Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

wtorek, 22 maja 2012

Dziedziczki - Andrzej Pilipiuk

Porywające zakończenie trylogii „Kuzynki Kruszewskie”! Pilipiuk ciągle zaskakuje – akcją, postaciami, piękną literaturą. Nie ma tu mowy o nudzie, nie ma czasu na niepotrzebne dłużyzny – nawet dla żyjącej od dwunastu stuleci Moniki.
Nasi bohaterowie wyprowadzają się z Krakowa. Miasto pojawia się jeszcze w kilku sytuacjach, jednak zdecydowana większość akcji  rozgrywa się w… Kruszewicach Nowych. Stasia postanowiła bowiem odbudować starą posiadłość (projekt wykonał sam Sędziwój) i przywrócić jej dawny blask. Pojawi się w związku z tym całe mnóstwo nowych problemów, gdyż „pozostałością” po znajdującym się tu od dziesięcioleci PGRze są… ludzie, którzy ani myślą o pracy w ogóle, a już w szczególności dla dziedziczki. Obraz żalu i rozpaczy – bimberek, który spowodował u nich zdiagnozowany alkoholizm sprawił, że żyją z dnia na dzień, zadowalając się rentą i nie robią absolutnie nic. Nie spodoba im się taka nagła i niespodziewana zmiana.
Na budowę przyjadą także Ukraińcy, którzy są świetnie obeznani z ludowymi mitami i legendami o wampirach, żmijach i całym tym ustrojstwie, z którymi człowiek musi dzielić otaczający go świat.
Znów pojawią się poszukiwacze czerwonej tynktury z Bractwa Drugiej Drogi. Laszlo i Arminius wyjadą do Trodheim, gdzie będą próbowali wytropić i unieszkodliwić Architekta, którego podejrzewają o bycie pasożytem, a w życiu Moniki pojawi się przystojny student ASP, Paweł.
Nie dla wszystkich ta historia zakończy się pozytywnie, nie wszyscy przeżyją. Dwór Kruszewice Nowe stanie szybko, jednak i na niego będą czyhać niespokojne duchy. Budynki bowiem również bywają przeklęte.
Rewelacyjnie poprowadzona akcja. Wspaniałe i nietuzinkowe postaci, z którymi nie sposób się nie związać emocjonalnie. Poszukiwanie porwanego przyjaciela, trudy budowy, tortury i planowanie agroturystyki to tylko część tego, co Was czeka, gdy sięgniecie po „Dziedziczki”. Mnie osobiście zauroczył ten dwór, w którym pichcono pyszności kuchni ukraińskiej i gruzińskiej, a nikt do końca nie był tym, na kogo wyglądał. Świetnie napisana powieść, pełna zaskakujących zwrotów akcji, której zakończenia nie sposób przewidzieć.
Podobnie, jak „Księżniczka” – piękne wydanie. Twarda oprawa, stylizowane inicjały, ładne ilustracje i w ogóle całe opracowanie graficzne, tasiemkowa elegancka zakładka. Tylko czytać i czerpać z tego nieograniczoną radość. Gorąco polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz