Fragment mojej recenzji został umieszczony na okładce powieści "Skazaniec. Z bestią w sercu" Krzysztofa Spadło

Fragment mojej recenzji „Korony śniegu i krwi” został umieszczony na okładce powieści Elżbiety Cherezińskiej – „Niewidzialna korona” (wyd. Zysk i S-ka)

czwartek, 13 lutego 2014

Wiosna życia – Artur Kosiorowski

Wydawnictwo: Sowa
Warszawa 2013
Okładka: miękka
Liczba stron: 91
ISBN: 978-83-64033-76-6



Nie będzie długo, bo i sama książka do długich nie należy. Rzadko zdarza mi się czytać coś, co ma poniżej stu stron. Jeszcze rzadziej trafiam na tekst, który jest taki... no właśnie, jaki? Kontrowersyjny? Pełen sprzeczności, bo z jednej strony monotonny, a z drugiej tyle się przecież dzieje... Niełatwo coś takiego napisać, niełatwo też zrecenzować. 
Jeśli bowiem napisze, że "Wiosna życia" to opowieść o mniej więcej roku (może trochę dłużej, może trochę krócej) z życia autora – bo jest to autobiografia – w którym to okresie próbuje wszelakich "środków zmieniających świadomość" możecie się zniechęcić. A jest to historia bardzo ciekawa i mądra. Z drugiej strony jeśli zechcę potwierdzić okładkowy opis, że to "powieść drogi, a główny bohater to romantyczny wagabunda" to... nie do końca będzie się to zgadzać z moim osobistym odbiorem dzieła. Jak więc ująć w słowa to, co Artur Kosiorowski zmieścił na 90 stronicach swojej "Wiosny życia" (wcześniej, w formie ebooka, historia ta ukazała się pod tytułem "1983")?
Siedemnastoletni Artur, którego "wychowała ulica", włóczy się po kraju w czasie wakacji. Szkoła gdzieś tam jet w perspektywie, ale właściwie większego znaczenia to nie ma, bo przecież i tak munie wychodzi nauka. Otwarty na ludzi, chętny przygód, radosny i gotowy do niesienia pomocy. Od pewnej chwili zabójczo zakochany. Taki właśnie jest nasz bohater. Chce pomagać wszystkim, którym może. Ufa, że ludzie są dobrzy. A już z pewnością ci, którzy stają na jego drodze. Nie raz da się wykiwać i okraść, a jednak nadal wierzy. Młody idealista, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Przygód będzie mieć wiele w tym czasie, który nazywa swoją wiosną życia. Przygód radosnych i smutnych, które nie zawsze dobrze się kończą.
Czyta się "Wiosnę życia" dobrze, choć niezbyt szybko. Nie dlatego, że jest to powieść nudna, o nie. Po prostu skłania do licznych przemyśleń, do przystanięcia na chwile i zastanowienia się... nad sobą, nad światem. Mi jest ta historia szczególnie bliska, jako że Autor urodził się w tym samym roku, co ja. Jest zaledwie kilka miesięcy młodszy. Jego okres dojrzewania pokrywa się więc z moim. A jednak... jest tak zupełnie, kompletnie, absolutnie...inny od tego, co ja pamietam, co ja przeżyłam, co jest częścią moich wspomnień z tamtych miesięcy. Z jednej strony więc bliskość, z drugiej całkowite przeciwieństwo. I taka jest właśnie cała "Wiosna życia", powieściowy debiut Artura Kosiorowskiego (choć nie jest to debiut literacki).
Brakowało mi tylko w zakończeniu jakiegoś takiego podsumowania... Co się z nim dzieje teraz. Czy udało mu się wyjść na prostą... I to chyba jedyny minus, ponieważ całość napisana jest bardzo ładnym językiem, korekta spisała się na medal. Wszystko tu jest na miejscu – taki pruski porządek, który bardzo lubię. Pruski porządek doprawiony szczyptą pikanterii w warstwie fabularnej i zapadający w pamięć, zmuszający do myślenia... Idealne połączenie – polecam!



Książka przeczytana w ramach Wyzwania
Książkę przeczytałam dzięki życzliwości Wydawnictwa SOWA
 http://www.sowadruk.pl/

1 komentarz:

  1. Does your blog have a contact page? I'm having problems locating it but, I'd like to shoot you
    an email. I've got some suggestions for your blog you might be interested in hearing.

    Either way, great website and I look forward to seeing
    it develop over time.

    Here is my page: couples therapist

    OdpowiedzUsuń