Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

niedziela, 1 lutego 2015

Skazaniec. Z bestią w sercu – Krzysztof Spadło

Wydawnictwo: Zielona Litera
Warszawa 2014
Tom 2 cyklu
Format epub
Liczba stron: 415
ISBN: 978-83-939204-9-5





Pamiętacie pełne emocji i trzymające w napięciu zakończenie pierwszego tomu "Skazańca"? Krzysztof Spadło przedstawia ciąg dalszy więziennej historii Ropucha.
"Skazaniec. Z bestią w sercu" wydaje mi się opowieścią jeszcze bardziej mroczną od pierwszego tomu cyklu. Autor nie przebiera w środkach, by ukazać czytelnikowi grozę wronieckiego zakładu karnego w latach dwudziestych i trzydziestych ubiegłego stulecia. Ropuszek tym razem nie będzie li tylko biedną ofiarą podłości współwięźniów i aspiranta Szumskiego, ale znajdzie się w samym środku wielu wydarzeń. Zagra rolę, która może się Wam nie spodobać, a już na pewno nie będzie Wam go żal. Bestia może bowiem zamieszkać w sercu każdego...
W drugim tomie jeszcze częściej będzie mowa o historycznych wydarzeniach, które rozgrywały się poza murami więziennymi, a to między innymi z racji zmiany ustawodawstwa II RP. Nadto do Wronek trafiać zaczną tzw. aresztanci, którzy przyniosą nowe wieści ze świata. Wiele zmieni się również, gdy wśród skazanych pojawią się komuniści. Więzienna rutyna zostanie zaburzona wiele razy, a krwi poleje się całkiem sporo.
Ropuch częściej będzie również czynił różne dygresje, przenosząc się do przyszłości i nawiązując do osób osadzonych we Wronkach nawet całe lata później niż toczy się główny nurt fabuły. Opowie o kilku ważnych osobach, z którymi miał okazję się wówczas zetknąć i które miały niemały wpływ na życie jego i innych współwięźniów, a także placówki więziennej jako takiej. Bardzo mi się te dygresje podobały – to znaczy podobał mi się pomysł ich wplecenia w opowiadaną historię.
O ile w pierwszym tomie cyklu można było mówić o pewnej zamknięte grupie, w której Stefan znalazł oparcie, w drugim następuje sporo zmian. Niektórzy więźniowie opuszczają ten przybytek, inni zostają przeniesieni, jeszcze innym przyjdzie przekroczyć bramę w czerwonych murach w... drewnianych skrzyniach zbitych przez Ropucha i Jaśków. Jak można się spodziewać – nie wszyscy umarli ze starości...
Dojdzie również do zmian w obsadzie więziennej. Jakie będzie to miało skutki dla Stefana Żabikowskiego? Czy w końcu uwolni się od prześladującego go aspiranta Szumskiego, czy może jego życie stanie się jeszcze trudniejsze? Nowe sojusze, nowe znajomości, nowe przyjaźnie. Mnóstwo ważnych dat, dni, które zaważyły na całym życiu i ciągle dręczące pytanie, czy to ma sens?
Wyobraźcie sobie świat, w którym żyją sami skazani. Miejsce, gdzie nie ma niewinnych. Zamkniętą przestrzeń, która poniekąd "należy" do osób noszących w swych sercach bestie. Straszne? Owszem, straszne. Tę grozę udaje się Autorowi przekazać w niesamowity sposób. Czytając, miałam ciarki na plecach, a wiele scen nadal krąży gdzieś po głowie, mimo że lekturę zakończyłam już tydzień temu. I choć wciąż powtarzam sobie, że przecież skazano ich za przestępstwa (choć nie wszystkich słusznie, ale to już inna kwestia), to wciąż przeraża sposób, w jaki byli traktowani przez Szumskiego i jego ekipę, a także... przez siebie nawzajem.
Więzienie jest bardzo specyficznym miejscem, tworzonym przez swego rodzaju margines społeczny. Oczywiście trudno o tym mówić, kiedy połowę osadzonych stanowią więźniowie polityczni, co było po zamachu majowym "normalne". Tak czy owak – przeraża okrucieństwo, które gromadzi się w takich zakładach i, niestety, raz po raz wychyla się z poszczególnych celi, by siać zamęt i nieść śmierć wśród osadzonych i członków służby więziennej.
Jeśli pierwszy tom "Skazańca" się Wam podobał, z pewnością nie zawiedzie Was dalszy ciąg. Krzysztof Spadło nie tyle trzyma poziom, ale wręcz rozwija skrzydła. Moim zdaniem drugi tom cyklu jest jeszcze lepszy i przekazuje więcej głębokich przemyśleń Autora. Zapada w pamięć, niczym głaz przywiązany do nogi tonącemu w przeręblu. Nie sposób zapomnieć, nie da się nie myśleć...
Ta mocno i dobitnie napisana powieść jest po prostu genialna i gorąco ją polecam, szczególnie, że naprawdę nie mogę się niczego przyczepić.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zielona Litera oraz Autorowi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz