Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

środa, 23 stycznia 2013

Stary wędrowny dom - Frank Herbert

Wydawnictwo: Solaris
Stawigudy, 2012
ISSN: 1643-1715
Opowiadanie w czasopiśmie
Przekład: Ewa Chani Skalec



Króciutkie mogłoby się zdawać (choć w czasie tłumaczenia tak krótkie wcale nie było) opowiadanie mistrza sf, Franka Herberta pojawiło się na łamach bezpłatnego magazynu literackiego o fantastyce, czyli SFinksa Rewolucje.
Cóż można o nim powiedzieć, jak nie tylko to, że jest fantastyczne? Jak przystało na prawdziwego wirtuoza pióra, Herbert odnalazł się nie tylko w pokaźnych tomiszczach powieści (jak sześcioksiąg "Diuny", czy tetralogia Pandory), ale również w utworach krótkich.
"Stary wędrowny dom" to mądra opowieść o tym, jak bardzo należy uważać na własne ambicje i chciwość. Autor przestrzega nas w nim przed patrzeniem jedynie na siebie - człowiek nie jest, jak koń, który widzi jedynie daną mu marchewkę, choć, niestety, często się jak ten koń zachowuje.
Poznajemy więc małżeństwo, które spodziewa się dziecka. Państwo Ted i Martha Graham mieszkają w przyczepie i marzą o własnym domu - takim, który nie będzie posiadał kół, nie będzie się przemieszczał. Młoda kobieta pragnie urodzić dziecko w prawdziwym Domu. Jakaż więc radość zagości w ich sercach, gdy zjawi się pan Rush, który zaproponuje im zamianę swego domu na ich przyczepę. Tym większa, gdy zobaczą, gdzie będą mogli zamieszkać. Nie dziwi więc ich pośpiech państwa Rush, nie martwi zupełny brak logiki w tym przedsięwzięciu. Zaślepieni własnym marzeniem, zgadzają się z radością na ową zamianę. Więcej nie napiszę, gdyż... nie mielibyście już przyjemności z czytania samego opowiadania.
Herbert trzyma nas w napięciu do samego końca, by w ostatniej sekwencji zaskoczyć całkowicie i jeszcze doprawić ten utwór szczyptą moralizatorstwa. Wspaniale poprowadzona narracja i ciekawie opisane sceny, a także niebagatelny pomysł na przedstawienie problemu, z którym boryka się chyba każdy z nas!
Przekład po raz pierwszy opublikowany w Polsce na łamach SFinksa Rewolucje to zaledwie dwie strony A4, sześć kolumn tekstu. Jest to jednak sześć kolumn tekstu wyjątkowego i będącego prawdziwą gratką dla czytelnika polskiego, szczególnie zaś dla fana twórczości Herberta.
Co do samego tłumaczenia wypowiadać się nie będę, gdyż jestem absolutnie nieobiektywna. Jestem z niego bardzo zadowolona, jednak zważywszy na fakt, że jako perfekcjonistka nie mogłabym oddać do druku pracy, z której byłabym nieusatysfakcjonowana - musi być dobre. Sama je wykonałam, więc oceniać przyjdzie Wam, drodzy Czytelnicy.
Błędów nie znalazłam, może właśnie dlatego, że przekład jest mój i przecinki wstawiłam tam właśnie, gdzie chciałabym je widzieć, a grom moich uwag dotyczących błędów w czytanych przeze mnie książkach to właśnie interpunkcja. Ponadto redakcja spisała się na medal!
Zatem - "stary wędrowny dom" gorąco Wam polecam, a niedługo będę mogła się pochwalić kolejnymi publikacjami przekładów wykonanych przez mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz