Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

niedziela, 29 czerwca 2014

Jak napisać pracę dyplomową. Poradnik dla humanistów – Umberto Eco

Wydawnictwo: Wyd. Uniwersytetu Warszawskiego
Warszawa 2007
Oprawa: miękka
Liczba stron:272
Przekład (z włoskiego): Grażyna Jurkowlaniec
Tytuł oryginału: Come si fa una tesi di laurea. La meterie umanitiche
ISBN: 978-83-235-0373-6
 
 
 
 
Choć często czytam książki naukowe, rzadko je recenzuję. Po pierwsze dlatego, że nie mam czasu. Po drugie dlatego, że nie wiem, czy to by kogoś interesowało. Po trzecie jeszcze – często jest tak, że czytam wybrane rozdziały podręczników – te, które są mi do czegoś "potrzebne", nie mogę więc ocenić całości wydania. Tym razem jest inaczej. Przeczytałam całość, a tematyka jest na tyle ogólna i ważna dla każdego studenta, że postanowiłam jednak podzielić się z Wami pewnymi spostrzeżeniami.
Umberto Eco dotąd kojarzył mi się zdecydowanie z powieściopisarstwem. Kiedy więc na półce w bibliotece znalazłam jego poradnik dotyczący pisania prac dyplomowych, postanowiłam poznać Eco-naukowca. Dopiero po powrocie do domu zorientowałam się, że książka została napisana ponad 30 lat temu i już w słowie wstępnym W. Tygielski zwraca uwagę na to, że niektóre jej fragmenty mogą się dzisiaj wydawać mniej lub bardziej nieaktualne. Cóż, rzeczywiście parę akapitów delikatnie trąci myszką, jednak uważam, że warto się z tą pozycją zapoznać.
Chyba największym problemem tej książki nie jest to, że Autor napisał ją tak dawno. Przynajmniej dla mnie, jako polskiego odbiorcy, nie mówiącego po włosku, najtrudniejsze było to "przekopanie się" przez włoskie zagadnienia. Trochę inny system studiowania (zarówno ze względu na kraj, jak i czasy), trochę inne nazewnictwo, mnóstwo nieznanych mi włoskich autorów i tytułów. Kiedy jednak do tego przywykłam, okazało się, że książkę czyta się właściwie bardzo dobrze i płynnie. 
Eco prowadzi nas przez cały proces pisania pracy. Od chwili podjęcia decyzji o tym, jakim kierunkiem zajmie się młody adept naukowy, po ostateczną edycję, czy też w naszym rozumieniu, redakcję tekstu. Oczywiście wspomina o pisaniu na maszynie (choć zadziwiło mnie, że już w latach 70. we Włoszech biblioteki posiadały system kartotek komputerowych połączonych przez sieć), o robieniu fiszek bibliograficznych i noszeniu ich w specjalnie do tego przygotowanym pudełeczku, a w końcu o problemie wstawiania dodatkowych przypisów, kiedy to "pada" nam cała numeracja kolejnych pozycji. Niektóre z tych uwag nie mają już dzisiaj większego znaczenia. Choć, czy naprawdę? A gdyby tak padła sieć? Gdyby tak jakiś impuls elektromagnetyczny rozprzestrzenił się na całym świecie i musielibyśmy wrócić do pisania ręcznego, czy na maszynie, przesiadywania godzinami w bibliotekach i notowania na karteczkach? Nawet jeśli to się nigdy nie zdarzy – wiele z tych uwag można po prostu trochę uwspółcześnić i dojrzeć, jak wielkie maja znaczenie. Sama często robię fiszki. Czasem na kartkach, czasem na tablecie. Bo przecież nie chodzi o to, że to muszą być kartoniki w pudełeczku. To mogą być pliki na dysku. Rzecz w tym, by się nauczyć, jakie dane należy przechowywać.
Jestem osobą, która skończyła studia wówczas, gdy książka została wydana. Ciekawe, że wówczas na nią nie natrafiłam. Obroniłam dwie prace, które napisałam samodzielnie i choć już oficjalnie nie studiuję, nadal się kształcę i sporo piszę. Mam dość duże doświadczenie w zdobywaniu informacji. Nieskromnie? Trudno, raz będę nieskromna. Rzecz w tym, że Eco chciał napisać poradnik dla osób, które nigdy wcześniej żadnej pracy naukowej nie pisały. Wielokrotnie to podkreśla. Miałam jednak wrażenie, że wymagania, które stawia osobie piszącej pracę licencjacką czy magisterską są bardzo wysokie. W jednym momencie rzeczywiście tłumaczy wszystko tak, jakby zwracał się do studenta drugiego, czy trzeciego roku studiów, w innym natomiast – jakby jego odbiorcą był doktorant.
W książce znajduje się trochę tabel, jednak odnoszą się one właśnie do tych najmniej aktualnych zagadnień. Minusem dla niektórych może być to, że rozdziały są długie, a najważniejsze zagadnienia nie są w żaden sposób podkreślone. Całość stanowi swego rodzaju opowieść o pisaniu pracy dyplomowej. Raczej nie polecam tej pozycji jako pierwszej. Jeśli jednak już czytaliście coś o pisaniu prac, zapoznaliście się z wymogami swojej uczelni i promotora, uczęszczaliście na seminarium i oglądaliście inne prace dyplomowe – książka ta jest ciekawa i może Wam coś podpowiedzieć. Ja wkleiłam do niej kilka kolorowych karteczek, które zawsze oznaczają jakieś ciekawostki. 
Wydanie jest bardzo dobrze przygotowane i nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. Ma bardzo poręczny format, taki w sam raz dla studentów podróżujących komunikacją miejską i chcących się kształcić nawet w takich warunkach.
 
 
 
 
 
 
 

2 komentarze:

  1. Szczerze mówiąc nie słyszałam o tej propozycji, a czuje, że przyda mi się przy pisaniu mojej pracy. Termin obrony - lipiec, status prac - temat i plan :D Nie wiem jak się za to zabrać, mam nadzieje, że ta publikacja mnie naprowadzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że się przyda na pierwszy rzut, skoro przed Tobą jeszcze szukanie materiałów i robienie z nich notatek. Jednak do samego napisania (czynności pisania i redagowania) proponuję zasiąść po przeczytaniu jakiegoś bardziej typowego podręcznika. I bardziej współczesnego.

      Usuń