Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

środa, 23 kwietnia 2014

Kubiś i Cała Reszta – Nikodem Konstanty Pawłowski

Wydawnictwo: Białe Pióro
Warszawa 2014
ebook (format pdf)
Liczba stron: 48
ISBN:978-83-64426-08-7






Ależ to był świąteczny prezent, ależ niespodzianka. "Taka bajka dla dorosłych" – usłyszałam i nie byłam przekonana, czy przypadnie mi do gustu. Zabrałam się późnym wieczorem, kiedy wskazówki zegara wskazywały zdecydowanie, że Wielki Piątek zmienia się już w Wielką Sobotę. Chciałam tylko przeczytać kawałek, pierwszy rozdział, żeby zobaczyć, czy jest to lektura odpowiednia na świąteczne dni, tymczasem... Zanim się położyłam spać, przeczytałam całość. A nawet więcej – niektóre fragmenty czytałam powtórnie – na głos, by i mój Mąż mógł razem ze mną śmiać się do łez z inteligentnego humoru najwyższych lotów. Od początku jednak.
Już tytuły rozdziałów dają pewien przedsmak, że będzie być może wesoło. W ogóle bardzo mi się one podobają – w pewien sposób nawiązują do tytułów rozdziałów z dziewiętnastowiecznych książek przygodowych, gdzie z tytułu naprawdę można się było domyślić, co będzie dalej. Do tego są naprawdę zabawne, a mnie (jak być może już wiecie) nie tak łatwo szczerze rozbawić. Czy to ja, niczym Kubuś Puchatek, mam mały rozumek, czy pora późna miała z tym coś do czynienia, nie wiem, ale dopiero w okolicy piątej strony tekstu dotarło do mnie, co tak naprawdę czytam. I zmylił mnie zarówno Kubiś, jak i Hieronim Hfaścik, a nawet Ptak Pu. Dopiero, gdy na scenie pojawił się Pysiaczek, przejrzałam na oczy.
Tekst jest króciutki. Na dodatek opatrzony ilustracjami, o których jeszcze za chwilę. W związku z powyższym – to niecałe 40 stron wspaniałej literatury, która bawi do łez. Trudno jednak o tym pisać tak, by nie zdradzić za wiele, a także, by nie okazało się, że recenzja jest nieadekwatnie za długa w stosunku do recenzowanego utworu. Dlatego napiszę dzisiaj niewiele, bardzo krótko – acz treściwie. Nie uśmiałam się tak szczerze chyba już przynajmniej od roku, a już z pewnością nie nad książką. I chyba dotąd w całym życiu tak wiele fragmentów nie czytałam  komuś na głos po to, by mógł się śmiać ze mną. A od czasu lektury "Kubisia..." jestem... Pysiaczkiem!
Niestety książki tej nie dostaniecie, przynajmniej na razie, w formie papierowej. Jest dostępna jedynie jako ebook. Może dlatego, że jest tak króciutka. Chciałabym jednak zobaczyć ją pewnego dnia na mojej półce. Najlepiej w formie wydłużonej, przynajmniej dwukrotnie. Liczę na to, że Autor wróci do przygód bohaterów z Całkiem Innych Sadów.
Minusy? Nie podobały mi się ilustracje, ale to chyba kwestia gustu. Michał się z nich śmiał i uważał za zabawne. Nie można mieć wszystkiego, a w gruncie rzeczy "Kubiś..." dał mi tyle radości, że nie będę narzekać. Polecam.



Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro


Książka przeczytana w ramach Wyzwania:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz