Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

niedziela, 27 stycznia 2013

Rama II - sir Arthur Charles Clarke i Gentry Lee

Wydawnictwo: Amber
Warszawa 1995 
Cykl: Rama, część druga
Oprawa: twarda
Liczba stron: 462
Przekład: Tomasz Lem
ISBN: 83-7082-767-5
 
 
 
Drugi tom sagi sir Clarke napisał z Gentrym Lee. Z resztą tak naprawdę to Gentry Lee napisał tę powieść z Clarkiem. Czy ma to znaczenie, skoro utwór jest genialny? Chyba nie. chociaż to chyba jedynie moja własna opinia – większość ludzi skrytykowała "Ramę II", ja jednak uważam – i w pełni zdaję sobie sprawę z tego, iż jest to stanowisko odważne – że część ta jest jeszcze lepsza od "Spotkania z Ramą".
Po pierwszy spotkaniu z tajemniczym statkiem kosmicznym zmieniło się na Ziemi wiele. Nie tylko na Ziemi, bo i w całym naszym Układzie Słonecznym. Ci, którzy mogli wrócić na Ziemię, powrócili na nią, a kolonie tak naprawdę poupadały. To już nie ten sam świat, w którym toczyła się akcja pierwszej powieści. Ludzie powrócili na swą rodzimą planetę (chyba, że nie mogli, czego przyczyny Clarke pięknie w "Spotkaniu z Ramą" wyjaśniał). Jest to ciekawy zabieg, zaskakujący, niestandardowy. Na ogół bowiem świat się "rozwija", a nie cofa w skutek spotkania z obcą – i do tego wyżej rozwiniętą – rasą. Gratulacje dla autorów za taki odważny krok.
Nie spotykamy tych samych bohaterów. Minęło już siedemdziesiąt lat, kiedy na niebie znów zostaje przyuważony statek obcej cywilizacji. Z zewnątrz wygląda tak samo, jednak jego wnętrze będzie się różniło o Ramy I, którą badał Norton. Tym lepiej, nie mamy więc powtórek, akcja toczy się jakby trochę oderwanie od poprzedniej i to jest właśnie wspaniałe.  
Nowi bohaterowie są jeszcze bardziej wyraziści, niż poprzedni. Mamy więc znakomitą lekarkę i sportsmenkę, Nicole des Jardins. Genialnego informatyka, Richarda Wakefielda. Sprytną i przebiegłą, bezduszną reporterkę, Franceskę Sabatini. Oraz moją ulubioną postać – generała Michaela O'Toole'a, którego religijne dylematy sprawiają, że powieść jest zupełnie inna od tych, do których przywykliśmy na co dzień.  
"Rama II" traktuje, oczywiście, o kosmitach i poznamy tu nieco więcej stworów, niż wcześniej, jest jednak przede wszystkim powieścią o ludziach – ich dylematach moralnych, sporach, decyzjach, które mogą zaważyć na losach całej ludzkości, a nawet... obcej rasy. Znajdziemy tu również rozważania o religii i historii oraz doprawdy niesamowite... wizje spowodowane obrzędami jednego z afrykańskich plemion. To z pewnością nie jest typowa literatura sf i może dlatego wielu fanom sir Arthura nie przypadła do gustu. Ja w każdym razie ja uwielbiam. 
Jedno, co mnie w "Ramie II" rzeczywiście irytowało, to rozważania o tym, dlaczego drugi statek różni się od pierwszego. Chyba tego autorzy nie przemyśleli. To oczywiste przecież, że i dzisiaj różnią się od siebie domy i samochody, samoloty i tramwaje, autobusy i pociągi. Dlaczegóż więc nie miałyby się różnić do siebie ramiańskie statki, skoro ludzkie są różne?
 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz