Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Reguła mroku – Giulio Leoni

Wydawnictwo: Kefas
Warszawa 2011
Oprawa: miękka
Liczba stron: 395
Tytuł oryginału: La regola delle Ombre
Przekład (z włoskiego): Agnieszka Poczyńska-Arnoldi
ISBN: 978-83-62715-03-9






Wszystko zaczyna się od popełnionego we Florencji morderstwa pewnego drukarza. W zgliszczach znalezione zostają dziwnego rodzaju czcionki oraz karta księgi, nad którą pracował. Jest koniec XV wieku, druk nie cieszy się jeszcze ogólnym szacunkiem. 
Być może władze miejskie przeszłyby obok tego morderstwa do swoistego porządku dziennego, jednak... władający miastem Lorenzo de Medici nie odpuści, kiedy odkryje, że tragiczna śmierć drukarza łączy się w jakiś sposób z dawno zmarłą Simonettą Vespucci, którą kiedyś miłował całym sercem. Na dodatek Simonetta była widziana w ostatnich miesiącach... żywa. Czy staremu Żydowi udało się wydostać ją z okowów śmierci, jak kiedyś obiecał?
"Reguła mroku" to powieść mająca olbrzymi potencjał. Świetny pomysł na fabułę. Genialnie, drobiazgowo opisany Rzym, w którym dzieje się większa część akcji. Tajemnica starożytnych. Historyczne postaci przeplatające się z bohaterami będącymi wytworami wyobraźni autora. Dlaczego więc o tej książce nie jest głośno, dlaczego przeszła bez echa? Może dlatego, że jest po prostu kiepsko napisana. Ślimacze tempo, zbyt długie opisy, płascy bohaterowie. Sporo tych niedociągnięć, a szkoda. 
Renesansowe Włochy to miejsce, w którym toczą się ciągłe walki pomiędzy władającymi poszczególnymi księstwami rodami. I, oczywiście, papieżem oraz chętnymi do zajęcia jego tronu. To barwny okres, w którym nauki średniowieczne przeplatają się ze starożytnymi, kiedy rozwija się druk, kiedy Europejczycy zaczynają odkrywać nowe lądy i możliwości. Wyśmienity czas, by w nim umieścić pełną życia i tajemniczą powieść, która na długo zapadnie w pamięci czytelników. Niestety, tym razem się nie udało.
Pico Mirandola, wysłannik Lorenza de Medici, wyrusza do Rzymu, by poznać prawdę. Czy Simonetta rzeczywiście powróciła do świata żywych? Czy wykorzystano starożytną regułę? Kto jest uwikłany w tę historię i dlaczego nieszczęsny drukarz musiał zginąć okrutną śmiercią? Im dalej dociera, tym więcej pytań się pojawia. To, oczywiście, dobrze, o ile na końcu zagadka zostaje rozwiązana. I, trzeba to przyznać, końcówka powieści jest wyśmienita. Trzymająca w napięciu, świetnie napisana, wyjaśniająca wszystkie wątpliwości czytelników. Pod warunkiem, że do niej dotarli. 
Rzym opisany został przez Leoniego z wielką szczegółowością i od razu widać, że Autor doskonale zna to miasto i jego historię. Że je po prostu kocha. To pozytywna strona "Reguły mroku". Do plusów można również zaliczyć rozważania filozoficzne, szczególności te autorstwa Pica. 
Wśród głównych minusów natomiast wymienić należy powolną akcję (niedopuszczalne w kryminale) i postaci, do których czytelnik nie jest się w stanie przekonać, z którymi nie nawiązuje żadnej więzi. Na dodatek jest ich bardzo wiele, niektóre pojawiają się tylko na chwilę, jakby przez przypadek, zupełnie o nich zaraz zapominamy. Nagromadzenie zbyt wielkiej ilości aktorów na scenie i akcja rozgrywająca się w ślimaczym wręcz tempie nie mogły zaowocować kryminałem z prawdziwego zdarzenia. A szkoda, bo – jak wspomniałam na początku – potencjał był olbrzymi, możliwości również, na dodatek Giulio Leoni nie jest literackim żółtodziobem, a nagrodzonym autorem. 
Na koniec jeszcze może dodam, że wydanie jest bardzo porządne, nie można się przyczepić do błędów.





Książka przeczytana w ramach Wyzwania:
 
 
 
Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa Kefas

 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz