Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

piątek, 21 sierpnia 2015

Malownicze. Tajemnica bzów – Magdalena Kordel

Wydawnictwo: ZNAK
Kraków 2015
Seria: Malownicze
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 390
ISBN: 978-83-240-3400-0





Malownicze to niewielkie miasteczko w pobliżu Kudowy Zdroju, z którym część czytelników miała okazję zapoznać się w dwóch poprzednich książkach Magdaleny Kordel. Dla mnie jednak "Tajemnica bzów" to pierwsza wizyta w tej niezwykle ciepłej i klimatycznej mieścinie, w której mieszkają między innymi Madeleine i pani Leontyna.
Wszystko zaczyna się dość niepozornie. Ot, Madeleine zmęczona jest codziennymi problemami związanymi z trójką dzieci, dla których stworzyła dom zastępczy. Poddaje się i prosi o pomoc swoją mamę. Ma przecież też inne obowiązki. Jej księgarnia ma zostać wkrótce otwarta, a ona nie dość, że nie rozpakowała jeszcze dziesiątek kartonów, w których nadesłano jej książki, to nawet jeszcze nie wymyśliła nazwy dla swego biznesu. Tego dnia odwiedza ją pani Leokadia, jedna z najstarszych mieszkanek Malowniczego, właścicielka sklepiku z antykami o wdzięcznej nazwie Kuferek. Odbiera swoje książkowe zamówienie i wraca do siebie. Jednak... z palca spada jej pierścionek. Niezwykle misternej roboty złote liście z rubinową kiścią bzu. Madeleine biegnie zatem do Kuferka, by oddać starszej pani jej własność. Tu zaczyna się prawdziwie emocjonująca, romantyczna, wyciskająca łzy historia o miłości, zazdrości, chęci zemsty, tęsknocie za dawnymi czasami i za Lwowem, którego już nie ma. 
Pierścionek przechodzi z pokolenia na pokolenie już od dziesięcioleci. Zawsze mówiono, że ma magiczne właściwości, choć nie wszyscy w to wierzyli. Jednak Stanisław, młodzieniec, którego rodzice naciskają na oświadczenie się pewnej młodej pannie przekonuje się, że pierścionek z kiścią bzu przemawia do niego w sposób niecodzienny. I doskonale wie, do kogo chce, a do kogo nie chce trafić. Z pewnością nie chce znaleźć się na palcu panny Elizy. Jest rok 1914, okolice Krakowa.
Razem z bohaterami opowiadań pani Leokadii wędrujemy przez lata i miejsca. Przez Lwów i Warszawę – miasta, których już dzisiaj nie ma. Tak, tak, są na mapach. Są w rzeczywistości, ale to już nie te same miejsca, jakie z młodości zapamiętała ona. Z czasów, kiedy jeszcze mówiono na nią Zosia, a nie Leokadia. Kiedy była szaloną i nieokiełznaną dziewczyną, a nie starszą panią.
"Tajemnica bzów" to ujmująca za serce rodzinna saga, w której nie brak namiętności i miłości, dozy szaleństwa i wielkiego przywiązania, a także lojalności. Nie brak w niej również magii i mam tu na myśli nie tylko stołowy pokój babci Anieli i dziadka Kota oraz zamieszkującego ten przybytek... ducha. 
Historia, którą snuje starsza pani pełna jest emocji i niesamowitych czasami zwrotów akcji. Ma również bardzo ważne przesłanie. Otóż dobro zawsze do człowieka powraca. Niestety, również zło, które ktoś wyrządza, pewnego dnia zostaje mu zwrócone. Przekonała się o tym najlepiej Agnieszka.
Jednocześnie z opowieściami oglądamy współczesne Malownicze, w którym znienacka pojawia się pewien tajemniczy, starszy pan w nasuniętym głęboko na czoło kapeluszu. Dlaczego wystaje pod Kuferkiem i obserwuje panią Leontynę, a jednak nie chce wejść do środka i się przedstawić? Przecież rozpoznał ją na starym zdjęciu, zna ją z dawnych lat i choć podobno dawno już pochował, to wciąż go do niej ciągnie. Czy w końcu zdradzi jej swój sekret?
Opowiadając historię swej rodziny pani Leontyna zrozumie, jak samotna była przez ostatnie dziesięciolecia. Jak bardzo tęskniła za światem ze swych wspomnień i jak samodzielna musiała się stać. Jak bardzo odzwyczaiła się od tego, że ktoś może się nią interesować, dbać o nią. Czy Madeleine i Kuba z Wrocławia zmienią to i sprawią, że znów poczuje się potrzebna?
"Tajemnica bzów" na długo pozostanie w mojej pamięci. Mam również nadzieję, że uda mi się wkrótce przeczytać wcześniejsze powieści z Malowniczego, choćby dlatego, że bardzo chciałabym się dowiedzieć, dlaczego Magda to Madeleine i skąd się wzięła w tym niedużym miasteczku.
Powieść jest rewelacyjna i wciągająca. Czyta się ją właściwie za jednym zamachem, bo ciężko się od niej oderwać. Dodatkowymi plusami są przepiękna, klimatyczna okładka i naprawdę dobra korekta i redakcja, o co, niestety, w dzisiejszych czasach coraz trudniej.



 


Książka przeczytana w ramach Wyzwania:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz