Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

wtorek, 9 czerwca 2015

Doktor Jeremias – Sebastian Koperski i Wojciech Stamm




Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Poznań 2010
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 301
Ilustracje: Artur Śledzianowski
ISBN: 978-83-7506-634-0







Klimatyczna okładka przyciąga wzrok i od razu zapowiada pewne szczegóły. Poznań, zima, panowie w melonikach. „Doktor Jeremias” to powieść ze wszech miar godna polecenia, choć myślę, że nie jest typowym kryminałem i nie każdemu wielbicielowi gatunku może przypaść do gustu.
Późna jesień 1913 roku. W Posen, na Wasserstrasse zamordowano młodą dziewczynę, Janinę Pokrywkę. W toku śledztwa okaże się, że była cichą i pracowitą krawcową. Kto tak straszliwie zmaltretował jej twarz i niczym wybitny chirurg usunął wątrobę? Ze strony poznańskiej Kripo śledztwo prowadzi Heinrich Windelbrand. Korzysta jednak z pomocy nieformalnych konsultantów, doktórów Anzelma Schoena i Sigmunda Jeremiasa. Ci dwaj w pewnym momencie pokuszą się o prowadzenie własnej pracy detektywistycznej. Czy idące dwutorowo postępowanie przyniesie skutki i mordercy Janiny Pokrywki zostaną odnalezieni i osądzeni? W świecie, gdzie bogaci zawsze unikają kary, a na biednych spadają obciążające zeznania, w świecie, w którym istnieje podział na Polaków i Niemców, w końcu w świecie, w którym czuć już zbliżającą się wielkimi krokami wojnę… nic nie jest pewne.
Bohaterowie powieści są bardzo dobrze stworzeni i opisani. Ich rys charakterologiczny jest głęboki, świetnie dopasowany do czasów, w których postaciom przyszło żyć. Od razu zapadają w pamięć i czytelnik nie ma żadnego problemu, by ich od siebie odróżnić, mimo że jest ich sporo. Dlaczego jednak to Sigmund Jeremias stał się bohaterem tytułowym tej historii, nie potrafię odpowiedzieć. Owszem, jest postacią kluczową, ale w niczym nie ustępują mu Anzelm czy Windelbrand. Być może Autorzy uznali, że doktor Jeremias brzmi lepiej niż doktor Schoen. Kto wie…
Intryga, która w pierwszej chwili może wydawać się zwyczajną zbrodnią na młodej dziewczynie, okazuje się, oczywiście, znacznie bardziej złożona. Czy rozwiązanie kryminalnej zagadki zaskakuje? Trochę tak, więcej jednak czerpałam radości z poznawania etapów tego nietuzinkowego śledztwa, niż z samego rozwiązania. Tyle nachodzących na siebie wątków, tyle postaci, które już już zdawały się być winnymi zbrodni, by okazać się co najwyżej średnio ważnymi pomocnikami przy jej ukrywaniu.
Akcja toczy się płynnie, choć nie oczekujcie jakichś wartkich odnóg Amazonki. To nasza poznańska Warta – płynie i porywa, ale potrafi też stanąć w miejscu skuta lodem i zasypana śnieżnymi zaspami. Najczęstszymi „przerywnikami” dla akcji są dialogi i monologi bohaterów. Sporo ich, polecam zatem osobom, które uwielbiają książki z dużą ilością dialogów. O czym rozmawiają? O istocie zbrodni, o psychologii i filozofii, w końcu o sytuacji, którą widzą na co dzień – ciągłej i nieustannej walce Niemców i Polaków. Główni bohaterowie są Niemcami, czytelnik ogląda więc Poznań i Polaków oczami zaborców. Ciekawa to perspektywa i raczej w polskiej literaturze niespotykana. Warto się z nią zapoznać.
Dygresje w rozmowach, ale również przejścia akcji na boczne tory są o tyle fascynujące, co ukazujące szerszy obraz opisywanego świata. Bo „Doktor Jeremias” to nie tylko kryminał z Poznaniem w tle – to barwny portret tego miasta i jego mieszkańców w przededniu wielkiej wojny, z której nieubłaganego wybuchu wszyscy powoli zdają sobie sprawę.
Choć więc akcja nie jest tak wartka, jakby pewnie chcieli niektórzy z wielbicieli kryminałów, to trzyma w napięciu do ostatniej chwili i… jeszcze dłużej. Powieść kończy się bowiem w pewnym zawieszeniu i nie wiemy, czy sprawiedliwości stało się zadość, czy może jednak Jeremias rzeczywiście jest „ostatnim sprawiedliwym”. Na szczęście na rynku pojawiła się właśnie powieść „Fałszywy prorok” i ma ona opowiadać dalsze losy tytułowego bohatera. Może więc Autor (tym razem już sam Koperski) nawiąże do sprawy Pokrywki.
Przyznaję, że na początku książkę czyta się trudno, jeśli jest się poznaniakiem i chce się sobie wyobrazić, którędy konkretnie chadzają bohaterowie i gdzie się znajdują poszczególne budynki. Niemieckie nazwy ulic i placów można znaleźć na mapie na wyklejce książki, jednak nie jest to zadanie łatwe. Po pierwsze dlatego, że trzeba mieć jakiś punkt zaczepienia, czyli wiedzieć cokolwiek. Po drugie – trzeba się wczytać w niezbyt wyraźną mapę. Po trzecie w końcu – nasycenie narracji tymi nazwami jest początkowo olbrzymie i co kilka zdań sięgałam do mapy. Jednak nie żałuję – dzięki temu jeszcze lepiej poznałam moje rodzinne miasto. Autorzy odrobili dobrze swoje zadanie domowe.
Jak ludzie z początku dwudziestego wieku, wyrośli w kulturze niemieckiej, europejskiej zapatrują się na temat pedofilii? Jak ją rozumieją? Czy gorszy ich, jak nam współczesnych? Jesteście ciekawi, jaki związek zauważa Jeremias pomiędzy pedofilią a wojną i jaka cienka jest granica między zauroczeniem młodą damą a dziewczynką? Sięgnijcie do książki.
Ciekawa intryga, wyraziści bohaterowie, piękny Poznań w przededniu wojny. Zamek cesarski, który dla nas jest nierozerwalnie związany ze stolicą Wielkopolski jako budynek postawiony dopiero niedawno. Okrutne morderstwo, obrzydliwi kryminaliści i błyskotliwi lekarze. Wszystko to napisane bardzo zgrabnie, ładnym językiem, z dobrą korektą i redakcją, dodatkowo jeszcze wzbogacone piękną szatą graficzną i ilustracjami, które wprowadzają do historii dodatkowy niepokój. Podobało mi się jeszcze bardziej niż tak już dzisiaj sławne i lubiane przez wielu kryminały Krajewskiego, którego głównym bohaterem jest detektyw Mock. Jako wisienka na torcie doktor Sigmund Jeremias zafascynowany teoriami… Sigmundami Freuda.







Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa Zysk i S-ka



Książka przeczytana w ramach Wyzwania:



Książka przeczytana w ramach Wyzwania:
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz