Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

środa, 23 stycznia 2013

Zaginiony pancernik - Harry Harrison

Wydawnictwo: Dobre Historie
Wrocław 2012
Wydawnictwo elektroniczne - ebook
Liczba stron: 46
Przekład: Marcin Rusnak
Ilustracje: Krzysztof Chalik
ISBN: 978-83-63667-99-4




Znany autor, świetne opowiadanie, genialna okładka i do tego... za darmo! Tego jeszcze chyba w Polsce nie było.
Na stronie dobrehistorie.pl/book,11.html sami możecie sobie ściągnąć - oficjalnie ze strony wydawnictwa - ebook pod tytułem "Zaginiony pancernik" zmarłego niedawno Harry'ego Harrisona. Prawdziwa gratka dla fanów space opery.
W opowiadaniu mamy więc wszystko, co powinno się znaleźć w tym - przez niektórych uwielbianym, przez innym wyśmiewanym - gatunku. Dzielni bohaterowie, którzy są zdolni przelecieć połowę znanego wszechświata, by go uratować. Ich przywódcy, którzy nie zawsze są zadowoleni ze sposobów działania swych podwładnych, choć przyznać im muszą skuteczność. Jest Liga planet. Jest Korpus Specjalny, którego istnienia właściwie nikt we wszechświecie nie jest pewien, poza tymi "wybrańcami", którzy rafili w jego szeregi. Jest wielki spisek, pirat kosmiczny, piękna kobieta i politycy, którzy niejedno mają za uszami. Wszystko to opowiedziane z lekkim humorem, z perspektywy głównego bohatera, Jima diGriza.
Przyjdzie mu poszukiwać nie lada skarbu. Na Cittanuovo, planecie miłującej pokój i... spokój (nie mylić tych dwóch pojęć, proszę) budowany jest olbrzymi statek. Pod przykrywką transportowca, by nikomu nie przyszło do głowy go oglądać i się nad nim kłopotać. Zapędzony za karę niejako, do archiwów Korpusu, były pirat kosmiczny i ladaco jak się patrzy, diGriz odkrywa jednak, że statek ten to wojenny pancernik klasy Warlord. Będzie się działo, gdy przyjdzie mu przemierzyć przestrzeń w poszukiwaniu za tym olbrzymem, który w tajemniczych okolicznościach nie tylko powstał, ale również zaginął.
Jednak, jak sam twierdzi, spryciarza najlepiej pokonać sprytem, trzeba więc wymyślić nie lada podstęp, by zwabić twórcę tych wszystkich kłopotów. Udaje się więc na wspomnianą planetę i, jako admirał Thar, stara się rozgryźć tajemnicę.
Przyjdzie nam zapoznać się z ciekawą taktyką i świetnie zorganizowanym człowiekiem - inteligentnym, wścibskim, złośliwym i doświadczonym w tego rodzaju bojach (choć dotychczas po drugiej stronie barykady). Harrison bawi się z nami w ciuciubabkę i rewelacyjnie mu to wychodzi. Do tego stopnia, że na samym końcu opowiadania czujemy się nieźle zakręceni i... cóż, udało się mu wywieźć nas w pole. Jak? Sami się przekonajcie, czytając.
Ebook, wydany jako pierwszy z serii tzw. e-singli to perełka na naszym rynku. Nie znalazłam żadnego błędu, jak zwykle urzekły mnie ilustracje Krzysztofa Chalika, na dodatek wszystko to jest przepięknie wyjustowane, czego nie można powiedzieć o wielu wydawnictwach elektronicznych. Naprawdę warto przeczytać - tak z powodu treści, jak i formy. Nie wydając ani grosza? Fantastyczny motywator dla tych, którzy twierdzą, że nie czytają, bo książki są za drogie. Macie teraz szansę skorzystać. Ja gorąco polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz