Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

piątek, 3 października 2014

Wołanie mew – Marian Kowalski

Wydawnictwo: RW2010
Poznań 2012
Ebook, format pdf
Liczba stron: 286
ISBN: 978-83-63111-83-0





Po przeczytaniu "Mrocznego dziedzictwa" postanowiłam lepiej zapoznać się z twórczością Mariana Kowalskiego. Tamta powieść miała wartką akcję, elementy kryminalne i fantastyczne, wyraziste postaci. Czegoś podobnego spodziewałam się więc i po "Wołaniu mew". Co otrzymałam?
Inga Bral mieszka w Niemczech i robi karierkę modelki. Nie wielką karierę, choć może się pochwalić pięknym, ponętnym ciałem, a kiedy pojawia się na wybiegu – mężczyźni wstrzymują oddech. Szczególnie jeden... Joachim Kraft. Są ze sobą, choć żadne z nich nie jest w tym związku do końca szczęśliwe. Joachim pożąda ciała Ingi, choć w głębi duszy ją kocha. Przynajmniej tak mu się wydaje. Jednak nie potrafi głośno powiedzieć, co czuje. Inga – Krystyna właściwie, bo Inga to imię z bierzmowania, którym się przedstawia w modowym światku – ma marzenia. Chce pozostawić po sobie coś więcej, niż bilbordy, na których pozuje w seksownej bieliźnie. Marzy jej się kariera w telewizji, albo chociaż w radio. Niezależnie jednak od okoliczności – oboje żyją w miarę beztrosko, nie przejmując się specjalnie poważnymi sprawami.
Pewien rejs jachtem, na który Inga od dawna namawiała Joachima, może wiele zmienić. Choć z pewnością nie po myśli żadnego z nich. Morskie fale, norweskie fiordy, wrzosowiska i bagna, na których niedawno zginęła piękna kobieta, dwóch oczarowanych Ingą mężczyzn... I zawsze, wszędzie – mewy i ich krzyk. Czy w mewach zaklęta jest dusza tych, co zginęli na morzu? Czy Joachim – Mazur z pochodzenia – i Inga – córka polskiego marynarza – znajdą swoją drogę w życiu, swoje szczęście i... czy nadal będzie im towarzyszyło wołanie mew?
Powieść dzieli się na pięć dużych rozdziałów, które można by nazwać częściami. To kolejne etapy życia Ingi Bral i jej poszukiwań szczęścia i spełnienia. Podział ten zmusza w odpowiednich momentach do zatrzymania się i chwili zastanowienia. Uważam, że jego wprowadzenie było bardzo dobrym pomysłem – w moim przypadku sprawdziło się wyśmienicie.
Prawda jest taka, że swobodne życie Ingi i Joachima jest nacechowane dość negatywnie. Autor zdaje się chcieć zmusić nas do poważnego zastanowienia się nad współczesnym społeczeństwem i jego dążeniem do sławy, bogactwa, łatwości zdobywania wszystkiego. Przed ciągłym gromadzeniem dóbr doczesnych i odczuwaniem nieustannej przyjemności. Z jednej strony pokazuje Ingę jako dziewczynę ambitną, która trochę się zaplątała w swoim życiu, ale właściwie strasznie cierpi z powodu tego, jak jest traktowana przez swojego opiekuna-kochanka. Z drugiej zaś – trudno w pewnym momencie nie dojść do wniosku, że przecież sama tego chciała, sama go wielokrotnie prowokowała, pozwalała na przedmiotowe traktowanie, ponieważ... dzięki temu łatwiej było o kolejne kontrakty, ładne mieszkanko, drogie ciuchy, wystawne imprezy. Kowalski zadaje mnóstwo trudnych pytań – warto zastanowić się nad odpowiedziami na nie.
Jeśli chodzi o samo wydanie – czytałam wersję pdf, powieść dostępna jest również w formatach epub i mobi. Bardzo dobra korekta i redakcja, ciekawa grafika na okładce. Nic dodać, nic ująć. Myślę, że to nie ostatnia książka Mariana Kowalskiego, o jakiej przeczytacie na Dune Fairytales.
 







Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa RW2010

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz