Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

czwartek, 2 października 2014

Lawenda – Ewa Formella


Wydawnictwo: sumptem Autorki
druk: SOWA, 2014
Oprawa: miękka
Liczba stron: 197
ISBN: 978-83-934739-6-0








Do Trójmiasta przylatuje Paul, a właściwie Paweł. Przed laty, jeszcze jako młodzieniec, opuścił Polskę i zamieszkał w Stanach. Jest dziennikarzem i postanowił napisać książkę. Jego bestseller ma traktować o ekskluzywnych prostytutkach.
Nie tego się jednak spodziewał, kiedy znajomy umówił go z panią Magnolią – właścicielką najdroższego domu uciech w Polsce.
Owiany tajemnicą, a jednak znany przez wszystkich ze słyszenia. Można by o nim powiedzieć "miejska legenda". Dom, a właściwie cały kompleks, w którym piękne kobiety dotrzymują mężczyznom towarzystwa. Za duże pieniądze wykonują najstarszy zawód świata. Jak się tam znalazły? Dlaczego postanowiły właśnie w ten sposób zarabiać na przysłowiowy chleb (a może szampana i kawior?)? Paweł powoli poznaje historię Magnolii i Ogrodu, w którym kobiety noszą imiona kwiatów, a tą najbardziej pożądaną i najpiękniejszą jest tytułowa Lawenda.
Trójmiasto, wielkie pieniądze, luksusy, młode i ponętne ciała. W opozycji – pogarda, tajemnice, zranione serca i dusze. Skłócone, niepełne rodziny. Dzieci, które rzadko widują matki. Rodzice, którzy wyrzekają się swych córek. I malutki promyk nadziei na to, że szczęście jest jednak pisane każdemu, niezależnie od zawodu, jaki ta osoba uprawia. 
Dzięki rozmowom z Pawłem Magnolia, a właściwie Ada, otwiera się i opowiada swą długą historię. Paul słucha i wzrusza się niejednokrotnie. Z każdym kolejnym spotkaniem zaczyna dostrzegać, że książka, którą zamierzał napisać zmienia się wraz ze zdaniami wypowiadanymi przez elegancką starszą panią, która dorobiła się potężnego majątku, a jednak wciąż zdaje się nie być szczęśliwa. Nam, czytelnikom, przychodzi natomiast na myśl pytanie o to, czy można Adę potępiać. Czy można potępiać którąkolwiek z tych cór Koryntu. 
Drugą bohaterką jest Małgorzata, która w Ogrodzie znana jest jako Lawenda. Odtrącenie rodziców, wyjazd do Stanów razem z ukochanym i jego utrata, bolesny powrót, czarnoskóre bliźnięta. Jedna osoba, która podała pomocną dłoń. Przyjaciółka, opiekunka, a jednocześnie szefowa. Kim właściwie jest dla Lawendy Magnolia? A przystojny i super bogaty Henry?
Historia opisana przez Autorkę jest wzruszająca i wciągająca. Chce się wciąż poznawać lepiej, bliżej, głębiej. Czyta się z zapartym tchem, co ułatwia prosty język. Zupełnie, jakbyśmy nie czytali, a słuchali opowieści. Trochę romantycznej, trochę strasznej. Z pewnością poruszającej. Bo życie dewizowych mewek na polskim Wybrzeżu nie jest do pozazdroszczenia.
Szkoda, że powieść jest taka krótka. W pewnym momencie akcja zaczyna galopować jak pełnokrwisty Arab, trochę nawet za szybko. Zakończenie wątków następuje znienacka, szkoda. Ostatnie 30-40 stron rozpisałabym na co najmniej sto. Bo za szybko i zbyt nieprawdopodobnie kończy się ta historia. Spodziewałam się z pewnością nieco innego zakończenia, choć trudno powiedzieć, że takie, jakie wymyśliła Ewa Formella jest złe. Myślę, że zadowoli sporą rzeszę czytelniczek, a jednak...
"Lawenda" to powieść o miłości, przebaczeniu i godności. O tolerancji i próbie zrozumienia wnętrza drugiego człowieka. Choć napisana prostym językiem, ma głębokie przesłanie.
Czytając "Lawendę" często miałam przed oczami niesamowity i kontrowersyjny serial "Satisfaction", który oglądałam już dwukrotnie i który również opowiada o domu publicznym i jego pracownikach (bo nie tylko pracownicach). 
Minusy? Mnóstwo źle postawionych przecinków, kilka literówek, klasyczne "tą" zamiast "tę". Nic, z czym dobra korekta i redakcja by sobie nie poradziły. Niestety w tym przypadku nie można mówić o "dobrych", jako że zdecydowanie osoby, którym te zadania powierzono – nie dały rady.






Książka przeczytana w ramach Projektu:

Książka przeczytana w ramach Wyzwania:

2 komentarze:

  1. Książka została wydana jako self-publishing, jako autorka zdaję sobie sprawę z tego, że interpunkcja u mnie leży, dlatego staram się szukać osób, które skorygują moje błędy. W przypadku "Lawendy" jedną z korektorek była polonistka. Byłam pewna, że tym razem będzie dobrze, no cóż... Dziękuję jednak za tak ciepłą opinię i cieszę się, że fabuła książki spodobała się.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż, interpunkcja rzeczywiście nie wyszła. Jednak tematyka, jaką Pani podjęła jest niezmiernie ciekawa i... odważna. Na dodatek udało się Pani napisać to w naprawdę ciekawy sposób. Historia mnie wciągnęła całkowicie. Mąż był mniej zadowolony, bo znów zawaliłam noc, czytając. To chyba największy komplement, kiedy pisze go taki śpioch, jak ja. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń