Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

piątek, 18 stycznia 2013

W otchłani Imatry - Aleksander Ławrow


Wydawnictwo: Dobre Historie
Wrocław 2012
Oprawa: miękka
Liczba stron: 244
Przekład: Agnieszka Papaj
Ilustracje: Krzysztof Chalik
ISBN: 978-83-63667-98-6



"W otchłani Imatry" to książka wyjątkowa w każdym calu. Już sam wstęp robi wrażenie, o okładce nie wspominając. Zacznijmy jednak od początku.
Powieść napisana w XIX wieku, po raz pierwszy została wydana w Polsce, a już to jest ciekawostką. Dlaczego nikt wcześniej nie zainteresował się tak znakomitą pozycją? Poniekąd odpowiedź daje nam właśnie wstęp, z którego dowiadujemy się, że kryminał rosyjski nie tylko był nieznany szerszemu gronu czytelników poza carskim imperium, ale wręcz istniała opinia, że takowy nie istnieje. Nic jednak bardziej mylnego! Aleksander Ławrow stworzył niebagatelną historię, ciekawych bohaterów oraz klimat, którego nie powstydziliby się z pewnością ani Conan Doyle, ani Christie.
Fabuła toczy się z szybkością kolei, w której zresztą zostaje popełniona zbrodnia, którą przyjdzie rozwiązać detektywowi Metodemu Kiryłowiczowi Kobyłkinowi. Człowiek to niezwykły i budzący wśród ludności Petersburga (przez jego mieszkańców zwanego po prostu Piterem) różnorakie uczucia – strach, szacunek, przerażenie, stres. Oj, lubiany to on nie jest, ale skuteczny, jak mało kto! Zbrodniarze muszą się wystrzegać w jego otoczeniu.
Cóż można powiedzieć o bohaterach Ławrowa? Są ciekawi, tajemniczy, inni trochę, niż znani nam z literatury anglojęzycznej. Tworzą galerię nieobliczalnych postaci, które zadziwiają. Należy oczywiście pamiętać, że jest to powieść pisana jeszcze w czasach caratu, kiedy to żelazna kolej podbijała serca, a panowie palili namiętnie fajki (nie mówiąc już o paniach noszących gorsety).
Tak więc kiedy ginie w niezrozumiałych okolicznościach wielki bogacz, który właśnie miał wyjaśnić córce pewną tajemnicę, do akcji wkracza Metody Kiryłowicz. Pomagają mu dzielni carscy policjanci – pełni poświęcenia i miłości do wykonywanej przez siebie pracy.
Co ma z tym wszystkim wspólnego wodospad Imatra w Finlandii? Wiele, ale tego dowiecie się dopiero na końcu książki, choć można co nieco się już domyślić. Mylne to jednak koncepcje – Ławrow sprytnie zmyla, zmieniając nasze poglądy na sytuację, zaskakuje zmianami i zwrotami akcji. Świetnie mu to wychodzi, szczególnie zważywszy na fakt, że "W otchłani Imatry" to w dużej mierze dialogi. Opisy, owszem, są, bo i jakże inaczej, jednak listy dialogowe są długie i porywające.
Klimatu książce dodają wspaniałe grafiki wykonane przez Krzysztofa Chalika. Okładkę natomiast zaprojektował - i wykonał przy tym nie lada dzieło sztuki – Michał Oracz.
Z niecierpliwością więc czekam na drugi tom serii, szczególnie, że "W otchłani Imatry" przeczytałam w mgnieniu oka. Jaką kolejną ciekawą intrygę tym razem przedstawi nam dziewiętnastowieczny pisarz i w jaki klimat pozwoli nam się na pewien czas zagłębić?
Książka ta została pięknie wydana pod każdym względem. Szkoda jedynie, że znalazłam sporo błędów – około 20... Na szczęście, zdecydowana większość z nich to błędy interpunkcyjne – mało kto zwróci więc na nie uwagę.
Najbardziej chyba poraziła mnie – negatywnie – tylna okładka. Przyglądałam się patronatom, z ciekawości, przyznaję. Znam wydawnictwo i mocno mu kibicuję – powstało niedawno i wydaje fantastyczne pozycje. Chciałam więc zobaczyć, jakie patronaty udało mu się pozyskać. Wlepiając oczka w logo portalu Szuflada.net nie mogłam wręcz uwierzyć (musiałam podpytać Męża, czy nie mam zwidów) – logo z błędem? Wstyd... Myślę, że powinni zwrócić na to uwagę i szybko je poprawić, by kolejnym razem nie ukazało się w takiej formie na równie znakomitej książce.

4 komentarze:

  1. Hah, czyta się szybko, czyż nie? :) Jakkolwiek z Twoją oceną - w sensie z jej detalami - zupełnie się nie zgadzam, to jednak obie czekamy na kolejne tomy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy mogłabyś rozwinąć myśl dotyczącą szczegółów, z którymi się nie zgadzasz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie rozpisywałam się u siebie trochę więcej, jak coś. ;)
      Moim zdaniem bohaterowie nie są aż tak nadzwyczajni, tajemniczy czy zaskakujący, jak narrator usiłuje ich przedstawić. Ich sukcesy w dużej mierze opierają się na szczęśliwych zbiegach okoliczności. No i mam zastrzeżenia co do wartości merytorycznej wstępu, który (jeśli dobrze zrozumiałam), łyknęłaś z zadowoleniem i czerpiesz z niego informacje - jest dla mnie dużo za ubogi. Za to błędy akurat nie stanowiły dla mnie problemu - może dlatego, że ostatnio czytałam pozycje, które miały ich NAPRAWDĘ sporo. ^^


      PS. Ostatnio znajoma strasznie na mnie krzyczała za te kody z obrazka do przepisywania... Broniłam się długo i dzielnie, że nie chcę spamu, ale wreszcie na próbę usunęłam konieczność ich wpisywania. I wiesz co? Żadnego spamu nie mam. :) Serdecznie polecam - duża wygoda dla czytelnika, który chciałby coś skomentować. ;) (czy to ja jestem ślepa, czy z niektórych tych obrazków nic nie można odczytać? xD )

      Usuń
  3. Wstęp był dla mnie olbrzymim źródłem wiedzy, ponieważ o rosyjskim kryminale wiedziałam... NIC. Jak większość, być może, nie zdawałam sobie nawet sprawy, że się ten gatunek na carskich ziemiach rozwijał. dlatego więc informacje zawarte we wstępnie naświetliły mi nieco sytuację i zachęciły do doczytania czegoś w tych kwestiach w sieci.
    Może rzeczywiście mógłby być on dłuższy i bardziej wnikliwy. Wydaje mi się jednak, że wtedy mógłby wiele osób zniechęcić, a taki krótszy jest do połknięcia. Jeśli więc ktoś się zainteresuje tematem po jego przeczytaniu - zawsze może poszukać więcej informacji, choćby właśnie w internecie - ale przynajmniej liźnie tę kwestię :)

    OdpowiedzUsuń