Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

środa, 7 stycznia 2015

Księga kobiet – kobiety Księgi – Bella Szwarcman-Czarnota

Wydawnictwo: Wydawnictwo M
Kraków 2014
Oprawa: miękka
Liczba stron: 245
ISBN:978-83-7595-865-2





Znakomita i nietuzinkowa, napisana inteligentnie i błyskotliwie. Tyle by mogło wystarczyć, ale oczywiście nie wystarcza, ponieważ książka Belli Szwarcman-Czarnoty to coś znacznie więcej.
Od lat interesuję się Pismem Świętym i zaglądam do różnych opracowań. Biorę nawet udział w Kursie biblijnym. Przyznać jednak muszę, że jak dotąd nie spotkałam się z tak dogłębną analizą zapisów ksiąg Starego Testamentu. Może właśnie tego potrzebowałam – spojrzenia na nie okiem Żyda, a właściwie Żydówki. Bo spojrzenie kobiety zawsze jest trochę inne od spojrzenia mężczyzny. I punkt widzenia Żyda zawsze będzie trochę inny niż punkt widzenia chrześcijanina. 
Co ciekawe, książka ta powstała w wyniku... zebrania komentarzy na blogu Autorki. Przez okrągły rok Bella Szwarcman-Czarnota publikowała wpisy dotyczące czytań przypadającym na dany tydzień żydowskiego roku. W ten oto sposób otrzymujemy żywe i bieżące komentarze do Tory. Na deser zaś umieszczono niektóre z głosów, które ukazały się na blogu pod poszczególnymi wpisami Autorki. 
Torę przez tysiąclecia czytali i komentowali mężczyźni. Było to zarówno ich prawem, jak i obowiązkiem. Przez większość istnienia judaizmu, kobiety nie mogły jednak studiować Pięcioksięgu. I nie, nie zmieniło się to nagle we wspaniałym XX wieku. Ani w okrutnym XX wieku. W ogóle nie w XX wieku. Już wcześniej pojawiały się wybitne kobiety, które nie tylko Torę znały, ale... ośmielały się ją komentować. Dzisiaj takich kobiet jest więcej i nie muszą się już z tym kryć. Ich komentarze są czytane i szanowane, a niektóre z pewnością, jak te Autorki książki, również wybitne. 
Dogłębna analiza tekstu, sięganie do źródeł (po hebrajsku) i tłumaczenie znaczenia słów użytych w pismach spisanych w starożytności są wielkim plusem te publikacji. Do tego dochodzi jeszcze bardzo przystępny język. Przyznam, że zszokował mnie wiek Autorki, która w tym roku będzie obchodzić siedemdziesiąte urodziny. Byłam niemalże przekonana, że jest to kobieta niewiele starsza ode mnie. Zupełnie nie odczuwałam różnicy wieku w czasie tej lektury. Jak natomiast podsumował to mój Małżonek – każdy może pisać dobrego bloga.
W książce Autorka zawarła 49 czytań przypadających na rok. Trzy z nich zostały połączone (prawidłowo powinny być 52 czytania), co było wynikiem jakichś "zawirowań kalendarza" – nie do końca to zrozumiałam, ale z pewnością chodziło o różnice między kalendarzem żydowskim, a "ogólnoświatowym". 
W swoich komentarzach do czytań Bella Szwarcman-Czarnota skupia się wszak w dużej mierze na miejscu i znaczeniu kobiet w Torze, nie można jednak powiedzieć, że tylko na tym. Analizuje całe czytanie, choć oczywiście zwraca szczególną uwagę na występujące w nim kobiety, a nawet na te, które w nich nie występują. Próbuje przy tym wyjaśnić, jakie znaczenie miał (i ma dzisiaj) taki, a nie inny zapis w Księgach.
Odwołując się do dawnych zwyczajów, wskazuje czytelnikowi, skąd wzięły się określone sytuacje, nakazy i zakazy. Swoje rozważania podpiera licznymi midraszami znanych i cenionych komentatorów. Co ciekawe, w części, w której umieszczono komentarze zawarte na jej blogu, często głos zabierają chrześcijanie. Posługują się zapisami Biblii (Warszawskiej, Warszawsko-Praskiej, Tysiąclecia i innymi wydaniami), próbując porównać je z zapisami w Torze i midraszami.
Dzięki książce poznacie ciekawe spojrzenie na wiele historii biblijnych. Zaczynając bowiem od opowieści o powstaniu człowieka i grzechu pierworodnym (widzianym zupełnie inaczej, niż na co dzień to przyjmujemy), Autorka przeprowadzi nas kolejno przez historie Noego, Abrahama, Izaaka, Jakuba, Józefa, Mojżesza, Aarona... I klasycznie, zaczęłam wymieniać mężczyzn, patriarchów, a przecież mieliśmy mówić o kobietach. O Ewie, o Sarze i Hagar, o żonie Noego i żonie Lota, o Rebece, o Racheli, o Miriam... Bo to ich losy przede wszystkim śledzi czytelnik, którego lektura całkowicie pochłonie. Co do tego nie mam bowiem wątpliwości. Mogłabym tak usiąść w fotelu z gorącą herbatą i czytać od świtu do zmierzchu. Szkoda, że praca i codzienność wymagają robienia sobie przerw. 
Nie mam absolutnie żadnych negatywnych uwag co do tej publikacji. Książka została wydana bardzo starannie, na grubym, lekko pożółkłym papierze, dzięki czemu dobrze się ją czyta przy sztucznym świetle (wiadomo, zimą niedługi dzień). Błędów nie znalazłam, okładka bardzo mi się spodobała. Po prostu kawał dobrej wydawniczej roboty. I dobrze – bo szkoda byłoby zepsuć tak wyśmienite i ważne dzieło jakimiś bublami. Polecam.

 
Książkę przeczytałam dzięki życzliwości portalu Sztukater



Książka przeczytana w ramach Wyzwania:
http://dzosefinn.blogspot.com/2014/12/2-przeczytam-tyle-ile-mam-wzrostu.html

3 komentarze:

  1. Jestem autorka tej ksiazki.Bardzo dziekuje za te, mozna by rzec, entuzjastyczna recenzje. Tylko jedno wzbudzilo moje zdziwienie, mianowicie wypowiedz na temat mojego podeszlego wieku. Czy naprawde wiek wyklucza zywosc umyslu, mozliwosc uczenia sie, czytania i pisania? Zapewniam , ze nie mam poczucia, by mi czegos ubylo, robie to, co lubie, a nie robie tego, czgo nie lubie. A wkrotce, albowiem czas szybko uplywa, przekona sie Pani, ze w srodku czlowiek czuje sie tak samo i z niedowierzaniem mysli o swoim wieku.
    Skadinad kil i akrotnie, gdy szlam z mezem i trzymalismy sie za rece badz w inny sposob okazywalismy sobie uczucie, slyszalam komentarz, jakie to rozczulajace.W dom y sle:w tym wieku. Bo przeciez mlodzi ludzie nie slysza tego rodzaju uwag.
    Starsi ludzie to tez ludzie, a moze nawet bardziej. W naszym spoleczenstwie panuje age'yzm. I czesciej dotyka on kobiety. Jakos nie slyszalam, zeby ktos sie dziwil, ze siedemdziesiecioletni facet pisze, dziala czy nawet zadaje sie z dwudziestoparoletnia kobieta. Albo ze prowadzi bloga. Moja siostra, o pare lat młodsza, prowadzi jeden z najpoczytniejszych blogow obecnie nominowany do tytulu Gwarant kultury. Pozdrawiam i zapraszam w sobote do Arkad Kubickiego, miedzy godz.14 a 15, mizna sie bedzie naocznie przekoac, ze sie jeszcze trzymam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam najmocniej, jeśli poczuła się Pani urażona. Zupełnie nie taki był zamiar mojego wpisu. Wręcz przeciwnie – jestem pełna podziwu. Sama mam Rodziców w podobnym wieku i po prostu język, jakim się posługują (w mowie, a tym bardziej w piśmie) od razu pozwala stwierdzić, że są "o pokolenie wyżej" ode mnie. Pani natomiast pisze z taką swobodą i bezpośredniością, jakby była moją rówieśniczką. Nie tyle Pani wiek mnie zaskoczył, bo cóż dziwnego w tym, że osoba siedemdziesięcioletnia pisze książki i jest żywotna (moi Rodzice również są), ale właśnie ta swoboda wypowiedzi, która wydawała mi się dotąd raczej charakterystyczna dla mojego pokolenia. To nieszczęsne zdanie, które napisałam w recenzji i do którego się Pani odniosła miało być (w moim zamierzeniu) wyrazem podziwu – jak widać, nie wyszło i powinnam jeszcze popracować nad swoim językiem.
      Bardzo dziękuję za uwagę i pozdrawiam. Na Targach niestety się nie pojawię, ponieważ ten weekend obfituje w wiele konkurencyjnych imprez i nie dam rady być wszędzie, gdzie bym chciała. Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    2. Nie, nie obrazilo mnie, lecz zdziwilo. Pewnie to kwestia srodowiskowa, ale w naszym otoczeniu jest wiele osob mlodych , starszych i starych, wszyscy sa na Ty i jakos nie widac roznicy pokolen. Przyjaznie sie z mlodszymi ode mnie, a i moja corka nievma problemu z tym, zeby miec kolezenskie relacje ze starszymi osobami. No i dosc
      pOzno zostalam mama, a zccorka mamy zywy kontakt, wiec pewnie to dlatego. Dziekuje za mile slowa i zycze wszystkiego dobrego.

      Usuń