Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

środa, 2 grudnia 2015

Kubuś Puchatek – A. A. Milne

Wydawnictwo: Świat Książki
  Warszawa 2003
Oprawa: twarda
Liczba stron: 142
Tytuł oryginału: Winnie the Pooh
Przekład (z angielskiego): Irena Tuwim-Stawińska
Ilustracje: Ernest H. Shepard
ISBN: 978-83-7311-860-7





Za sprawą wytwórni Disney'a, Kubusia Puchatka znają wszyscy mali i duzi. Ale ilu z nich miało okazję i chęci zapoznać się z oryginałem czy choćby tłumaczeniem "Kubusia Puchatka" A. A. Milne'a? Choć to trochę wstyd, ja zabrałam się za lekturę dopiero teraz i naprawdę nie żałuję.
Książeczka urzeka na każdej płaszczyźnie. Historią, ciepłem, jakim emanuje, pięknym językiem, ilustracjami. Miś o Bardzo Małym Rozumku jest rozkoszny na każdym kroku, Prosiaczkiem i Maleństwem aż chce się opiekować, Kłapouchego tulić, a z Królikiem wypić popołudniową herbatkę. I te przygody, które są udziałem naszych bohaterów. Wyśmienite!
Historie opowiedziane przez Milne'a uczą najmłodszych, czym jest przyjaźń i odpowiedzialność, a także wspólna zabawa. Bo któż może przeżywać prawdziwie niesamowite przygody sam ze sobą, bez przyjaciół? Wyruszenie na wyprawę w poszukiwaniu Bieguna Północnego z pewnością byłoby znacznie mniej interesujące, gdyby Krzyś nie zabrał ze sobą mieszkańców Stumilowego Lasu. A wielka powódź, która niemalże zatopiła domek Prosiaczka mogłaby skończyć się naprawdę fatalnie, gdyby nie dobre serduszko Kubusia Puchatka. 
Zabawne opowieści, pełne humoru i miłości, o wesołych przygodach towarzyszy zabaw chłopca imieniem Krzyś bawią i uczą dzieciaki już od 90 lat i wciąż pozostają równie na czasie, jak w latach 20 ubiegłego stulecia. To prawdziwa klasyka i bardzo wartościowy przekaz – nie tylko dla najmłodszych.
Urzekły mnie wierszyki, czy też raczej śpiewanki-rymowanki, które co jakiś czas układał Kubuś. Są po prostu rozkoszne, a Tłumaczka wspaniale poradziła sobie z ich przekładem. Aż trudno uwierzyć, że nie zostały od razu napisane po polsku! I do tego jeszcze te piękne, klimatyczne ilustracje, które pozwalają przenieść się do Stumilowego Lasu.
Nie mam absolutnie nawet jednego zastrzeżenia do tej książeczki i lada chwila zabieram się do lektury "Chatki Puchatka". Wcale nie chcę rozstawać się z tymi postaciami. Wam również polecam zaprzyjaźnienie się z nimi.

Książka przeczytana w ramach Wyzwania:



Książka przeczytana w ramach Wyzwania:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz