Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

środa, 18 lutego 2015

Malowany człowiek. Niech cię mrok pochłonie... (2) – Peter V. Brett

Wydawnictwo: Fabryka słów
Lublin 2009
Cykl Demoniczny, tom I
Malowany człowiek, Księga II
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 320
Tytuł oryginału: The Painted Man
Przekład (z angielskiego): Marcin Mortka
Ilustracje: Dominik Broniek
ISBN: 978-83-7574-050-9
 
 
 
 
Chciałoby się napisać, że to doskonała kontynuacja pierwszego tomu. Jednak gwoli poprawności tak nie napiszę, jako że to żadna kontynuacja. Wyjaśniłam już w poprzedniej recenzji, że "Malowany człowiek" został przez Fabrykę słów sztucznie podzielony na dwa tomy. Teraz więc mam za sobą lekturę po prostu... dalszych rozdziałów pierwszego tomu powieści "Painted Man". Nie zaprzeczę jednak, że czyta się je wyśmienicie. 
Mija kilka lat. Arlen jest Posłańcem i często bywa w Krasji, jedynym miejscu na świecie, w którym ludzie podejmują wojnę z otchłańcami. Ma więc szansę wykazać się odwagą i zręcznością w walce z demonami, które atakują co noc i zbierają całkiem pokaźne żniwo. Nie zaprzestaje też poszukiwań legendarnych run wojennych. Mocno wierzy, że uda mu się je odnaleźć i wykorzystać w celu... wybawienia ludzi. Jedno wydarzenie pociągnie za sobą cały szereg udręk i bólu, a Arlen przestanie być tym samym człowiekiem, którego poznaliśmy wcześniej.
Leesha wciąż przebywa w Angiers, gdzie osiąga wiele jako Zielarka. Jest ceniona, rozpoznawalna, szanowana. Nadal samotna. Choć obiecała, że pewnego dnia powróci do Zakątka Drwali, wciąż nie potrafi tego zrobić, znajdując całe mnóstwo powodów i wykrętów, dla których bardziej potrzebna jest w mieście. Czy jest ktoś albo coś, co sprawi, że zmieni zdanie?
Rojera życie nadal nie rozpieszcza. Choć na pierwszy rzut oka zdawać się może, że wiedzie mu się całkiem dobrze, to myli się czytelnik, który tak myśli. Zdrady, śmierć i ból staną się dla niego niemal chlebem powszednim.
Wiele się wydarzy, zanim bohaterowie spotkają się w jednym miejscu i zaczną wzajemnie poznawać. Czy polubią się od razu? Och, toż to nie bajka dla dzieci, a oni są tak od siebie różni. Szczególnie Arlen, który czasem sam zastanawia się nad tym, ile człowieka w nim zostało.
Samotny jeździec, Naznaczony oraz Zielarka i minstrel. Co się stanie, kiedy ta trójka zjednoczy swe siły i stanie przeciw otchłańcom? Jakie tajemne moce, o których nikomu się nie śniło, posiadają?
W drugiej księdze "Malowanego człowieka" sporo napatrzymy się na walki z otchłańcami. Napatrzymy to słowo idealnie pasujące do sytuacji, bowiem Brett tak plastycznie opisuje te chwile, że właściwie widzimy atakujące, wrzeszczące, bijące i gryzące demony oraz stawiających im czoło ludzi. 
W powieści pojawią się też nowi bohaterowie, szczególnie podczas pobytu Arlena w Krasji. To niesamowite miasto kryje w swych zakamarkach wiele obłudy i kłamstwa, a także tradycje i zwyczaje, których człowiek "spoza" nie jest w stanie pojąć. Choć pozornie przyjęty jako dobry wojownik, Arlen na zawsze pozostanie dla Krasjan obcym, chin. 
Brett buduje świat ostrożnie, dawkując nam przyjemność. Choć początkowo wydawało się, że rzucił nas na głęboką wodę, teraz zaczynamy rozumieć, że to był jedynie przedsmak tego, co się dzieje dalej. Krasja okazuje się niesamowitym światem, zupełnie nieprzystającym do tych miejsc, które czytelnik już poznał. Cały jej społeczny ustrój, zbudowany na kastach, nierówności ludzi i conocnej walce z otchłańcami z jednej strony zachwyca, a z drugiej przeraża. Z pewnością Wam się to spodoba.
Runy wojenne, Wybawiciel, pewna włócznia, która jest w stanie zabić otchłańce. Wszystko to jest jedynie początkiem zdarzeń, które doprowadzą do pojawienia się na świecie Naznaczonego, czyli tytułowego Malowanego człowieka. A i jego pojawienie się to dopiero zaczyn, który wzrastać będzie każdego dnia, aż do niesamowitego, tajemniczego i porywającego zakończenia pierwszego tomu cyklu. Nowe miasto, dużo scen na pustyni, śmierć czyhająca tak ze strony demonów, jak i niechętnych naszym bohaterom ludzi. Jakby tego było mało, w Zakątku Drwali wybucha epidemia, która kończy się śmiercią wielu mieszkańców. Czy Zielarki są w stanie zatrzymać rozprzestrzeniająca się chorobę, a zdziesiątkowana ludność okolicy stawić czoło wychodzącym co noc otchłańcom?
Księga II "Malowanego człowieka" to fascynująca podróż przez świat przejmujący grozą, pełen piekielnego zła, które jest udziałem nie tylko otchłańców, ale również zawistnych ludzi. Przekonajcie się sami, jak wygląda ten nowy etap w życiu Arlena, Leeshy i Rojera oraz kim jest Shar'Dama Ka. Zdecydowanie warto.
Cała lektura była wyśmienita, a zakończenie wbiło mnie w fotel. Dosłownie – siedziałam z otwartymi ustami i widziałam te... Nie, nie zdradzę, co widziałam. Grunt, że ten widok zrobił na mnie wielkie wrażenie i przypomniał pewną scenę z "Diuny", a to już wystarczający powód, by sięgnąć po powieść.
Książka jest, oczywiście, świetnie przetłumaczona i wydana i nie mam żadnych zastrzeżeń w tych kwestiach. Znów też urzekają ilustracje Dominika Brońka.
Zapytano mnie ostatnio, czy "Malowany człowiek" jest książką dobrą dla dwunastolatka. Po lekturze pierwszej księgi nie miałam co do tego wątpliwości. Teraz jednak się nad tym zastanawiam. Druga księga jest znacznie bardziej brutalna. Decyzję pozostawiam rodzicom.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz