Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

poniedziałek, 13 października 2014

Moich pór roku cztery... – Ryszard Wojnowicz

Wydawnictwo: Białe Pióro
Warszawa 2014
Oprawa: miękka
Liczba stron:129
ISBN: 978-83-64426-12-4





Jeśli tęsknicie za pięknym językiem, za wspaniałą przyrodą... Jeśli lubicie poetycką prozę... Jeśli miłość i ptaków śpiew są znane Waszym sercom... To jest to właśnie książka dla Was. Na jesienne chłodne popołudnia, na wiosenne poranki, na zimowe wieczory. Dobra o każdej porze, choć wymagająca skupienia. Przeniesie Was w miejsca, które być może są tuż za płotem, zaraz obok, a jednak... niedostrzegalne, pomijane, zapomniane, kiedy Wy wyjeżdżacie na wakacje do ciepłych krajów i innych egzotycznych miejsc.
Ryszard Wojnowicz pokazuje nam piękno polskiej przyrody. Łączy je równocześnie z czystą miłością do kobiety. Bo czyż nie jest cudownie móc wspólnie podziwiać cuda natury, mieć wspólne pasje, razem podpatrywać kukułki wykluwające się w cudzych gniazdach albo...? Poezja płynie ze stron tej niegrubej książki. Poezja piękna i romantyczna, choć spisana prozą i zdecydowanie bardziej zrozumiałam od tradycyjnej poezji. Przeniesie Was na zielone łąki, na zarośnięte szuwarami stawy, w niesamowite i groźne góry.
Cóż długo się rozpisywać, kiedy samemu trzeba przeczytać, by poczuć te motyle w brzuchu, przypomnieć sobie pierwszą wielką młodzieńczą miłość, zatopić się we wspomnieniach, w marzeniach... Wojnowiczowi udaje się coś niebywałego – prowadzi nas po świecie realnym, a jednak całkowicie baśniowym. Takie historie pisze tylko życie. Takie urokliwe miejsca zapewnić może tylko rzeczywisty świat, który nas otacza. Dlaczego go nie dostrzegamy? Któż to wie. Dobrze, że są tacy ludzie jak Wojnowicz, którzy o nim przypominają.
Sami tylko posłuchajcie: "Słońce w zasadzie kończyło swe widnokręgowe wędrowanie i popołudnie coraz wyraźniej zaczynało pachnieć wschodzącą purpurą jego zachodzenia, kiedy opuściłem wypełnione bezczynnością zacisze domu." Czyż to nie piękne?
Wyobraźnia robi swoje. Soczyste opisy wywołują niesamowite widoki. Czujecie na twarzy ciepło słońca, albo krople deszczu. Wszystko to na dodatek napisane pięknym językiem, z którym tak rzadko spotykamy się w dzisiejszej literaturze często nastawionej na akcję albo kontrowersyjność.
Klimatyczna okładka i cztery fotografie w środku dopełniają całość. Oczywiście mogę się przyczepić do literówek, których kilka się znalazło, ale chyba sobie podaruję.





Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro



Książka przeczytana w ramach Wyzwania:

4 komentarze:

  1. Myślę, że się skuszę, bo i liczba stron nie przeraża i tematyka wydaj się być interesująca. Ryzykując, nie mam czego stracić ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O zdecydowanie coś dla mnie :) Właśnie takich zaczarowanych książek, które potrafią na nowo obudzić w nas zachwyt otaczającą rzeczywistością, szukam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, opisy Pana Wojnowicza rzeczywiście potrafią obudzić zachwyt nad drobiazgami, których na co dzień nie dostrzegamy :)

    OdpowiedzUsuń