Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

wtorek, 14 października 2014

Szukaj mnie wśród lawendy. Zuzanna – Agnieszka Lingas-Łoniewska

Wydawnictwo: Novae Res
Gdynia 2014
1. tom trylogii
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron:228
ISBN: 978-83-7942-234-0









Lawenda... Fioletowe kwiatki pokrywające delikatne gałązki. I ten niebiański zapach, który kojarzy się ze słońcem i ciepłem. I kolor, mój ukochany. Kiedy więc zobaczyłam okładkę, nie mogłam sobie odpuścić. Już druga lawendowa książka w tym miesiącu, a w księgarni widziałam ostatnio coś jeszcze mi nieznanego, więc odgrażam się... będzie się działo na fioletowo!
Chyba babcieję. Czytuję prozę kobiecą. Jeju, ja? Niemożliwe. A jednak – nie tylko czytuję, ale te książki, na które ostatnio trafiam, bardzo mi się podobają. No dobrze, nie babcieję – po prostu każdy potrzebuje w pewnym momencie chwilę oddechu, rozluźnienia, piżamki, mięciutkiego kocyka (fioletowego, rzecz jasna) i kubka dobrej herbatki albo kakao. Wrócę jeszcze z tej emeryturki do książek znacznie głębszych i trudniejszych, nie obawiajcie się. Mimo wszystko jednak – lektura "Szukaj mnie wśród lawendy. Zuzanna" to była wspaniała, pełna radości, słońca i lawendowego zapachu odskocznia w trudnym i bardzo zapracowanym okresie.
Książka rozpoczyna trylogię, którą Autorka nazywa chorwacką. Ile w powieści tej Chorwacji? Całkiem sporo, choć mam nadzieję, że w kolejnych dwóch tomach (premiera drugiego jest planowana na luty 2015, a trzeciego na czerwiec 2015) będzie więcej... Chorwatów. I nie chodzi mi tu wcale o biegających po plaży półnagich herosów, ale o przedstawienie ludzi, którzy mieszkają w pięknej, skąpanej w słońcu Chorwacji, zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Ponieważ w pierwszym tomie oglądaliśmy Chorwację jedynie oczami przebywających tam, dłużej albo krócej, Polaków. 
Zuzanna jest korposzczurem. Od lat pracuje w firmie farmaceutycznej, pnąc się po szczeblach kariery, zapominając o instytucji urlopu. Niezbyt lubiana, choć szanowana w firmie, budzi respekt i strach, jest świetna w tym, co robi i liczy na awans na partnera w spółce. Po pracy, czyli późnymi wieczorami, wraca do pustego mieszkania. Nikt na nią nie czeka. Nie stworzyła związku, nie zbudowała rodziny, w życiu liczyła się tylko praca i zawodowy sukces. Czy jednak zawsze tak było? Czy śliczna 33-latka o rudych włosach i pięknych krągłościach (bo kochanego ciałka nigdy zbyt wiele) zawsze była taka? Czy może po prostu w ten sposób uciekła przed bolesną przeszłością?
Zuza ma dwie siostry. Zośka jest jej bliźniaczką i, choć fizycznie różni je tylko kolor jednego oka, przeciwieństwem Zuzy. Od lat ten sam mężczyzna – mąż, dom, obiadki, nastoletnie dzieci. Nie pracuje, zajmuje się domem, para rękodziełem, które przeznacza na ogół na cele charytatywne. O zarobki dba Adad – informatyk. Trzecia z sióstr Skotnickich mieszka na Półwyspie Pelješac w południowej Dalmacji. Prowadzi tam salon masażu i wychowuje samotnie synka, Daria. Ivo, ojciec chłopca, wyjechał do Włoch i tylko czasami odwiedza chłopca. Z pewnością jednak nie przyjeżdża, by zobaczyć się z Gabrysią. Co się między nimi wydarzyło? Mamy dowiedzieć się dopiero w połowie przyszłego roku... 
Losy sióstr Skotnickich związane są oczywiście również z mężczyznami, bo Autorka serwuje nam w powieści naprawdę dobry romans. Choć, jak to z romansami bywa, czasami strasznie naiwny i nierealny, to jednak piękny i porywający. Gorący, jak słońce południowej Dalmacji i pachnący lawendą. Romans, który sięga daleko w przeszłość trzech sióstr, do ich wczesnej młodości, pierwszych nastoletnich zauroczeń, pierwszych westchnień, randek. 
Napisana ładnym językiem powieść pełna jest zwrotów akcji, choć nie powiem, by główny wątek był specjalnie zaskakujący. Chociaż... są takie momenty, których z pewnością nie przewidziałam i czułam się zaskoczona, bardzo pozytywnie, oczywiście. Chyba jednak najbardziej zainteresowała mnie historia Zośki, a Autorka na końcu narobiła mi dodatkowego smaku. Czy ja wytrzymam do lutego?
Ciepła historia Zuzy, Zosi i Gabi (oraz Adama i Roberta) mówi nie tylko o miłości pełnej westchnień, gorących pocałunków, bukietów kwiatów i szalonego gonienia za sobą nawet na koniec świata. Mówi również o miłości siostrzanej. O tajemnicach, które kryje serce każdego człowieka. O żalu, o bólu spowodowanym zdradą, o przebaczeniu, o konsekwencjach, jakie niesie za sobą każda decyzja. Bardzo udane połączenie.
Okładka mnie urzekła, o czym już pisałam. Co do reszty wydania nie mogę się wypowiadać, ponieważ otrzymałam egzemplarz recenzencki, przed korektą, także pojawiające się tu i ówdzie literówki nie mogły mnie specjalnie razić. Jeśli zostaną poprawione – będzie naprawdę dobrze. Jeśli nie – to tak pół na pół w kwestii wydania. Choć książkę czytało się fantastycznie, to raczej do niej nie wrócę (tylko czekam na kolejne tomy), a już na pewno nie w pełnym wydaniu, więc nie będę w stanie donieść Wam jak poszło z korektą. Może ktoś z Was przeczyta tę powieść Agnieszki Lingas-Łoniewskiej i da znać, jak wydawnictwo poradziło sobie z poprawkami?
Tymczasem ja gorąco polecam, a za kilka dni (najpóźniej w przyszłym tygodniu) zapraszam do przeczytania wywiadu z Autorką na blogu http://fairyliterature.blogspot.com/.
 




Książka przeczytana w ramach Projektu:

Książka przeczytana w ramach Wyzwania:

7 komentarzy:

  1. Raczej nie czytam takich obyczajówek. romansów, ale ta okładka jest tak śliczna, ze na pewno by mnie skusiła, gdybym widziała książkę np. w bibliotece :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawda, że okładka jest cudowna? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka przecudna :) uwielbiam ten kolor i nieodmiennie żałuję, że jest mi w nim nie do twarzy bo gdybym mogła to bym chodziła cała w fioletach i liliowych różach. Lubię taką tzw kobiecą prozę, zwłaszcza jesienią gdy wieczory się wydłużają, kolory powoli gasną a dominującym nastrojem staje się melancholia podszyta smutkiem...organizm sam się wtedy dopomina o słoneczne książki i dobrą herbatkę :) i nie uważam, aby tylko mężczyźni pisali o sprawach głębszych i trudniejszych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam taki okres w życiu,że chodziłam cała w fioletach. Trochę mi minęło, ale nadal mam kilka ciuszków w tym kolorze i bardzo je lubię.
      Wracając do książek – oczywiście, że kobiety również piszą głębsze rzeczy. Ot, choćby czytany niedawno "Legion" Cherezińskiej, czy "Ciemno, prawie noc" Bator (Nike 2013). Obie książki zresztą gorąco polecam.

      Usuń
  4. Wywiad już jest: http://fairyliterature.blogspot.com/2014/10/agnieszka-lingas-oniewska-o-sobie.html

    Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka jest ladna, to trzeba przyznać;)
    Ostatnio przeczytałam "Bez przebaczenia" tej autorki i ta książka, szczerze mnie do niej zraziła....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie czytałam innych powieści Autorki. Wiem, że na pewno chce zapoznać się z kolejnymi tomami trylogii. Nie wykluczam jednak, że sięgnę również po wcześniejsze książki. Na razie się więc nie wypowiadam. Możesz napisać coś więcej? Dlaczego Ci się tamta powieść nie spodobała?

      Usuń