Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

środa, 29 października 2014

Na krańcach luster – Piotr Ferens

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Białe Pióro
Warszawa 2014
Oprawa: miękka
Liczba stron: 482
Grafiki: Tomasz Lipka
ISBN: 978-83-64426-14-8






Ulice miasta z wolna zatapiały się w miękkiej, kamiennej ciszy. Ciemnoniebieskie, nieruchome niebo tkwiło w wygładzonym milczeniu, a połyskujący krąg księżyca odbijał się rozmazaną smugą na wyślizganych kocich łbach. Chłodne nocne powietrze niespiesznie płynęło nad wyludnionymi chodnikami, cicho szumiało pośród wiszących mostów od lat strzegących nurtu Sekwany lub z lekkim szelestem przemykało po parkowych alejach, trącając liście śpiących drzew.

Ulegliście już takiemu zauroczeniu, jak ja, kiedy zabrałam się za lekturę tej powieści? Nie? Niemożliwe!
Zaczyna się ostro. Paryż, początek XX wieku, plac Pigalle, noc (ewentualnie późny wieczór). Panie trudniące się najstarszym zawodem świata i pewien mężczyzna, który bacznie je obserwuje. Wiemy, że nie ma dobrych zamiarów wobec tej, którą wybierze. I bynajmniej nie chodzi tu o jego rozbuchane potrzeby seksualne. Szalony naukowiec, który z miłości do kobiety i chęci dokonania wielkiego odkrycia jest w stanie bez wahania poświęcić ludzkie życie. Ot, płomień zgasł. A panienki z placu Pigalle i tak raczej nikt nie będzie szukał...
Niemal sto lat później polski inżynier, Daniel Naderski, wraca do kraju, by otrzymać dwie smutne wiadomości. Z listu od przyjaciela dowiaduje się o zaginięciu jego pięknej żony. Z pisma od notariusza... o śmierci tegoż przyjaciela. Wyrusza do Francji, by poznać szczegóły tych tragicznych zdarzeń. Zanim odkryje prawdę, czeka go wiele "przygód". Spotka mnóstwo nowych ludzi – część z nich będzie mu chciała pomóc, część stanie po przeciwnej stronie walki, która trwa od przynajmniej stuleci, a może i od zarania czasu. Tajemnice będą się mnożyć niczym dobrze pączkujące drożdże, a atmosfera sprawi, że nie będziecie się przejmowali zarwaną nocką, przejechanym przystankiem, czy zupełnie niezrozumiałym upływem czasu. Wszystko w tej powieści jest bowiem nieprawdopodobne, a wir wydarzeń wciąga do zupełnie innego świata. Natomiast zakończenie, cóż, zakończenie może Was zwalić z nóg, radzę więc czytać je na siedząco. Piotr Ferens uderzył w bardzo delikatną nutę, jednocześnie dotykając jednego z podstawowych strachów każdego chyba człowieka. Co takiego mam na myśli? Przeczytajcie, dowiecie się.
"Na krańcach luster" to historia niesamowita i pełna magii. To połączenie świetnie napisanego i trzymającego w napięciu thrillera, z fantastyką i przygodówką. Na dodatek jeszcze całkiem ciekawe elementy powieści psychologicznej, no i... Paryż. Cudowny, tajemniczy, ze swymi zaułkami, wielkimi zabytkami, bukinistami i historią, która jest wciąż żywa w jego powietrzu. Père-Lachaise, Montrmarte, dzielnica łacińska. Sekwana, która pochowała już niejednego. Każdy kamyk kryje w sobie duchy przeszłości, każda książka wiąże się w jakiś sposób z tym, co przeżyło miasto. Francuska stolica i magia luster. Chcecie poznać prawdziwą historię szklanych tafli, przy której opowieść o Alicji z Krainie Czarów zdecydowanie należy włożyć między bajki? Oto pozycja dla Was. 
Autor bardzo zadbał o to, by bohaterowie jego dzieła byli dobrze odmalowani. Są ludźmi z krwi i kości, mają swoje zalety i wady, a na dodatek każdy z nich jest inny. Łatwo ich od siebie rozróżnić już od początku, mimo że jest tych postaci całkiem sporo. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom – nie każdy jest w rzeczywistości tym, za kogo się podaje. Zresztą, czym jest rzeczywistość? Przekonajcie się sami, sięgając po "Na krańcach luster".
Powieść napisana jest przepięknym językiem, który pobudza wyobraźnię i działa jak plaster na zranioną duszę w świecie, w którym w internecie czytamy w większości średniej jakości artykuły i artykuliki, a coraz mniej osób dba o poprawne wyrażanie się, nie mówiąc już o bogatym leksykonie. Szkoda tylko, że książka obfituje w tyle błędów – w większości mam na myśli fatalnie powstawiane (zdaje się, że na chybił-trafił) przecinki. Literówek nie jest nawet wiele, ale ta koszmarna doprawdy interpunkcja...
Uroku całości dodają grafiki, które rzeczywiście świetnie oddają klimat grozy, który wznosi się nad kartami powieści. Jako ciekawostkę podam, że ich Autor zrealizował również film promujący książkę, który to możecie zobaczyć pod tym linkiem.







Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro





Książka przeczytana w ramach Wyzwania:

2 komentarze:

  1. przeczytam napewno ;-)
    orginalna-czarownica

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę polecam, sama zaś czekam na kolejne pozycje Pana Piotra, gdyż ptaszki ćwierkają, że nie zamierza przestać pisać :)

    OdpowiedzUsuń