca podróż, postacie, które są rewelacyjnie przedstawione, a także mnóstwo przygód, walk ze złymi mocami i opowieści o uczuciach... przyjaźni, wierze, lojalności. Autorka wykonała kawał dobrej roboty, a przy okazji stworzyła bardzo ciekawą literacko lekturę, która porywa niemal od samego początku. Niemal? Cóż, pierwsze kilka stron nie nalezy do najłatwiejszych. Zanim bowiem zorientujemy się, kto jest kim w tej opowieści minie kilka minut. Kiedy już jednak to do nas dotrze – zostaniemy całkowicie wciągnięci w wir intryg dworskich i walk o władzę, w których dobro będzie musiało się zjednoczyć ze złem, by pokonać kogoś, z czyjego istnienia nikt nawet nie zdawał sobie sprawy.
Jak wskazuje tytuł – główną bohaterką jest Ametysta. To niesamowita postać, choć osobiście bardziej od niej polubiłam wampirzycę Brendę. Zaś moim zdecydowanym ulubieńcem jest Max – pół wilk, pół inkub. To on właśnie jest na okładce, która zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Jest to obecnie jedna z moich ulubionych okładek. Kim zatem są Ametysta, Brenda i Max, co ich łączy i jaką rolę odegrają w ratowaniu Kotaliny i pozostalych znanych wymiarów? Ametysta jest bardzo potężną maginią, nic więc dziwnego, że – pomimo młodego wieku – zostaje zaproszona do Wielkiej Rady, którą zwołuje Vik, władca Kotaliny. Brenda, jak już wspomniałam, jest wampirzycą. Nie służy Vikowi, a Panu Ciemności. Choć Dobro i Zło w świecie, o którym czytamy u Armstrong nie zawsze stoją po przeciwnych stronach barykady. Często zdarza się tak, że władcy świata ciemności i świata światłości współpracują ze sobą, pomagają sobie, naradzają się w różncyh kwestiach. Są zdolni do wielu ustępstw, byle tylko ocalić świat takim, jakim jest. A, niestety, źle się dzieje, gdy dzień staje się coraz krótszy, a noc coraz dłuższa. Ma to olbrzymie znaczenie dla wszystkich istot. Co takiego się dzieje, jakie moce oddziaływują na świat i czym takie postępujące zmiany grożą? Cóż, którko mówiąc – prawdziwą, globalną katastrofą, nic więc dziwnego, że wszyscy wiele poświęcą, żeby rozwikłać tę zagadkę i odnaleźć tego, który tyle namieszał...
Ametystę i Brendę łączy jezcze... Max. Obie są w nim zakochane i żadna nie wie o tej drugiej. A Max... Cóż, kocha każdą z nich, z każdą jest szczęsliwy i na dodatek nie wyobraża sobie, że musiałby kiedyś wybierac pomiędzy nimi. Jego zdolności zaś będą im bardzo pomocne w poszukiwaniu maga, który postanowił zapanować nad wszystkim i wszystkimi.
Świat Kotaliny i pozostałych wymiarów zamieszkują różne istoty – wampiry, zielarki, magowie, wilkołaki, inkuby, diabły, driady, hobgoblini i inne fantastyczne postaci. Bardzo ciekawym zabiegiem posłużyła się Autorka, opisując swoj świat z dwóch kierunków – oczami postaci "dobrych" i oczami tych "złuych". Choć własciwie można by tu mówić o narracji trzytorowej. Bo poza wspomnianymi przed chwilą, jest jeszcze siedem wymiarów widzianych oczami... JEGO. Uważam, że był to świetny pomysł, który wyszedł Armstrong bardzo dobrze, szczgolnie, gdy zważyć, że jest to literacki debiut. Ciekawa jestem bardzo, jak dalej potoczą się losy bohaterów, bo zapowiedziana już została druga część cyklu. Tym razem w tytule pojawia się... Brenda. Kto wie, może Autorka postanowi napisac również i trzeci tom, zatytulowany... Max. Byłabym bardzo zadowolona, bo chętnie poznam lepiej tych bohatrów, którzy w jakiś sposób stali mi się bliscy.
Czy Ametysta, Vik, Brenda i Max odnajdą sprawcę całego zamieszania? I czy ich moc wystarczy, by pokonać nadzwyczaj potężnego maga? Ile będą musieli poświęcić? Wszystkiego się dowiecie, gdy sięgniecie po tę lekturę. Może dla niektórych być minusem, że zakończenie jest takie... definitywne. Nie ma tu zawieszenie akcji, słowo koniec nie następuje gdzieś w połowie sceny, ani tym bardziej zdania. Powieść po prostu się kończy. Nie potrzebuje ciągu dalszego. Tym bardziej więc osobiście jestem ciekawa, co będzie dalej...
Minusy? Po pierwsze bardzo liczne błędy. Literówek jest naprawdę dużo i trzeba na to zwrócić uwagę. To minus książek wydawanych przez Autorów za własne pieniądze. W ramach oszczędności nie chcą płacić za profesjonalną korektę i redakcję. Niestety nawet kilkukrotne przeczytanie tekstu przez znajomych nie jest w stanie zastąpić takiej profesjonalnej redakcji. Cierpią, oczywiście, czytelnicy. Mam też niewielki problem z tytułem. Wydaje się, że brzmi on "Ametysta. 7 wymiar". "Ametysta" jako tytuł serii? "7 wymiar" jako tytuł tego tomu? Otóż okazuje się, że chyba nie, bo na końcu Autorka wyraźnie zapowiada tom drugi zatytułowany... "Brenda. 7 wymiar". Może uda mi się tę zagadkę rozwiązać. Nic jednak nie umniejsza ona samej powieści, z którą – moim skromnym zdaniem – naprawdę warto się zapoznać. I wierzcie mi – po lekturze z pewnością inaczej będziecie patrzyli na... lustra.



Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa SOWA
 http://www.sowadruk.pl/
 






1 komentarz:

  1. Coś innego jak widzę ;) Przydałaby mnie się taka odmiana :)

    OdpowiedzUsuń