Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

poniedziałek, 20 maja 2013

Tam, gdzie spadają anioły - Dorota Terakowska

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Kraków 2011
Oprawa: miękka
Liczba stron: 312
ISBN: 978-83-08-04623-4



"Tam, gdzie spadają anioły" to ciepła, chwytająca za serce historia dla czytelników w każdym wieku.  Powieść wydana po raz pierwszy w 1998 roku, już w 1999 otrzymała nagrodę polskiej sekcji IBBY, choć – jak już wspomniałam – to nie książka jedynie dla dzieci.
Trudne zmagania rodziców chorego dziecka, kryzys wiary (choć czasem trudno orzec kryzys, jeśli tej wiary tak naprawdę nigdy nie było), walka z nieuniknioną śmiercią... Konflikt wiary i rozumu. A także Dobro i Zło, które nie tylko ze sobą walczą, ale także się... uzupełniają, ponieważ "cierpienie należy do życia". Wzruszająca opowieść o tym, że każdego z nas może spotkać coś strasznego i bolesnego. odtrącenie zdarza się na każdym kroku. Takie jest życie, taka jego magia. Chociaż... Nie, to nie jest historia o tym, że każdemu może się przydarzyć cierpienie. To powieść o tym, że w naszym świecie, w którym tego cierpienia zdaje się być bardzo dużo, zdarzają się także cuda. Gdyż, jak w pewnej hwili stwierdza Jan, ojciec małej Ewy – głównej bohaterki – "wokół człowieka stale się dzieją rzeczy niezwykłe, lecz o nich nie widzi, zajęty swoimi ludzkimi sprawami".
Kiedy Ewunia miała pięć lat zobaczyła oś niezwykłego właśnie. Po niebie sunęło stado... aniołów. A raczej dwa stada, ponieważ czarne anioły goniły białe. Była świadkiem prawdziwego cudu, czego owocem stała się... tragedia. Gdy znaleziono ją leżącą w rowie wkopanym przez myśliwych, nikt nie spodziewał się, że to dopiero początek kłopotów dziewczynki. i to kłopotów. Pozbawiony swych lśniących skrzydeł, a równocześnie  mocy, na Ziemię spadł Ave. Anioł Stróż dziewczynki.
Terakowska prowadzi narrację jakby dwutorowa. Oglądamy więc życie Ewy i jej rodziców oraz babci. w tym samym czasie czytamy o zmaganiach pół człowieka, pół anioła i... jego brata bliźniaka, Vei. Każdy anioł ma bowiem takiego brata, który dawno, dawno temu został strącony przez Światłość i stał się czarnym aniołem. Aniołem Mroku, aniołem Zła. Gdyż nie ma Zła bez Dobra i nie ma Dobra bez Zła. Uzupełniają się, tworząc harmonię.
Kiedy ewa traci swego Anioła Stróża ciągle przytrafiają jej się jakieś mniejsze i większe nieszczęścia, a mimo o pozostaje ciepłą i radosną osóbką kochającą świat. Wszystko może się zmienić, kiedy lekarze orzekną, że zachorowała na ciężki przypadek białaczki i jej dni są już właściwie policzone. Jednak dziewczynka nie traci nadziei. Niewinne zdanie, że chyba straciła swego Anioła stróża naprowadza ją na pewien ślad,któremu rodzina podporządkuje się całkowicie, starając się ratować młode życie.
Jednocześnie poznamy bliżej świat aniołów. Ave będzie wspominał i żałował swego lekkomyślnego czynu, który sprawił, że utracił skrzydła. Nie dlatego tylko, że z tego powodu nigdy nie zobaczy już prawdziwego Światła, ale przede wszystkim dlatego, że zawiódł małą ludzka Istotę, którą miał chronić. Vea nie przyjdzie mu z pomocą, a jego podszepty ujawnią nam całą prawdę o złożoności świata. 
"Tam, gdzie spadają anioły" to wzruszająca i zapadająca w pamięć historia o walce z chorobą. Autorka jasno i zdecydowanie mówi, że w takiej sytuacji nigdy nie wolno się poddawać – należy walczyć do ostatniej chwili, ponieważ cuda się zdarzają. Największym zaś cudem jest ludzkie życie. Nawet jeśli ma się skończyć jutro, czy za tydzień – ten dzień, te siedem dni, ten miesiąc – to bezcenny dar, którego nie można tracić na smutek, żal i pretensje. Należy go spożytkować na czynienie Dobra. tak, jak to czyni Ewa, gdy ma do spełnienia trzy anielskie zadania.
Wszyscy bohaterowie powieści czegoś się uczą. Ewa tego, że bycie aniołem to ciężka praca. Babcia tego, że anioły nie s tylko chrześcijańskie. Ojciec Ewy tego, że nauka niekoniecznie musi stać w sprzeczności z wiarą, a to, czego ie można dotknąć, zobaczyć i zbadać też ma rację bytu. Mama natomiast odkrywa, że natchnienie bywa wspaniałym uczuciem i nie można być wielkim artystą, jeśli nigdy się nie cierpiało, a swe prace tworzy się mierząc i licząc, zamiast czując. tak właśnie powstanie prawdziwie cierpiąca Pieta w jej wykonaniu. Uczy się także Ave – o tym, że cierpienie jest konieczne, a za swe błędy zawsze trzeba zapłacić. Życie wystawia rachunki nawet aniołom. I Vea też się czegoś nauczy – czego? Dowiecie się, czytając powieść.
Choć dużo napisałam – lekko zaledwie dotknęłam esencji powieści. Terakowska pisze pięknie, a czyta się tę historię z zapartym tchem, a jednocześnie spokojnie. Nie ma tu mrożących krew w żyłach akcji, wielkiego świata, pościgów, ani walk. Jest to, co bliskie sercu – poszukiwanie, miłość, przyjaźń, trudne wybory. Wzrusza postać Pani Samej, bolejemy wraz z nią nad śmiercią pieska – jej jedynego przyjaciela.  Złości podejście pielęgniarzy do podopiecznych bezdomnych. Nie sposób nie polubić Ewy, nie sposób nie rozumieć jej najbliższych. Nie można nie zrozumieć rozterek Avego i wiecznej potrzeby Vei, by brat go "chociaż polubił". Przecież nikt z nas nie chce być samotny.
Życie człowieka jest zapisane w wielkiej księdze. Właściwe to zapisane jest kilka możliwości tego życia.To od nas zależy, którą drogę wybierzemy. Od nas i naszego Anioła stróża. "Wszystkie, nawet najmniej znaczące z pozoru decyzje mogą całkowicie odmienić losy ludzi. Do zmiany losu wystarczy mały, malutki kamyczek, o który ktoś się potknie i nawet go nie zauważy."
Co jest piękne w prozie Terakowskiej to to, że nie rozważa ona losów całej ludzkości, a poszczególnego człowieka, niewielkiej grupy ludzi. Nikt z nas bowiem nie jest w stanie samodzielnie zmienić oblicza świata, ale możemy w mniejszym, czy większym stopniu odmienić życie naszych najbliższych. Oby na lepsze, jak to czyniła Ewa.
Bardzo podobało mi się, jak Autorka wplotła w fabułę cały ogrom wiadomości z dziedziny angelologii. To nie jest łatwe tak pięknie wpasować tyle ważnych informacji, by czytelnik nie czul przesytu, ani nie miał wrażenia, że fabuła jest jedynie pretekstem do podzielenia się nimi. Terakowska natomiast spisała się w tej kwestii na złoty medal.
Książka jest bardzo ładnie wydana, korekta bardzo udana. ładna, klimatyczna i spokojna okładka idealnie pasuje do treści powieści. Ogólnie nie mam żadnych zastrzeżeń. Gorąco polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz