Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

niedziela, 29 lipca 2012

Morrigan po raz trzeci

Zanudzam? Trudno. Tym razem będzie o tej książce nieco inaczej.
Życie potrafi mnie cały cza zaskakiwać. Tu mamy właśnie klasyczny niemal przykład… przeznaczenia, przypadkowości, dziwnego zrządzenia losu?
Z powodu mojej fascynacji średniowieczem trafiłam na Pyrkonie na wykład „Cyrklem w głowie wykształconej”, czyli o wpływie podstawowej geometrii na umysły ludzi średniowiecznych Piotra Olszówki. Tam dowiedziałam się o świecie Królewskich Psów. Zafascynowana tym, co mówił autor – kupiłam, przeczytałam i podzieliłam się z Wami moimi odczuciami. Cóż – nadal pozostaję pod olbrzymim wrażeniem, nadal jestem całkowicie zafascynowana.  Chyba fakt, że wspominam o „Morrigan” już po raz trzeci jest tego najlepszym dowodem, czyż nie?
Do rzezy jednak. „Królewskie Psy” są niezwykłe. Nie tylko dlatego, że świetnie się je czyta i są ewenementem w polskiej lekturze (a, bijcie, jeśli chcecie – i tak mam konstytucyjne prawo do posiadania i głoszenia własnego zdania, nawet ja, która przed rokiem nie czytywała ani fantasy, ani opowiadań). Ta książka wraca do mnie, jak bumerang. Przynajmniej raz w tygodniu pojawia się w moich przemyśleniach. Stała się prawdziwym natchnieniem, takim świeżym oddechem, nową falą, która mnie poniosła ku lądom do tej pory nieznanym i niezbadanym. Gdy kreuję świat do własnych opowiadań (powieść fantasy musi jeszcze jakiś czas zaczekać, nie jestem na razie gotowa) – niemal za każdym razem moje myśli wędrują ku opowiadaniu „Imię ojca”.
Cóż, pozostaje mi nieśmiało mieć nadzieję, że pewnego dnia i ja kogoś tak zainspiruję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz