Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Furia rodzi się w Sławie – Krzysztof Koziołek

Wydawnictwo: Manufaktura Tekstów
Nowa Sól 2015
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 295
ISBN: 978-83-934831-8-1
 
 
 
 
 
 
Kolejny retro kryminał na mojej półce, który gorąco mogę polecić.  Wyśmienicie napisany, inteligentny, dla czytelnika wymagającego i oczytanego. Jeśli więc lubisz kryminały, a historia jest dziedziną, która Cię interesuje (albo przynajmniej nie odrzuca), to jest to książka dla Ciebie.
Akcja najnowszej powieści Krzysztofa Koziołka toczy się na przełomie sierpnia i września 1944 roku. Miejsce: tytułowa Sława, czyli po niemiecku Schlesiersee. Tam właśnie znajduje się uzdrowisko, do którego chętnie zaglądają ranni niemieccy żołnierze. Nieopodal można się natknąć na ośrodek szkoleniowy Hitlerjugend, natomiast w sławskim pałacu urzęduje specjalna grupa SS, która bada... procesy czarownic i próbuje stworzyć żołnierza doskonałego.
Cicha, spokojna mieścina nad tzw. Śląskim Morzem, na pozór z dala od wojennych działań jest na dodatek – co nie powinno dziwić – miejscem, w którym walkę przychodzi stoczyć wywiadom, polskiemu i niemieckiemu. Podoba Wam się? A to dopiero początek.
Pod koniec sierpnia w Cegłówce, pobliskiej miejscowości, dochodzi do morderstwa. Choć władze starają się ukryć ten fakt przed okoliczną ludnością, ciężko jest zaprzeczyć temu, że młodziutka dziewczyna, polska robotnica przymusowa, została brutalnie zamordowana. Jakby tego było mało, była w ciąży, a ojciec pozostaje nieznany. Sprawą zajmują się miejscowy żandarm Reiner oraz przedstawiciel Policji Kryminalnej z Głogowa, Habicht. Choć mają współpracować, każdy z nich ukrywa przed drugim swoje odkrycia i stara się za wszelką cenę rozwikłać paskudną kryminalną zagadkę na własną rękę. Dodatkowym "problemem" okazuje się również konieczność raportowania o postępach śledztwa Sturmbannführerowi SS Düchterowi, który rezyduje w pałacu i nadzoruje pracami grupy specjalnej.
Wiele się w tej powieści dzieje, aż trudno uwierzyć, że na tak niewielu stronach Autorowi udało się stworzyć tak przekonujących bohaterów, zarysować naprawdę interesującą i wciągającą akcję i jeszcze w genialny sposób przedstawić jej miejsce. Koziołek świetnie poradził sobie z narracją, dzięki czemu opisy miejsc i sytuacji geopolitycznej są wplecione w fabułę i ani trochę nie nudzą, ani nie wydają się tam na siłę wciśnięte. Wszystko jest na swoim miejscu, a na dodatek Autor serwuje jeszcze czytelnikowi kilka wyśmienitych twistów. Zakończenia, moim zdaniem, nie da się przewidzieć. 
Powieść czyta się na jednym tchu. I choć większość bohaterów to niemieccy okupanci, jakoś człowiek niektórych z nich w pewien sposób jest w stanie polubić. Zdecydowanie najciekawszą postacią jest jednak hrabina Franziska von Häften. W niektórych momentach aż wstrzymywałam oddech, kiedy ona pojawiała się "na scenie".
Jednym słowem – "Furia rodzi się w Sławie" to bardzo zgrabnie napisany kryminał retro, z genialną, intrygującą, mistyczną akcją, przekonującymi bohaterami i zagadką, na rozwiązanie której na pewno nie wpadniecie. Autor postarał się również o to, by język – zarówno narracji, jak i dialogów – był przyjemny dla czytelnika, a jednocześnie odbiegał od tego, co na co dzień spotykamy w prasie, telewizji, czy Internecie. 
Dodatkowymi atutami książki są: piękna okładka, rewelacyjna korekta, redakcja, skład (jeden błąd), mapka Sławy oraz indeks nazw topograficznych. To po prostu książka z najwyższej półki.
 
 
 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz